TOTENMESSE – To (Pagan Records)

Większość osób upatrywało – a nawet wciąż upatruje – Odrazy 2.0 w debiutanckim materiale Biesów. I o ile „ideologicznie” faktycznie są to podobne wydawnictwa, tak brzmieniowo znacznie bliżej Odrazy stoi niemal równie różnorodne „To” Totenmesse. Ale, ale – to wciąż nie jest podobieństwo na tyle silne, by traktować Totenmesse jako bezpośrednią kontynuację „Esperalem Tkane”. „To” żyje swoim własnym, niezbyt radosnym życiem.

Porównania do Odrazy nie powinny jednak dziwić, bowiem w składzie Totenmesse figurują zarówno Priest, jak i Stawrogin. Zespół dopełniają znani choćby z nie istniejącego już Hell United Bartollo, Void i Rzułty. Skojarzenia z „Esperalem Tkane” są zatem jak najbardziej na miejscu – partie wokalne Stawrogina są zbliżone do tych, które znamy z debiutu Odrazy, również styl gry Priesta i brzmienie bębnów mogą przywoływać na myśl ten właśnie materiał. Punkty wspólne znaleźć można zresztą w ogóle w produkcji albumu – ta jest tak samo brzydka i postrzępiona. O ile jednak „Esperalem Tkane” była na swój sposób płytą nawet przebojową, tak „To” jest nieco mniej oczywista. Okej, również i tutaj znajdziemy nieco więcej przestrzeni i melodii („Istne gówno duszą cuchnie”, „Cienie wzbijane palcami”), jednak mrok serwowany przez Totenmesse jest cholernie gęsty i momentami trudny do przebicia. Powiedziałbym, że „To” jest albumem, na którym silniejsza jest pewna wizja, spójność, aczkolwiek na który też potrafi wkraść się nieco chaosu. Za taki mam cover – a może raczej dość luźną interpetację – klasyka „21st Century Schizoid Man”. Totenmesse ograniczyli go do zaledwie dwóch minut, zamieniając w bardzo mocny, właściwie death metalowy strzał, który jednak nieco wybija z paskudnie depresyjnego, brudnego klimatu „To”. „Od pewnego czasu uważałem, że tekst oryginału świetnie sprawdziłby się w prostym i agresywnym numerze” – okej, rozumiem wytłumaczenie Stawrogina, ale jednak mimo wszystko sądzę, że akurat te dwie minuty są zupełnie zbędne. Przymknijmy jednak oko na tę krótką wpadkę i odbierzmy „To” jako twór niemal beznadziejny w swoim wydźwięku. Warto zwrócić uwagę chociażby na to, jak Stawrogin rozpaczliwie krzyczy w „Zamarzło”, warto przeanalizować niezbyt optymistyczne teksty. Debiut Totenmesse to kawał depresyjnego kloca, z którym jednak naprawdę ma się ochotę obcować.Band

Z przyjemnością przysłuchuję się kolejnym świetnym polskim black metalowym albumom. Kły, Entropia, Voidhanger, Gorycz, Kriegsmaschine, Totenmesse – to tylko sam początek wyliczanki, świadczący o tym, że jednak te nasze polskie serca są czarne. Bardzo bym chciał, żeby Totenmesse – w przeciwieństwie do Odrazy – kontynuowało działalność, zarówno studyjną, jak i sceniczną. Sądzę, że z tej brzydkiej, ale niezwykle życiowej formuły można wycisnąć jeszcze więcej i jestem niemal przekonany, że tych gości stać na to jak mało kogo.

Michał Fryga

Cztery i pół