SVIN – Missionær (Pony Records)

Dwa najbardziej nadużywane słowa w kontekście tzw. muzyki ambitnej? Saksofon i awangarda. Wszystko co wykracza poza piosenkowy schemat, bawi się dysonansami i w dodatku nie stroni od improwizacji – awangarda. Oryginalne granie z nietypowym instrumentarium – rock band z saksofonem. Ambicje są duże, choć ostatnio wokół zespołów, które odkryły ten zapyziały instrument robi się dość ciasno. Czasami się udaje, czasami nie. Może pomysłem na wyjście z matni jest maksymalny eklektyzm?

Myślę, że za dużo tej zabawy w wyliczanki – ten utwór taki, tamten inny, ten przypomina to a następny tamto… Wiadomo – ułatwienie, ale sztuką jest znaleźć w tej naszej pisaninie jakiś klucz. Coś, co spowoduje, że uda się w jednym zdaniu oddać istotę płyty. A jak oddać istotę „Missionær” Svin? Uhhh, ciężki temat, bo to przykład szalonego eklektyzmu, godnego niezłego schizofrenika. Kopenhaski kwartet po udanej płycie „Svin” zawierającej dużo bardziej połamane, dysonansowe dźwięki, zapodał etatowego klawiszowca Adiego Zukanovica i wysmażył materiał, który wymyka się jednoznacznej ocenie właśnie przez stylistyczny misz masz.svin

Oczywiście, słowo awangarda pasuje jak ulał. Ale równie dobrze – noise, jazz, trans itp. itd. Dokonajmy zatem pewnej syntezy: otóż muzyka z „Missionær” rozpościera się gdzieś pomiędzy „Færgen Ellen” i “Stella”. Pierwszy wałek to osadzony na masywnym rytmie trans, gdzie znalazło się miejsce i dla saksofonowej ofensywy i szalonych wariacji wibrafonowych. Brzmi to paranoicznie, ale trzyma się kupy. Drugi z wymienionych kawałków to czystej wody drone. Szumiący, budzący i kakofoniczny. Szerzej nie można. Trochę bez sensu wpada w to dziesięciominutowa kompozycja „Kirkeorgelsafrikaner”, czyli bękart, który jakimś cudem nie znalazł się na płycie LAS Kristen. Bardziej szalonego miksu nie można sobie wyobrazić. W dodatku całość jest instrumentalna, zimna jak okładkowy pejzaż i wyraźnie ma improwizatorskie aspiracje. Dajcie płycie szansę, bo jest tego warta. Choć raczej w radiu tej muzyki nie uświadczycie.

Arek Lerch

Cztery