TUNE-YARDS – I Can Feel You Creep Into my Private Life (4AD/Sonic)

Trochę ciężko (muzycznie…) było u nas ostatnio, zatem kolejna płyta z gatunku dyskoteki na inteligentnych resorach. I w tej kategorii zawodnikiem wagi ciężkiej jest Tune-Yards. Nie dlatego, że gra jakoś szczególnie mocno, ba, w zasadzie to lekkostrawny, napędzany zakręconymi bitami obiad, jednak użyte przyprawy mogą tu i ówdzie podrażnić nasze kubki smakowe.

Głównie dlatego, że duet proponuje dosyć schizofreniczne połączenie tanecznej, uśmiechniętej muzyki z tekstami rodem z punkowego śpiewnika. Co my tu mamy? Jest sporo politycznych wątków, problemy z rasizmem, oczywiście walka o dobro środowiska naturalnego. W zasadzie wszystko, co trapi te bardziej wrażliwe jednostki, stojące w opozycji do zżeranego przez chciwość, skłóconego i zdegenerowanego świata. Któremu nikt nie jest w stanie pomóc. Taki głos wołający na dyskotekowej sali, chciałoby się złośliwie powiedzieć, tyle, że nawet jeśli mamy do czynienia z powtarzanymi do znudzenia pytaniami i bolączkami, to… te bolączki i pytania cały czas są ważne i może dotrą dalej niż wykrzykiwane i hałaśliwe, punkowe protestsongi. Przynajmniej tak mi się wydaje. Tym bardziej, że muzyka jest na tyle nośna, że może łatwiej będzie nam przyswoić wspomniane problemy. No chyba, że będziemy tylko skakać i klaskać.Tune-Yards by Eliot Lee Hazel 6

Do tego nowa muzyka Tune-Yards też do końca się nie nadaje, bo sporo tu różnego rodzaju łamańców, faktury są poszarpane i choć cały czas operuję słowem „taneczna”, to jednak „I Can Feel You Creep Into my Private Life” bardziej pobudza myślenie niż kończyny dolne. Pani Garbus (swojskie nazwisko, nieprawdaż?) lubi eksperymenty, co słychać w liniach melodycznych, szczególnie miło robi się w tych momentach, kiedy zbliża się do tego co proponuje Austra, zresztą, z twórczynią „Future Politics” łączy panią Merrill dużo więcej, podobna wrażliwość, choć propozycja Tune-Yards jest zdecydowanie bardziej pstrokata. Na płycie w różnych proporcjach wymieszano syntetyki, popowe harmonie, na house’owych resorach ustawiono soulową momentami wrażliwość. Wszystko jest rozedrgane, pięknie napędzane poszatkowanymi, doskonale dobranymi loopami. W momentach, kiedy robi się bardziej zgiełkliwie i pojawiają się elementy muzyki afrykańskiej, kojarzy się ta koncepcja odrobinę z dokonaniami Goat, szczególnie z okresu żarliwego „Commune”. T-Y na tym nie poprzestaje, bo z równym wdziękiem sięga po elementy hip-hopu, sampluje wokale i brzmienia klawiszy z lat 80. Dużo tego, ale trzeba przyznać, że w stosunku do dusznej propozycji kolektywu Superorganism czy trochę jednak bardziej zachowawczej U.S Girls, muzyka Tune-Yards jest dużo bardziej klarowna, ciekawsza i łatwiej przyswajalna jako całość. 

świat jest pogrążony w chaosie, ale mocniej skupiłam się na patrzeniu w głąb siebie – opowiada Merril. Skoro tak, spróbujmy wejść w płytę „I Can Feel You Creep Into my Private Life”. Chyba uda się zapomnieć o tym zewnętrznym chaosie. Przynajmniej na chwilę…

Arek Lerch

Pięć