THE MOTH GATHERER – The Earth Is The Sky (Agonia Records)

Na potęgę posępnego riffu, czyli nowa płyta szwedzkich smutasów z The Moth Gatherer. W zasadzie, wsadzeni w kontekst setek zespołów parających się podobnymi klimatami, nie mają jakichś specjalnych szans, żeby mocniej błysnąć, ale i tak „The Eart Is the Sky” oferuje kilka sympatycznych chwil z dobrze zaaranżowaną i przemyślaną muzyką, w której przegląda się cała, ostatnia „post – dekada”.

The Moth Gatheter to kolejny przykład zespołu, który robi wszystko, by uniknąć szufladek. Chociaż jedna jest pewna – doom metal, bo od niego wszystko się zaczęło. Choć na nowej płycie takie elementy – pomijając żółwiowe tempa, rzecz jasna – pojawiają się głównie w nieco epickim trącącym także death’em „The Black Antlers”. Trójka Szwedów mocno kombinuje, żeby nikt nie posądził ich o pójście na łatwiznę, stąd na nowej płycie, mimo pozornie dość minorowych nastrojów, dzieje się dużo i dobrze. W każdym razie, chyba tym razem udało się zespołowi najdalej uciec od jakichkolwiek klasyfikacji.Band

Mamy tu i czysty ambient („Dyatlov Pass” – czyżby próba stworzenia alternatywnej ścieżki dźwiękowej do tej dość tajemniczej historii?), dużo nastrojowego, snującego się post rocka (jedenastominutowy „In Ave Before The Rapture” to kwintesencja stylu grupy, czyli stylowy mariaż delikatnych dronów z podniosłym i przestrzennym rockowym pulsem) a także szczyptę, co zaskakujące, odniesień do gotyku w kjurowatym „Probing The Descent Of Man”.

Doza melancholii w tej muzyce przekracza wszelkie normy, choć na pewno spełnia swoje zadanie – uspokaja, tworzy tajemniczy klimat i znakomicie usypia. Już kiedyś miałem pod ręką taki album co potrafił mnie skutecznie ukołysać, zwał się ”Wildhoney” Tiamat. Wprawdzie The Moth Gatherer unika mocniejszych przesterów, budując dźwięk za pomocą zdecydowanie łagodniejszych środków, efekt jest dość podobny.

Arek Lerch

Cztery