THE DUMPLINGS – Raj (Warner Music)

Klęska urodzaju na scenie electro pop/synth pop staje się faktem, co dla zainteresowanych oznacza konieczność poszukiwania na coraz większym śmietnisku a dla wykonawców większą konkurencję. Być może z powyższego wynika jakość nowej płyty popularnego duetu The Dumplings. Udało im się nagrać ciekawą płytę, która nie jest wolna od wad, ale ma też do zaoferowania kilka fajnych pomysłów. A przede wszystkim – sprzedaje rozrywkę na przyzwoitym poziomie, chroniąc jednocześnie obywatela przed poczuciem obciachu.

Zawsze zastanawiam się, czy samiec jest odpowiednim wyborem, by skrobać recenzję takiej płyty. Zdominowanej przez pierwiastek żeński, momentami bardzo słodkiej i nie zawierającej ani grama brzmień gitarowych, tym bardziej, że gdzieś obok straszą typy z Kriegsmaschine i Behemoth. I wiecie co, chyba nie mam z tym problemu, tym bardziej, że i autorzy płyty „Raj” nie stronią od – prawie – tanecznych rytmów. Skoro zostałem już ukrzyżowany, czas przejść do meritum.

The Dumplings wykuwają swoje miejsce w biznesowej, muzycznej skale, idzie im bardzo dobrze a za sprawą „Raju” docierają niemalże do sedna sprawy. Jasne, nadal jest w tej muzyczce coś naiwnego, nadal nie jestem w stanie identyfikować się z częścią tekstów, jednak wykonawczo i kompozycyjnie jest to duży krok do przodu i deklaracja, że rozrywka także może być ambitna. Oczywiście, nie znajdziemy tu skomplikowanych pomysłów, ale sam fakt przesunięcia środka ciężkości w stronę mrocznego synth popu jest już plusem. Jeśli dodamy do tego dobrze skonstruowane podkłady i coraz lepszy śpiew Justyny Święs okazuje się, że jest to całkiem przyjemny kawałek rozrywki. Dodatkowo plusem jest fakt, że płyta nie jest do przesady zapchana muzyką, dlatego można do niej  bez zmęczenia wracać. Ale są też wady – chociażby naiwność niektórych wersów (swoją drogą – bardzo dobrze, że całość zaśpiewana jest w języku polskim…), co trochę kłóci się z nastrojem płyty, choć na pewno zostałem kupiony tekstem bazującym na świetnym „Zapachu kobiety”. Dodatkowo nie rozumiem potrzeby upychania tu bonusowej wersji „Jestem kobietą” E. Górniak. Rzeczonej pani nie lubię, zadęcie jej dokonań grozi zawałem i nie widzę sensu w ładowaniu się w kowerowanie kawałka, który został zarżnięty przez radio i śnił się nam po nocach. Okładka też nie należy do szczytowych dokonań współczesnej grafiki.The Dumplings

Na szczęście, zasadnicza propozycja duetu jest zdecydowanie najlepszym dokonaniem w historii The Dumplings. Począwszy od świetnego „Kina”, nośnego kawałka tytułowego na „Franku” skończywszy, mamy do czynienia z świetnie pulsującymi numerami, które zostały smakowicie zaaranżowane. Tu słychać echa house, tu łamaną rytmikę a tam pobrzmiewa nowy romantyzm z wiadomej dekady. Z tamtej epoki jest też nowofalowy klimat goszczący gdzieś podskórnie w „Deszczu”, który jednocześnie mógłby być parę ładnych lat temu czymś w rodzaju awangardy trip hopu. Doskonale skonstruowano warstwę rytmiczną – wreszcie elektroniczne bębny nadają właściwą motorykę numerom, bo przyznam, że skłonności niektórych wykonawców z tej sceny do spychania elektronicznych perkusjonaliów na trzeci plan czy wręcz zastępowania jakimiś stękającymi, płytkimi samplami trochę mnie denerwowały. Tu wszystko jest na swoim miejscu – nawet jeśli coś pokombinują z aranżem, wiedzą, że przede wszystkim liczy się klarowność i końcowy efekt.

Nie sądziłem, że na płycie takiego wykonawcy jak Dumplings będę doszukiwał się nie wiadomo jakich pomysłów, ale faktycznie, w kilku miejscach sampling mnie przyjemnie zaskoczył. Dobrze, że w studiu udało się uniknąć miękkiego miksu, bo trzeba przyznać, że jak na pop, płyta brzmi twardo i – tu uwaga, uchylam się przed rzucanymi jajkami – ciężko. Słucham płyty i zastanawiam się, jaka czeka The Dumplings przyszłość. Sporo już osiągnęli, a na „Raju” zaznaczają własną osobowość i odwagę, co cieszy i pozwala mieć nadzieję, że dalej będzie jeszcze oryginalniej. Obok nowego KAMP! „Raj” jest płytą, z którą w temacie krajowego popu nie mam problemu i pewnie nie raz jeszcze posłucham.

Arek Lerch

Zdjęcie: The Dumplings Instagram

Cztery i pół