TESTER GIER – Nie jesteśmy muzykami

Zmiany, zmiany, zmiany… Tester Gier powraca po sporym liftingu, zafundowanym przez Owca, który postanowił odjeść, by skupić się na nowych zadaniach, czyli gardłowaniu w Faulu Technicznym. Osieroceni testerzy nie dali za wygraną i powrócili z nowym materiałem, kontynuując swoją misję.

I od razu przyznaję, że dla wielu będzie to opcja nie do przejścia, bo połączenie punkowego sztafażu Owca i thrash’owej maniery reszty załogi było wyjątkowe. Pewnie tu i ówdzie pojawią się głosy, że zespół powinien zmienić nawę, ale… tak się nie stało i szacun za odwagę. Po głębszym oddechu zadają więc nowy materiał, który już po pierwszym rzucie oka na  okładkę jawi się jako słuszna kontynuacja linii programowej. Im dalej w las, wyczuwa się tu jednak trochę zmian, wymuszonych przez sytuację, co jest jak najbardziej logiczne i oczywiste. Zapewniam jednak, że jeśli ktoś polubił płytę „Muzyka przeciwko przeglądom muzycznym”, bez problemu odnajdzie się na „Nie jesteśmy muzykami”, miejmy nadzieję, że ludzie po tych zmianach nadal będą im ufać i nie uwierzą w tytułowe deklaracje.DSC_4773

Przede wszystkim, lekkiemu „odpublicystycznieniu” uległy teksty. Owszem, nadal jest to mieszanka bystrych obserwacji, humoru, złośliwości i zabawy, ale trochę inaczej napisana, być może z mniejszą dozą punkowego nerwu a większą ilością rubasznego klimatu. Ale może to po prostu moje projekcje. Podobnie w samej muzyce wyczuwam mniejszy pierwiastek punka, środek ciężkości przesunął się w stronę czystego thrashu czy nawet heavy. Nie zmienia to jednak tego, że poskładane do kupy, wszystko brzmi nadal niczym rasowy corssover. No i teraz pozytywy – świetne, sprężyste riffy, pięknie pędząca do przodu sekcja rytmiczna i zgrabne, proste, ale wcale nie tak znowu proletariackie, jak chciały zespół, aranże. Tester wprawdzie w tekstach nawiązuje do tego robotniczego etosu, na każdym kroku podkreślając swoje uliczno – kopalniane pochodzenie, i do tego idealnie pasuje przebojowa, zawadiacka mikstura metalu po linii Suicidal Tendencies czy D.R.I. z lekko pijackimi przyśpiewkami. Takiej muzyki w zasadzie na co dzień nie słucham, ale Tester swoją bezpretensjonalnością sprawia mi przyjemność, porywając na kilka minut dobrej zabawy, gdzieś na śmietniku, w małym klubie czy wymykającej się spod kontroli imprezie. A że – wbrew temu co śpiewają w kawałku „Nie jesteśmy muzykami” – grajkami są bardzo sprawnymi, muzyka nie boli i choć nie przełamuje żadnych barier, jest czymś w rodzaju odpowiednika schodzonej w lodówce butelki dobrego piwa. A może po prostu dopełnienia? Najlepsze momenty – wałek tytułowy, „Żywot perkusisty” (bolesna prawda…), „Brak szacunku na tej scenie” czy „Psychopatyczne tendencje”. Masz katanę z naszywkami? Zasuwaj na koncert!

Arek Lerch

Cztery