SALTUS – Mała scena, wielki ogień

Jestem w stanie zrozumieć wiele rzeczy, ale jedno ze współczesnych zjawisk ciągle zdumiewa mnie do szpiku kości. Nigdy nie zrozumiem, co może być lepszą propozycją na sobotni wieczór niż konkretny, metalowy gig, na którym zaprezentować się mają zespoły, które w ostatnim czasie nie grywały za wiele…

Klub Progresja Warszawa 12.01.2013r

IMG_6078Widocznie jestem stary, ale osobiście uważam, że możliwość obejrzenia na żywo kilku ciekawych metalowych bandów jest warta o wiele więcej niż wieczór przed komputerem i pisanie na forach jak to jest źle, ewentualnie zasysanie kolejnej porcji empechójek. Jak się okazało, osoby myślące tak jak ja są obecnie w mniejszości w wyniku czego koncert urodzinowy Saltus nie zgromadził tłumu i mieliśmy tego wieczoru imprezę zdecydowanie kameralną. Małą scenę Progresji okupowały zespoły bardzo różne gatunkowo, ale za każdym razem pełne zaangażowania i autentycznej pasji. Pierwsze zaprezentowały się dwie dość młode stażem formacje czyli Thunderwar oraz Pigface Beauty i prawAbusivenessdę mówiąc oba zespoły nie pokazały niczego szczególnie ekscytującego. Poprawne sztuki, trochę groźnych min (Thunderwar) i gwiazdorki na wyrost (PB). Prawdę mówiąc oba występy artystyczne obejrzałem jedynie z obowiązku…

Właściwą część imprezy rozpoczął nieczęsto koncertujący Abusiveness, który to pokazał jak się gra konkretny, ekstremalny pagan/black. Zespół ten nie ma najbardziej koncertowego materiału świata lecz tym razem udało się ekipie Mścisława oddać choć część klimatu jaki emanuje z płyt zespołu. Odrębną sprawą jest to, że oglądanie w akcji muzyków tak sprawnych jak Mścisław i Vizun to zawsze czysta metalowa przyjemność. Po krMała scena wielki ogieńótkiej chwili przerwy (dawno już nie widziałem tak sprawnie zorganizowanego podziemnego gigu) na scenę wkroczyła Pyorrhoea. Wkroczyła i … przypierdoliła. Tak można opisać koncert tego zespołu. A.D. Gore jako wokalista szalał na scenie napędzając death/grindową machinę do maksymalnego zaangażowania. Świetny, brutalny koncert pełen szaleństwa i ognia. W kilku numerach na scenie pojawił się również Chryste z Gortal i nie pozostaje mi nic innego jak stwierdzić, że Pyo „na dwa głosy” nie bierze jeńców, po tym co zespół pokazał na scenie z niecierpliwością czekam na nowy LP, który podobno jest już gotowy.

Tego wieczoru świętowaliśmy urodziny Saltus więc zwieńczeniem imprezy musiał być koncert tego właśnie zespołu. Zagrali bardzo przekrojowo, prezentując utwory z każdego wydawnictwa. Saltus to ekipa zaprawiona w scenicznych bojach więc trudno by oceniać ten koncert inaczej niż w kategoriach doskonałego metalowego uderzenia. To była czysta metalowa moc i naprawdę trzeba było być tego wieczoru w Progresji by móc tej mocy i szczególnej atmosfery doświadczyć (dopisanie się do listy uczestników wydarzenia na FB to nie do końca to samo)…

Wiesław Czajkowski

Foto koncertowe Zuzanna Gregorczuk (Portal Metalownia)