TRUTH – One Step Closer (Rare Bear Records)

Straight edge hardcore ma się całkiem dobrze. Hordy wiernych tej estetyce słuchaczy i muzyków nie zapominają o dziedzictwie kapel sprzed dwóch i trzech dekad, nadal młócąc znane i lubiane dźwięki. Jedną z undergroundowych formacji, która spogląda w – tym razem – nie tak odległą przeszłość jest amerykańskie Truth. Panowie są mocno zapatrzeni w Champion i bardzo lubiane przeze mnie Insted, a do tego z każdym kolejnym materiałem grają bardziej po swojemu co dziś, w czasach gdy dosłownie wszystko w gitarowej muzyce (a w hc/punku to już w ogóle…) było, jest to nie małym ewenementem.

Trzy premierowe utwory słusznie walą po mordzie. Nie pozostawiają złudzeń co do inspiracji grupy, ale pozwalają wierzyć w to, że underground ma wiele do zaoferowania. Krótki to materiał, bo trwający raptem do kupy minimalnie ponad 6 minut, ale przecież, jak dobrze wiemy, czasem zdarza się, że i cały koncert nie trwa dłużej i jest dobrze. Z trzech numerów najbardziej „siada” mi najkrótszy, tytułowy „One Step Closer” z całkiem niezłym, bujającym pierwszym riffem. Furia, wkurwienie i energia bijąca z tego nagrania jest godna pozazdroszczenia nawet przez nasze krajowe kapele, choć, przyznam, że po ostatnich koncertach na których bywam, rodzime hordy wcale a wcale nie odstają od kapel z zachodu. Zresztą, akurat hc punk, czy sam hardcore to muzyka, która nie wymaga jakoś specjalnego poziomu technicznego czy nie wiadomo jakiego talentu, dlatego dość łatwo się przebić. Truth ma na to szansę, a jako, że w ich tekstach padają całkiem niegłupie wersy, rzeknę ponownie – jest dobrze.

Grzegorz „Chain” Pindor

Trzy i pół