ŚWINIOPAS – Eat Pizza Or Die (Rude Buttons Records)

Świnie z piekła rodem znowu robią ostrą trzodę. Czyli bydło, jednym słowem. I ja ich za to bardzo lubię. Moja słabość do Świniopasa wynika z prostej przyczyny. Chłopaki nawet nie chcą udawać, że są nowocześni, bo tak po prawdzie w dupie mają to, co dzieje się w muzyce. Oni wolą reanimować starego, dobrego crossovera w najczystszej postaci. No, może z większą niż zazwyczaj, punkową werwą.

Połączenie dobrego humoru, śmiesznych, choć bardzo autentycznych tekstów, starego thrash metalu, punk rocka i luźnej, lekko balangowej atmosfery już na pierwszej demówce Świniopasa „Pig’em All” zjednało im przyjaciół. Teraz powracają z płytą, na której znalazło się siedem nowych kawałków plus intro a jako bonusik pojawiają się nagrania ze wspomnianego dema. Czyli pół godziny jazdy w starym stylu, znanym z pierwszych płyt Suicidal Tendencies czy DRI.

Świniopas ma fajny patent na łączenie punkowych wokaliz z dość oryginalnym frazowaniem, takim, które od razu brzmi rozkosznie staroświecko. Do tego sprawna, perkusyjno – gitarowa szkoła, sporo podwójnej stopy, gęstego kostkowania a  nad wszystkim unosi się duch nostalgii za czasami, które minęły. Już pierwszy z brzegu „Wilczy Spajder” przynosi jasną deklarację – „Overkill z Ameryki, Motorhead jest z Anglii a Polskę reprezentuje nasz Wilczy Spajder… To właśnie oni pokazali nam, jak thrasz metal się gra…”. Dostaje się też kapelom uprawiającym typowy, polski maruderyzm koncertowy – „Pół godziny na koncercie, a ze sceny nudą wieje, kapela kończy pierwszy kawałek a zagrają ich jeszcze wiele… Play fast or die!”. Jest pochwała dla tytułowej pizzy, obrywają policjanci, „Junajted” podejmuje problematykę zjednoczenia skłóconych fanów różnej muzyki i opcji scenowych. Najlepszym tekstem w zestawieniu jest „Brudstock”, w którym zespół bezpardonowo i wyjątkowo złośliwie rozprawia się z kultem festiwalu Woodstock. Sam tytuł mówi wszystko i prowokuje do szerokiego uśmiechu. Ta płyta to pochwała szczerej i   naturalnej potrzeby wypowiedzi muzycznej, bez szukania na siłę czegoś nowego. Po co, skoro wszystko zostało już powiedziane?! To punkowa miłość do europejskiego thrash czy speed metalu, do szybkiego nap… i gitarowych solówek. Do dżinsowych katan pełnych naszywek i zabawy, będącej synonimem muzycznej wolności. Nie mam wątpliwości, że naturalizm zespołu, celowe spolszczanie angielskiego, pewne językowe lapsusy to świadome zabiegi, mające jeszcze bardziej podkreślić dystans, jaki Świniopas ma do otaczającej rzeczywistości. Wystarczy wczuć się w ten klimat i dobra zabawa gwarantowana. A przy tym wszystkim grupa jest rozbrajająco bezpretensjonalna i co najważniejsze – świetnie sprawdza się na koncertach.

Dzisiaj na świecie każda szanująca się wytwórnia musi mieć w swojej ofercie co najmniej kilka zespołów typu Municipal Waste czy Rumpelstiltskin Grinder. W Polszy, niestety, wydawcy jeszcze nie skumali, że to także część dzisiejszej, metalowej sceny. Na całe szczęście, Świniopas ma już płytę, w dodatku opatrzoną fajnymi/dowcipnymi grafikami. Jeśli lubicie się śmiać i traktujecie metal choć z lekkim przymrużeniem oka, „Eat Pizza Or Die” powiększy Waszego banana jeszcze bardziej.

Arek Lerch 

Pięć