WCIAS – Hejnały

W poszukiwaniu swojego ja można zawędrować bardzo daleko. Można osiąść na mieliźnie, można odkryć zupełnie nowe oblicze i barwy, których się nie spodziewaliśmy. Takiego odkrycia dokonali bracia Majerowscy. Kiedyś pod nazwą We Cal It A Sound brylowali na Open’erach czy OFFach, teraz jako WCIAS zaszywają się w wiejskiej chacie. Bez elektroniki, za to z dęciakami i własnymi głosami. I robią coś magicznego. 

Z jednej strony jest w tym coś banalnego. Odkrywanie wsi, lasów, pól i całego tego cepeliowego klimatu zaliczył chyba każdy korpo – szczur. Ileż to razy słyszeliśmy w biurowych boksach: ale bym stąd chętnie wyp…. na wieś, z dala od tego gówna. Zmitologizowaliśmy sobie ten kawałek ziemi nie wiadomo gdzie. Wcale nie dzisiaj, bo już od dawien dawna o tym marzyliśmy. I ta wiejska muzyka, te przaśne metrum 3/4 stały się w pewnym sensie inkarnacją naszych marzeń. Te wiejskie harmonie sprzedawał w swojej muzyce Michał Urbaniak wiele lat temu, zachwycaliśmy się projektem Za Siódmą Górą. Teraz mamy WCIAS. WCIAS

Na nowej płycie bracia zrezygnowali niemal całkowicie z elektroniki, zaopatrzeni w baterię dęciaków, we własne głosy i fascynację ludowymi melodiami, wyśpiewali swoją miłość do wielkopolskiej wsi. Oczywiście, ten ludowy klimat nie jest tu traktowany dosłownie. Może jedynie dwugłosy w „Na wieś” brzmią niczym interpretacja jakiejś ludowej przyśpiewki. Duże wrażenie robią na płycie rozbudowane aranżacje instrumentów dętych. Jest w tym wszystkim jakaś zapętlona melancholia, ale zupełnie inna od punktu widzenia Starej Rzeki. Wydaje się, że bliższa korzeniom. Obdarta z aranżacyjnego blichtru, w gruncie rzeczy bardzo surowa. Tę surowość podkreśla płócienna okładka (swoją drogą, wydanie jest mistrzowskie, zwróćcie uwagę na pracę Marty Tomiak…), oszczędne, archetypiczne dźwięki. Melodie drażnią, ale potem jakoś nie chcą się odczepić. Czasami sprawiają wrażenie niedokończonych, tylko zasygnalizowanych. To tylko 26 minut muzyki, ale zaklęto w nich szczere, bardzo proste – nieco inne – spojrzenie na folk. Żeby zrozumieć ten krążek i koncepcję trzeba wyrzucić laptopy, komórki, wyjść z domu i stanąć na wiejskim bezdrożu, koło starego drzewa. Spróbujcie. Właśnie rozpoczynają się wakacje, będzie ku temu okazja.

Arek Lerch 

Zdjęcie: Magda Majerowska

Pięć