REX MÜNDI – IHVH (Debemur Morti)

Sześć lat po wydaniu pierwszej i jedynej demówki „IHVH” francuskie Rex Mündi postanowiło wychylić rogaty łeb z podziemia i, podążając za religijnym trendem forsowanym także przez swoich rodaków, wypuścić debiutancki album pod wybitnie niezaskakującym tytułem. Na szczęście w kwestii muzycznej jest już o wiele ciekawiej, choć – co wręcz oczywiste – niezbyt oryginalnie.

 

Siła Rex Mündi nie tkwi w religijnej otoczce spowijającej dźwięki zawarte na „IHVH”, ale w dążeniu do wypracowaniu własnego stylu i łączeniu przeróżnych elementów gatunku. Owszem, Francuzi lubią się modlić, czego przykłady słychać w otwierającym płytę „J’imagine (Be-Reshit)” i przede wszystkim w pachnącym fanatyzmem islamu „Pious Angels (Sefer Seraphim)”, który brzmi niemalże tak, jak nawoływania muezina, albo rozmodlony chór kruszący głosem ściany katedralnej galerii. Tak, klimatu jest tu sporo, choć nie jest on budowany tylko i wyłącznie w ten sposób. Wystarczy, że Rex Mündi wciśnie w nawałnicę riffów „Raising My Temples” kilka skutecznie hipnotyzujących patentów, albo zdynamizuje motorykę „The Flesh Begat” bardziej szarpanym, death metalowym riffem i już robi się ciekawiej, a „IHVH” zyskuje na jakości. A ta, przy tak zdefiniowanym gatunku i mocno rozbudowanych kompozycjach jest tu wręcz niezbędna. Co prawda, Rex Mündi mistrzami w rozkładaniu akcentów jeszcze nie są, ale sprawność muzyczna, talent kompozycyjny i dobra realizacja nagrań z pewnością były tu kluczem do nagrania przyzwoitej płyty. Bez tanich efektów, bombastycznych plam jarmarcznych klawiszy czy zapożyczania tanich riffów od nieco bardziej doświadczonych kolegów. Na „IHVH” wszystko się klei i tworzy spójną kompozycyjnie i frapującą tematycznie całość, a wykorzystane ozdobniki dodają tylko smaku black metalowej esencji, dzięki czemu płyta starcza na więcej niż kilka pobieżnych przesłuchań.

Muszę przyznać, że jak na materiał, którego część można było już usłyszeć w 2005 roku, to „IHVH” wypada nad wyraz dobrze. To z pewnością ciekawe tworzywo i z uwagą będę przyglądał się rozwojowi Francuzów. Jeśli tego nie spartolą, to być może niedługo będzie się ich wymieniać obok DSO albo Antaues.

 

Dooban 4,5