VEXATUS – Tortura (RedRum666)

Podobno głównym powodem założenia tego zespołu była niechęć, jaką muzycy Vexatus darzą dzisiejszą scenę death metalową a może raczej rozbudowane techniczne granie, które nie wiedzieć czemu niektórzy nadal zwą metalem śmierci. Nie sposób odmówić racji muzykom tej toruńskiej ekipy, bowiem już pierwszy odsłuch spowodował u mnie uśmiech na twarzy i refleksję w postaci myśli „tak się dziś nie gra”. Vexatus to hołd złożony starej szkole europejskiego metalu. W muzyce tego zespołu słychać najlepsze pomysły jakie niegdyś zrodziły się na scenach w Szwecji, Holandii, Anglii oraz Polski…

Podoba mi się, że Vexatus stawia sprawę uczciwie i nie siląc się na zbytnią oryginalność, atakuje świetną muzą, niepozbawioną własnego sznytu i ciekawych pomysłów. Od pierwszych taktów, które docierają do naszych uszu, uwagę zwraca brzmienie jakie wykreował zespół. Gitary miażdżą przepięknym chropowatym, lekko topornym soundem. Można oczywiście kręcić nosem na nieco archaiczną formę, którą wybrał Vexatus, lecz moim zdaniem jest to jedna z większych zalet tych dźwięków. Podoba mi się też wokalna maniera krzykacza, którą ciężko określić jako growling przynajmniej w taki sposób jak rozumiemy to dzisiaj. Wokal ma ciekawą barwę i doskonale pasuje do masywnego death metalu jaki proponuje Vexatus. Właśnie to określenie dobrze oddaje istotę muzyki tego tworu – masywny, toporny, trochę kwadratowy; taki jest właśnie metalowy atak made in Toruń. Żeby jednak nie było, że zwróciłem uwagę na zespół tylko i wyłącznie ze względu na brzmienie gitar kojarzące się z Bolt Thrower czy Asphyx, napisać wypada trzy słowa o samych kompozycjach, które – krótko mówiąc – są po prostu bardzo dobre. Choćby „Kommando 1005” z ciekawym, marszowym pochodem gitar i niezłą zakręconą solówką – to czysta esencja death metalowego stylu sprzed lat nastu.

Myślę, że nie ma sensu wymieniać utworów po kolei i opisywać, co akurat w danym kawałku mnie urzekło, pozostawię tą przyjemność słuchaczom. Vexatus znalazł na naszej scenie niszę i stworzył album, jakiego dawno już u nas nie było. Dodatkowo „Tortura” to rzecz bardzo profesjonalna i świetnie wyprodukowana (słyszalny bas!) zapakowana w dość skromną, ale fajnie korespondującą z dźwiękową surowicą oprawę graficzną. Osobiście nie widzę tu niczego, co mógłbym zaliczyć po stronie „minusów” wydawnictwa. Żałuję tylko jednego mianowicie tego, że dopiero teraz odkryłem ten zespół.

Wiesław Czajkowski 5