PERIPHERY – Periphery II: This Time It’s Personal ( Roadrunner Rec.)

Jeżeli spojrzymy na ten zespół przez pryzmat popularności (płyta jest notowana w pierwszej 50-ce prestiżowego, amerykańskiego Billoard’u), odniesiemy wrażenie, że będzie to materiał łatwy w odbiorze, który dość mocno brata się z muzyką popularną. Na początku, przy pierwszym kontakcie z „This Time…” też złapałem się w pułapkę sporej ilości melodii i „czystych” wokali. Jednak, jak się okazuje, pierwsze wrażenie często bywa mylące – tak z pewnością jest w przypadku najnowszego dzieła Periphery.

 

Mimo tego, że muzyka wykonywana przez Periphery nosi wszelkie znamiona nowoczesnego metalu progresywnego, jest to materiał tak złożony i rozbudowany, że trudno rozpatrywać twórczość tego bandu przez taki jedynie pryzmat. „This Time it’s Personal” to muzyka bardzo śmiała kompozycyjnie lecz z drugiej strony dość zachowawcza brzmieniowo. Periphery nie czyni rewolucji, nie sprawia, że muzyczny świat drży w posadach. Zespół ten „tylko” perfekcyjnie korzysta z dostępnych w XXI-wieku środków wyrazu, by opowiedzieć nam pełną emocji historię. Już pierwsze kompozycje tego trwającego blisko 80-minut dzieła wprowadzają w niezwykły klimat i ukazują wielkie bogactwo muzycznego świata Periphery. Pełne melancholii i smutku melodie przeplatają się z agresywnymi riffami i wrzaskami, które zawstydzić mogą niejednego metalowego krzykacza. Otwierające album „Muramasa” i „Have a Blast” to cała paleta pomysłów, których wielu zespołom wystarczyłoby na całą materiał. Pierwsze kompozycje pokazują też jeden z aspektów, dzięki któremu nad muzyką tego zespołu trudno jest przejść do porządku dziennego. „This Time…” to pisana dźwiękiem, ciągła walka jasnej i ciemnej strony ludzkiej natury. Niemal każdy utwór odbierać można jako starcie spokojniejszych, klimatycznych partii z agresywną, ostrą niczym skalpel, gitarową lutą, podpartą naprawdę mocnym wokalem. Widać przy tym, że muzycy Periphery wykazują się bardo dużym kompozytorskim wyczuciem sprawiając, że połączenia te, mimo iż oparte na konfrontacji, brzmią bardzo naturalnie.

„This Time…” to zdecydowanie jeden z lepszych albumów z muzyką tego typu w ostatnich czasach. Już sam fakt, że album da się przesłuchać za jednym razem, świadczy o jego jakości. Płyta ta jest jak dobra, wielowątkowa powieść – zmusza do uwagi, ale w zamian oferuje bogactwo doznań.

 

Wiesław Czajkowski