SHAI HULUD – Reach Beyond the Sun (Metal Blade)

Tytuł sugeruje niemałe aspiracje, co zresztą nie dziwi, bo Amerykanie zawsze mierzyli wysoko. Tym razem jednak słowa, które posłużyły za motto nowej płyty Shai Hulud wydają się nad wyraz trafione.

„Misanthropy Pure”, którą w 2008 roku ekipa pod dowództwem Matta Foxa przerwała trwającą pięć lat ciszę, była dziełem pozostawiającym spory niedosyt i niezbyt klarownym, a nawet sprawiającym wrażenie stworzonego pod lekkim przymusem. O ile jednak nie twierdzę przez to, że była płytą przeciętną, o tyle też nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że „Reach Beyond the Sun” jest wydawnictwem po prostu lepszym.

Muzyka Shai Hulud, brylując od samego początku na pograniczu hardcore punka i metalowej ekwilibrystyki, zawsze stanowiła dla słuchacza łamigłówkę, labirynt, do którego każdy wchodzi niejako na własną odpowiedzialność. Tym razem jednak przeprawa przez drążone dysharmonicznymi riffami Foxa korytarze jest wyjątkowo bezbolesna, a towarzysząca jej przyjemność nie nosi już znamion delikatnego masochizmu. W krótszych numerach zamknięto paradoksalnie więcej treści, która wydaje się dużo lepiej uporządkowana. Większość z kompozycji ma konstrukcję wręcz piosenkową, daleką od gmatwaniny znanej choćby z „That Within Blood Ill-Tempered” (2003) oraz poprzedniczki. Repetycje i uwydatnione za ich pośrednictwem przewodnie motywy charakteryzują m.in. utwór tytułowy z obłędnym, heavymetalowym tappingiem gitary oraz przyjemnie osadzony „Monumental Graves”. Jest w „Reach Beyond the Sun” znacznie większa swoboda, by nie powiedzieć: luz. Mniejsze jest natomiast parcie, by za wszelką cenę multiplikować wątki. Oparty o proste, rockowe akordy „A Human Failing”, czy wieńczący całość, emocjonalny hymn „If a Mountain Be My Obstacle” są najpełniejszym wyrazem tego podejścia i z miejsca zapadają w pamięć jako ewidentne hity. Nacisk położony na zwięzłość silniej zarysował hc/punkowy szlif, lecz bynajmniej nie spowodował muzycznego wyjałowienia materiału. Obecność niespełna dwuminutowych „I,Saturnine” oraz rdzennego „To Suffer Fools” jedynie różnicuje dynamikę czwartej produkcji Shai Hulud. W ten pierwotny, mniej metaliczny krajobraz świetnie wpisuje się powracający w szeregi zespołu Chad Gilbert, swym zdartym, lekko matowym krzykiem nadający całości autentyzmu.

Mimo iż „Reach Beyond the Sun”, licząc sobie zaledwie trzydzieści cztery minuty, pozostaje najkrótszym nagraniem w dorobku Amerykanów, to oferuje samą esencję ich brzmienia. Próżno szukać na nim momentów wciśniętych na siłę. Nie znajdziemy tu także brawurowych eksperymentów, co jednak nie przeszkadza dalszemu określaniu muzyki Shai Hulud mianem poszukującej. W tym poszukiwaniu wprawdzie wciąż wymaga ona od słuchacza odrobiny wysiłku, ale i bardziej niż kiedykolwiek do tej pory wychodzi mu naprzeciw.

Cyprian Łakomy

Pięć