VOIDHANGER – Wrathprayers (Witching Hour)

Ci to chyba nie zdają sobie sprawy, że na metalowej scenie jest już lekki przesyt kolejnymi zespołami. Zamiast siedzieć na dupach w swoich macierzystych formacjach, kombinują, kombinują i już ukręcili kolejny projekt. Zyklon, Warcrimer i Priest (2xIW plus 1xMasseMord) sygnują nazwą Voidhanger płytkę “Wrathprayers” i póki co, w ostatnich tygodniach nic mnie podobnie nie rozwaliło. Oby więcej takich projektów.

Najkrótsza definicja muzyki zawartej na „Wrathprayers” powinna brzmieć „Infernal War gra thrash metal”. W zasadzie to wystarczy, by opisać dziewięć pierdolnięć, jakie znalazły się na płycie. Ta muzyka ma jeden cel – rozpieprzyć, zgnieść i zatłuc na śmierć. To zadyma zamknięta w kilkunastu minutach. Cios w splot słoneczny. Mikstura typowej, infernalowej motoryki z pięknymi, rasowymi riffami, rozpościera się od prostych, death/thrash’owych galopad po wściekle, prawie – black metalowe nawalanie. Nie mam zamiaru wgryzać się w szczegóły – obok napiętych do granic możliwości songów, mamy udane próby inkorporowania starych patentów, wieńczonych nieco topornymi blastami, obok tharsh’owych riffów są wściekłe, cholernie precyzyjnie zagrane, death’owe nawałnice. Zespół przejeżdża się po metalowej klasyce, choć zdarza mu się także „pograć” nowocześniej, o czym niech świadczy piękny downbeat, jaki znalazł się w „Carnivorous Lunar Activities” – tyle zaskakujący, co łamiący karki.

Cała płyta jest na swój mroczny, wściekły sposób przebojowa i choć przelatuje przez uszy z szybkością serii Kałasznikowa, chce się do niej wracać bez względu na konsekwencje. Wiem, że to może trochę dziwne, ale nawet jeśli muzycy nie mieli takiego zamiaru, chcąc pograć raczej „starą” jatkę, wyszło im dziełko bardzo świeże i energetycznie pobudzające do życia (śmierci?).

Konkluzje są tylko dwie. Pierwsza dotyczy drobniutkich podobieństw niektórych riffów do maniery Petera z zespołu – też – na V: Dlaczego płyty tegoż nie mogą być tak rewelacyjnie proste i przebojowe jak „Wrathprayer”? Druga, cóż, to tylko cytat kończącej krążek Voidhanger sentencji zripowanej z „Wesela” – wszyscy wypierdalać!!  No… Wyspiański to nie jest…

Arek Lerch