BULLETPROOF – Na koncertach musi być rozpierdol

„Frontline” to materiał, który w normalnym kraju aspirowałby do miana płyt, o których jest głośno. Mocna, energetyczna muzyka powinna się obronić sama… Niestety, żyjemy jednak w takim a nie innym miejscu na ziemi i materiał ten mimo tego, że ukazał się już ponad rok temu, nadal jest znany nielicznym. Zapraszam Was zatem na zapis wynurzeń Adama i Simona z Bulletproof odnośnie muzyki i debiutanckiej płyty oraz, co oczywiste, do zapoznania się z „Frontline”.

                                                                                 

                                                                                    

                                                                                     

                                                                                         Debiutancka płyta

Adam: „Latami wyobrażasz sobie, jak to jest brać udział w nagrywaniu płyty, mieć wreszcie fizycznie coś, nad czym pracowałeś jakiś dłuższy czas; a jak już masz to coś, zastanawiasz się, co dalej. Wydaje mi się, że musieliśmy dojrzeć do tego, że etap pracowania nad płytą już jest za nami. Przyszedł czas na wypuszczenie dzieciaka wreszcie między ludzi, bo siedzenie w tej piwnicy wybitnie mu nie służy. Z drugiej strony, wolę okradać sam siebie przez jakiś czas, wydając pieniądze na nagranie, wytłoczenie i wypromowanie płyty samodzielnie, poczekać na odpowiedni moment w międzyczasie pracując na swoją markę a kiedy jakiś wydawca się zainteresuje zespołem, powiem mu, ile pieniędzy musi przygotować. Nie potrzebuję, żeby mnie ktoś wyruchał, bo będzie twierdził, że bez niego jestem nikim. To zdanie akurat wolę wypowiadać ja”.

Simon: „Powiem szczerze, że to, co sobie założyliśmy, to nagranie płyty. Zabukowaliśmy termin w Studio Monroe nieopodal Stargardu Szczecińskiego i pojechaliśmy nagrywać. Nie zastanawialiśmy się praktycznie wcale, w jaki sposób będziemy to promować. Jesteśmy muzykami i to, na czym nam najbardziej zależy, to tworzenie muzyki. Od niedawna nawiązaliśmy współpracę z Piotrem, który jest naszym managerem i On zajmuje się promocją zespołu”.

                                                                                           Styl i muzyka

Adam: „Materiał powstawał przez cały okres od założenia formacji, aż do nagrania płyty, część powstawała jeszcze w czasie rejestracji. W zasadzie każdy z nas ma jakieś ulubione nurty muzyczne. Głównie skupiamy się wokół muzyki metalowej, jednak każdemu pewnie z nas nucą się często rzeczy, które przez oldschool’owych zapaleńców postrzegane byłyby źle. Wpływów jest wiele. Często zależą od tego, czy dzień jest taki, a nie inny. Tworząc materiał na płytę w tak długim czasie nie da się uniknąć rozwarstwienia, ukazującego niespójności charakteryzujące nasze preferencje muzyczne w danym czasie”.

Simon: „Mamy bardzo egoistyczne podejście do muzyki. To, co robimy, ma sprawiać przede wszystkim nam przyjemność. Muzyka, którą tworzymy jest prawdziwa i nasza. Jeżeli komuś się to podoba, to ekstra. Jest to dla nas znak, że to, co robimy ma sens. Jeżeli komuś się to nie podoba, to najzwyczajniej w świecie mamy to w dupie”.Bulletproof

                                                                                    Aktywność sceniczna

Adam: „Nie da się robić żadnej muzyki bez chęci pokazania jej na żywo. Mogę się mylić, bo pełno teraz nowinek i nigdy nie wiadomo, czy to, co powiedziałem ma jeszcze sens i czy będzie go miało jutro. Rodzaj muzyki, jaki uprawiamy ma to do siebie, że na koncertach musi być rozpierdol. Nie ma miejsca na spowalnianie akcji. Wchodzisz, słyszysz pierwsze hat’y i lecisz do przodu, ile się da. Nie oglądamy się za siebie. Nie zamierzamy nigdy tego robić. Koncert bez oddania z siebie całej energii nie ma sensu. Nie ma też sensu przychodzenie na koncert, kiedy zamierzasz pić piwko i palić cokolwiek przed lokalem, kiedy w środku dzieje się czyjś występ. Teraz my jesteśmy undergroundem, chociaż przyzwyczailiśmy się do innej roli. Wyprzedzają nas inne gatunki muzyki. Myślę, że czas na rewolucję. Będą ofiary. Nie potrzebujemy kombatantów, bo na nich zawsze można liczyć. Potrzeba nowej, wrzącej krwi. Wciągniemy na tę naszą linię frontu nowych wyznawców ciężkiego grania, albo padniemy jak zwykłe, smutne mięso armatnie”.

                                                                                                   Plany

Adam: „Chciałbym zobaczyć jednocześnie trzy circle pit’y pod sceną na naszym koncercie. Wtedy będę wiedział, że toczymy wraz z naszymi ludźmi jednak tę bitwę, a nie stoimy wypatrując, jak jeden zastęp (tu myślę o zespołach takich, jak my) za drugim rozpada się o pierwsze szeregi smutnej metalowej rzeczywistości”.

Simon: „Moim marzeniem jest to, żebyśmy dojeżdżali na każdy koncert i żeby auta, którymi jeździmy nie miały dziury w baku”.

Spisał Wiesław Czajkowski