PERFECT SON – Cast (Sub Pop)

Perfect Son czyli Tobiasz Biliński, który pod nowym szyldem zadaje słuchaczom swoją świeżą muzykę. Pomijam w tym przypadku nalepkę Sub Pop, bo traktowanie jej jako promocyjnego bangera odwraca uwagę od dźwięków. Żyjemy w erze globalizmu, nie mamy się czego wstydzić, koniec tematu. Przede wszystkim jednak – nie mamy powodu by się wstydzić za taką muzykę, jaka zaludnia „Cast”. Indie/rock/synth/pop na bardzo wysokim poziomie. Nie użyję sformułowania „poziom światowy”, bo chcę podkreślić, że to nasze, krajowe i polskie. Nie, biało-czerwonej flagi na koniec nie będzie.

Pan Biliński dał się poznać jako dobry kompozytor i aranżer na poziomie swojego poprzedniego projektu Coldair, jednak dopiero teraz tężeje, nabiera głębi i dobrze pojętej, komercyjnej masy. Tak, ta muzyka jest doskonałą właśnie w wymiarze komercyjnym. Nie ma tu jakichś ewidentnych przebojów, wyróżniających się z tłumu, ale jednocześnie cały materiał jest chwytliwy, nasycony brzmieniowo i w przyjemny sposób zróżnicowany. Rockowa siła, podkreślona przez mocną sekcję rytmiczną, tłuste plamy samplerów i głos Bilińskiego, niby delikatny, ale jednak głęboki i pewny. Coldair był zimny, Perfect Son buzuje od adrenaliny i tym samym zbliża się całej masy zespołów łączących dynamiczną muzykę z klimatem pamiętającym z jednej strony lata 80., z drugiej współczesny indie rock.Perfect Son by Pola Sobun 7 - Kopia

Nie bez przyczyny podczas lektury płyty do głowy przyszło mi porównanie do późnego Editors. Biliński to oczywiście nie jest żaden naśladowca curtisowych smutków, chodzi bardziej o całokształt i sposób w jaki elektroniczne granie przenika się z rockową siłą. Niby możemy wrzucić nowe dzieło Bilińskiego do wora z napisem electropop, jednak jeśli zestawimy „Cast” z np. ostatnim dziełem chociażby Xxanaxx, od razu zobaczymy drastyczne różnice. Perfect Son podchodzi do elektroniki z zupełnie innej strony; zamiast korzystać z oszczędnych faktur, nasyca muzykę, podkreśla dynamikę, momentami stawia na niemal rockowy pazur. Brzmi to wszystko bardzo odważnie, zdecydowanie. Zamiast wycofania ta muzyka napiera na nas, wciska się w mózg. Nie dziwię się że włodarze Sub Popu zdecydowali się podpisać z Bilińskim papiery. Jeśli tego nie schrzani, zajdzie z „Cast” całkiem daleko. Choć to oczywiście tylko spekulacje. W każdym razie – mamy się z czego cieszyć.

Arek Lerch 

Cztery i pół