W~T~Z – Kiedy deszcz zaczął padać na zawsze? (Devoted Art. Propaganda)

Nowy artystowski twór w podziemiu? I tak i nie. Wędrowce~Tułacze~Zbiegi pojawił się bowiem w miejsce dziwadła, które postanowiło odejść w niebyt a imię jego brzmiało Duszę Wypuścił. Nie będę się tu rozwodził nad sensem zmiany nazwy, ale tym razem wyjątkowo widzę z tym jakąś logikę, gdyż muzyka jaką stworzył W~T~Z jest w pewnym sensie bardzo różna od tego co czynił na czterech opublikowanych materiałach wspomniany Duszę Wypuścił…

Sars najwyraźniej przestał chcieć dzielić się nawet w nikłym stopniu z innymi tworzeniem własnych dźwięków i stworzył projekt autorski od A do Z. Przyznam, że pierwsze przesłuchania materiału z debiutanckiej kasety W~T~Z nie przyniosły jakże spodziewanego ukojenia i znamiennego opadu szczęki. Na początku sądziłem, że mimo wszystko tym razem zmiany zaszły za daleko, no i nie mogę pominąć faktu, że cholernie brakowało mi głosu wokalistki, która hipnotyzowała swym śpiewem na materiałach Duszę Wypuścił. Jednak porównania takie nie mają racji bytu, bowiem oto narodził się nam nowy artystyczny bękart, który ma własną wizję dźwięku i konsekwentnie stara się ją ukazać. Czym jest zatem „Kiedy deszcz zaczął padać na zawsze?”

Jest to materiał dziwny i bardzo oszczędny w środkach wyrazu. Prosta, gitarowa gra lokująca się gdzieś pomiędzy wynaturzoną balladą, rockiem a może nawet bardzo minimalistycznym black metalem. Od pierwszego akordu dźwięki płytą prostym, lekko hipnotycznym rytmem, tworząc coś na miarę minimalistycznej muzyki teatralnej (tak to odbieram) idealnie pasujące jako ilustracja, dopełnienie dziwacznego spektaklu jakim są słowa, którymi raczy słuchacza Sars. Prostota, trans, iluzja. Jest to muzyka pełna niedopowiedzeń, trochę nonszalancka, trochę upiorna a bardzo intrygująca.

Wędrowcy~Tułacze~Zbiegi tchnie wybujałą atmosferą nietypowości i odmienności. Chciałbym podejść do tego materiału krytycznie, ale po dość niechętnym początku dziś mogę powiedzieć tylko, że czekam na więcej. Sars ciągle w artystycznej formie…

Wiesław Czajkowski

Cztery i pół