URFAUST – The Constellatory Practice (VAN Records)

Świetne przyjęcie poprzedniej płyty Urfaust w gronie miłośników black metalu odrobinę mnie zadziwiło. Nie jakoś szczególnie, ale jednak. Bo przecież zespół prezentuje coś na kształt psychodeliczno-kosmicznego lotu przez surrealistyczny świat, co dla stereotypowego fana Urgehal powinno być materiałem trudnym do przyjęcia. Okazuje się jednak, że współcześni metalowcy to dość otwarte istoty. Zarówno słuchacze jak i twórcy. Dlatego też jestem spokojny o to, że piąty album holenderskiego duetu będzie jedną z płyt, które w 2018 roku zapamiętamy na dłużej. Nawet jeśli jest to płyta, na której zespół odpłynął naprawdę daleko.

„The Constellatory Practice” wypełnia muzyka, która gdyby ktoś dał jej taką szansę, mogłaby zaistnieć nie tylko w black metalowej niszy. Uważam, że black metal jest tu w sumie łatką krzywdzącą i sprowadzającą potencjalnego słuchacza na dość mglisty kurs. Urfaust to twór totalnie oddany mrocznej, kosmicznej psychodelii, z której tworzy senne, ciężkie dźwięki. To pewnego rodzaju kontynuacja drogi, którą zespół określił na poprzednim albumie. Drogi, w której najważniejszy jest trans i balans pomiędzy budowaniem rozległych muzycznych przestrzeni a zimną, nieludzką atmosferą. Może tym razem mniej jest blastów i łatwego do określenia black metalu, ale mam wrażenie, że te prosto definiowalne gatunkowe elementy zaczęły Urfaust uwierać.  Dlatego też usilne przyczepianie zespołowi przynależności do sceny metalowej moim zdaniem ogranicza ilość odbiorców, a jestem wręcz pewien, że Urfaust w obecnym kształcie mógłby być smacznym kąskiem dla zdeklarowanych miłośników drone, ambient czy nawet post metalu.Band

Forma, jaką nadaje muzyce Urfaust zdaje się rzucać słuchaczowi wyzwanie. Bo przecież nawet najbardziej ekstremalny metal często oparty jest na całkiem piosenkowej strukturze, a tu moi drodzy doświadczycie dokładnie tyle kształtu, co podczas wpatrywania się w czarne listopadowe niebo. Ogrom. Przestrzeń. Czerń. Urfaust opuścił las, w którym niektórzy starają się na siłę usadowić ten zespół na rzecz podróży w zimnej przestrzeni kosmicznej. Dało to efekt w postaci bardzo ilustracyjnego, przytłaczającego i jednocześnie przestrzennego albumu. Czy to nadal black metal? Pewnie tak. Tak samo jak doom czy psychodeliczny, rytualny trans.

Niewiele jest zespołów, nie tylko z około blackmetalowego kręgu, które doświadczają, choć przez chwilę w swojej karierze własnego stylu i autorskiego brzmienia. Urfaust udała się ta trudna sztuka. Nie kojarzę dziś innej ekipy, która na takim poziomie opanowałaby operowanie, jakkolwiek by trywialnie to nie brzmiało, klimatem i przestrzenią. Urfaust na „The Constellatory Practice” intryguje jak nigdy dotąd i to głównie dlatego, że mocno oddala się od zjawiska o nazwie metal.

Ciekawa, wciągająca płyta.

Wiesław Czajkowski

Pięć