TARPAN – Dark Day Became Frontier Justice.

Poznański Tarpan milczał zdecydowanie za długo, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nowy skład, poszerzony o drugą gitarę i jednego z wyjadaczy perkusyjnego rzemiosła, znanego z Faust Again Marcina Pałęckiego, pokazuje, że w stolicy Wielkopolski doskonale wiedzą jak grać nowoczesny metal. Obecnie kwintet odżegnuje się od hardcore’owo/metalcore’owych korzeni, zbaczając w stronę wszystkiego, co obecnie można wrzucić do worka z napisem „post”. Mamy tutaj cytaty z płyt Neurosis, mrugnięcia okiem nawet do naszego rodzimego Blindead, w tle słychać wczesny Mastodon, a jakby się uprzeć to ciężarem bliżej poznaniakom do grup pokroju Thou niż któregokolwiek z gigantów core’owego rzemiosła.

Najnowsza ep-ka grupy dowodzi również, iż warto dać słuchaczom mniej, pozostawiając niedosyt, za to oferując najlepszy jakościowo produkt. Miałbym jedynie parę uwag odnośnie perkusji, momentami aż zbyt naturalnie brzmiącej (nie będę kłamał, lubię triggery), zwłaszcza floor tomy, ale jak najbardziej rozumiem cały zamysł i ogólną ideę tego jak ma brzmieć Tarpan. Smoliście, z głębokim i mocno wyeksponowanym basem, ale czytelnie i naturalnie. W zasadzie, poznaniakom udało się sprostać temu zadaniu, a wizyta w Left Hand Sounds Studio powinna być zaliczona do udanych. Swoją drogą,  wśród metalowych zespołów wyklarował się pewien trend nagrań albo u „lewaków” albo w Satanic Audio na południu kraju. Obie opcje są co najmniej zadowalające, o czym przekonaliśmy się w tym roku słuchając płyt stołecznego Embittera.T

Wracając do „Dark Day Becoming Frontier Justice”, pomimo, iż to co słyszymy nie jest żadną nowością i wymyślaniem koła od początku, kontakt z tymi trzema utworami to jedna z najlepszych, czysto metalowych chwil w tym roku. Gwarantuję, iż po pierwsze nie będziecie się nudzić, a po drugie, od pierwszych sekund „Dark Day” zespół wyda się wam mocno znajomy, i to w pozytywnym sensie. Rozbudzili apetyt na więcej, a longplay – jeśli sprawy potoczą się właściwym torem – ukaże się już w przyszłym roku. Liczę na prawdziwe sludge/post-metalowe misterium, oby z nieco większym zróżnicowaniem krzyczano/growlowanych wokaliz, i może nieco ambitniejszym podejściem do melodii.

Grzegorz Pindor

Zdjęcie: Piątaesencja.pl

Trzy i pół