PLUJĘ SMOŁĄ – Cios idealny

Death metal jako jedyny z metalowej zgrai zachował pełnię agresji przy jednoczesnych flirtach ze stylistykami od niego odmiennymi. Pray U Prey zakręcili go w wirze hardcore punka, Depeseblo ożenili z natchnionymi melodiami, a Those Who Bring the Torture – dla kontrastu – pozostawili w niemal najczystszej formie, bez wielu suplementów.

Pray U Prey są wprawdzie debiutantami na rynku, aczkolwiek skład uformowany z członków takich formacji, jak Prophecy of Doom czy Suicide Watch przecież nie mógł sprokurować materiału niskich lotów. Co prawda Brytyjczycy nie przemycili do swojej młócki choćby źdźbła innowacji; “Figure the 8” to najprostszy w świecie przepis na death metal podszyty gniewem w duchu przedstawicieli hardcore punka. Pierwszorzędne strzały śmiercionośnego rajduPRAY_U_PREY_ obleczono w kotle d-beatowej gonitwy, a kostkowane riffy bez zbędnej ornamentyki zazębiają się z brutalnymi zwolnieniami. Oczywiście, na samym death metalu i hardcore Pray U Prey nie kończą. W muzyce kwartetu głośno pobrzmiewają liczne echa grindcore, który celnie kieruje jeszcze większy ładunek blast beatów i obłąkańczych temp w stronę naszych uszu. Z racji przyjaźni death metalu z jego starszym bratem, thrash metalem, nie zabrakło typowych dla tej stylistyki gonitw przed siebie i zażartej pracy sekcji rytmicznej. W ramach inspiracji i towarzyszących im cytatów z innych grup, warto wspomnieć o zręcznie zapożyczonym od Pestilence riffie z “Out of the Body”, który celnie spuentował singlowy “Psychodrama Peepshow”. “Figure to 8” nawet na chwilę nie razi brakiem “swoich” dźwięków, bo i dlaczego miałby, skoro od początku do końca okłada słuchacza wręcz barbarzyńskimi ciosami?smg172_web

Omawiając materiał Pray U Prey wspomniałem o braku oryginalności. Jakże zabawnym wobec tego jest gorset stylistyczny zarezerwowany przez Depeseblo, którzy pochodzą ze Szwecji i grają… melodyjny death metal.  Zostawiając żarty na boku, pochwalam skandynawskich niszczycieli za to, że nie ulegli modzie na naiwne melodie i DEPESEBLOinkorporację metalcore’a do gotebörskiej mielonki, co zwykły czynić dziesiątki artystów spod znaku melodyjnego death metalu. Depeseblo hołdują starej szkole gatunku i jego największym klasykom. Zbyt gęste brzmienie paradoksalnie stanowi jeden z atutów “Nightmare Desolation”, ponieważ pod jego płaszczykiem swobodnie rozwijają się napędzane licznymi tremolami riffy i karkołomna robota perkusji. Wyróżnianie konkretnych utworów z debiutanckiego krążka Szwedów mija się z celem, gdyż wszystkie zrobiono według ściśle ułożonego schematu. Riffy najczęściej wybrzmiewają w średnich tempach z okazjonalnymi przyspieszeniami i doom’owymi akcentami w ramach kontrastu; podkreślają one podniosły, lecz powściągliwy charakter płyty. Pisząc o hołdowaniu gatunkowej klasyce, w głowie miałem przede wszystkim obraz Amon Amarth, którzy swe piosenki również zwykli opierać na ekspozycji kilku riffów i beacie perkusyjnym niezmiennym przez cały czas trwania płyty. Bardziej wprawieni adepci melodyjnego death metalu dostrzegą na “Nightmare Desolation” również ukłon w stronę nieodżałowanego Edge of Sanity, czy kultowego już At the Gates. Być może debiutancka propozycja Szwedów nie przykuje uwagi fanów death metalu na dłużej, lecz gdy będzie inaczej, to z pewnością warto jej poświęcić tych kilka chwil.d

Celowo na sam koniec zostawiłem szwedzkich (a jakże!) death metalowców z Those Who Bring the Torture. Podobnie, jak Pray U Prey, jest to zespół złożony z osobistości, które na łupance zęby zjadły. Najwięcej skonsumował lider formacji – Rogga Johansson, który odpowiada/odpowiadał za rolę gitarzysty/wokalisty w 35 (!) składach oprócz wyżej wymienionego. Żaden z jego wcześniejszych zespołów nie mógł poszczycić się większymiN sukcesami na arenie międzynarodowej, a przeczuwam, że niestety, taki los może dotknąć również Those Who Bring the Torture. Dżentelmeni ci nie grają złej muzyki, wręcz przeciwnie, ich siarczysty, typowo szwedzki death metal spełnia wszystkie kryteria, o jakich mogliby pomyśleć fani tej stylistyki. Z głośników sowicie rozlewa się tona gruzu, gitarowy charkot jest bliski klasykom opatrzonym brzmieniem made in Sunlight Studios, a ryk Roggi zgrabnie oscyluje między skrzeczącym ujadaniem a głębokim warkotem. Problem w tym, że wszystko to już kiedyś było, a co dla Johanssona gorsze – w lepszej formie. Te szarżujące riffy i kanonady perkusyjnych uderzeń klasycy z Entombed, Dismember czy Grave opanowali na znacznie wyższym poziomie od twórców “Necromancer”. To niezła płyta, lecz kiedy najdzie mnie chęć na death zrobiony według klasycznych szwedzkich wytycznych, prędzej do kieszeni odtwarzacza wrzucę “Left Hand Path”, niźli “Necromancer”.smg165_web

Death metal żyje, ma się dobrze i kąsa, chociaż nie zawsze w pożądanym stopniu. Warto śledzić poczynania gatunku, który idzie przed siebie na przekór aktualnym modom, a swojego sczerniałego bratanka, przybierającego coraz dziwniejsze formy, zjada na śniadanie.

Pray U Prey – “Figure the 8”

Depeseblo – “Nightmare Desolation”

Those Who Bring the Torture – “Necromancer”

Wszystkie płyty wydało Selfmadegod Records

Łukasz Brzozowski