TROPICAL FUCK STORM – A Laughing Death in Meatspace (TFS/MGM)

Tęskniliście za The Drones? Martwiliście się o to, co będzie dalej z zespołem po tym, jak ogłosił, że udaje się na przerwę? Nie lękajcie się zatem, albowiem Tropical Fuck Storm idealnie wypełnił lukę pozostałą po odejściu Dronów; mało tego, wydaje się, że „A Laughing Death in Meatspace” jest kontynuacją drogi obranej na „Feelin’ Kinda Free”. Ta płyta zadowoli każdego fana australijskiej legendy. Ale nie tylko.

Głównodowodzącym projektu jest, rzecz jasna, Gareth Liddiard. Po ogłoszeniu przerwy w działalności The Drones (jak sam mówił: „Wszyscy mają dzieci, poważną robotę i duże domy. Trudno dalej to ciągnąć”) doznał objawienia; uświadomił sobie, że teraz może zrobić co tylko zechce – postanowił więc ruszyć z nowym zespołem o nieco dziwacznej nazwie, która w anglojęzycznej prasie występuje zazwyczaj w nieco zmienionej formie. Na „A Laughing Death In Meatspace” Liddiard podejmuje między innymi temat postępu technologicznego i jego negatywnych efektów. Jeśli otworzysz Messengera i napiszesz w wiadomości „Mercedes Benz”, następnego dnia wchodząc na YouTube pokażą ci się reklamy Mercedesów. Mówił lider zespołu w wywiadzie z The Guardian. Dodał też, że kształt dzisiejszego świata nie bardzo mu się podoba. Gdybym mógł wcisnąć przycisk i cofnąć się do 1999, bez wahania bym to zrobił. Ludzie mówią, żebym starał się dostrzec również korzyści tej całej technologii. Cóż, skoro wszyscy korzystają z tych technologii to nie jest to żadna korzyść. Dobrze jest mieć pistolet, kiedy pozostali mają miecze, ale jeśli wszyscy z mieczów przejdą do pistoletów…

Swoją goryczą, ale i obawami dzieli się chociażby w kawałku „The Future Of History”, który traktuje o pojedynkach szachowych pomiędzy Garrim Kasparowem a systemem komputerowym Deep Blue. Pierwszy z nich Kasparow wygrał, jednak rok później, w kolejnym meczu, kiedy maszyna była już nieco ulepszona (dlatego też przechrzczono ją na Deeper Blue) przegrał. Tym samym komputer po raz pierwszy pokonał szachowego mistrza świata. I used to worry one day they’d have feelings too/ But these days I’m more worried that that is not true. Cały ten utwór jest jednym wielkim, przesiąkniętym niepokojem, manifestem skierowanym przeciwko postępowi technologicznemu. W warstwie instrumentalnej na płycie mamy sporo elementów znanych z The Drones. Nie bez powodu porównałem ją na początku z „Feelin’ Kinda Free”. Spójrzmy choćby na pierwsze utwory z tych płyt – zarówno „You Let My Tyres Down”, jak i „Private Education” utrzymane są w wolnym tempie, pełne są dysonansów, bas jest mocno wysunięty do przodu, a tekst w zwrotkach jest bardziej melorecytowany niż śpiewany. Generalnie TFS nie zaskakują poza małymi wyjątkami, jak choćby eksperymentalne „Sellfish Toxin” brzmiące jak surf rockowy soundtrack do „Dziecka Rosemary”. Jeśli zatem ktoś po nowym projekcie Liddiarda spodziewał się czegoś zupełnie nowego – zawiedzie się. Chociaż… Być może słychać na „A Laughing Death In Meatspace” nieco więcej świeżości i radości z grania niż na „Feelin’ Kinda Free”.TFS

To nie jest specjalnie przystępny album, chociaż znajdziemy na nim kilka wpadających w ucho refrenów (chociażby we wspomnianym „You Let My Tyres Down”), a od „Chameleon Paint” z tym jego bujającym groovem  trudno się uwolnić przez długie dni. Raczej nie liczyłbym na komercyjny sukces, chociaż uznanie wśród czytelników Pitchforka zapewne zdobędzie. Pozostaje tylko pytanie – jak długo ten zespół będzie jeszcze istniał? W końcu Liddiard przyznaje, że The Drones prędzej czy później powrócą. Cóż, zanim to zrobią, można umilić sobie czas zapoznając się z tą płytą – Tribute to The Drones, krążek australijskiej supergrupy czy też po prostu – 8. album The Drones. Nazwijcie ją jak chcecie; niemniej jednak – warto posłuchać!

Paweł Drabarek

Pięć