OJCIEC DYKTATOR – 666cm (EveryDayHate)

Na początek mała anegdotka. Spóźniłeś się na koncert grindcore’owy 5 minut? Ominęły Cię dwa zespoły… No cóż, żart to może marny, ale idealnie wręcz oddaje kontekst, w którym lokują się takie formacje jak krakowski Ojciec Dyktator. Debiutancka „Heresy is Fun” trwała trochę ponad dziesięć minut, drugi album, z którym mam przyjemność obcować dziś, trwa ledwie dwanaście. Lecz mimo, zdawałoby się mizernej postury „666cm” to zawodnik twardy, który uderza z wprawą prawdziwego, grindowego zakapiora…

„666cm” to bardzo zacna porcja hałasu. Podszyty punkowo/d-beat’owym wkurwem grind to muzyka, której słucha się wybornie a krótka forma tylko intensyfikuje wrażenia. Ta płyta to czysta petarda. Raz odpalona pali się chwilę i rozpierdala w drobny mak. Tak się właśnie czuję słuchając „666cm” – strzał za strzałem, cios za ciosem i chwila konsternacji gdy ten swoisty akt grindowej deprawacji dobiegnie końca. Owszem, materiał pozostawia pewien, dość duży nawet niedosyt bo słychać, że Ojciec Dyktator nie grają od wczoraj i w grind’owych nutach upychają naprawdę dużo świetnych pomysłów. A to uderzą w bardzo skoczną punkową nutę a to przywalą niemal death’owym walcem. Właście każdy numer to kopalnia grind’owych konceptów z wysokiej półki. Można się tu doszukac inspiracji tudzież podobnych dźwięków jakie tworzył Napalm Death, Anal Cunt czy może nawet bardziej nasza polska Neurophatia.

„666 cm” zyskuje bardzo dużo dzięki temu, że Ojciec Dyktator to band z poczuciem humoru. Już sama okładka ze świętym drzewem może dawać pewne wskazówki co do zawartości krążka, ale powiem Wam, że im dalej w las tym… ciekawiej. Muzyka, teksty, brzmienie – wszystko tu jest przemyślane i stworzone tak by ze sobą grało i zazębiało się. Jak już wspomniałem ta płyta to prawdziwa grnid/punk/d-beat’n’roll’owa petarda i wskazane jest by odpalić ją z samego rana i trzymać w łapie aż lont dopali się niemal do końca. Życzyłbym sobie tylko jednego. Kolejna płyta Ojciec Dyktator powinna być trochę dłuższa gdyż słuchając tego materiału mam wrażanie, że urywa się on w chwili gdy na dobre się rozpędzi. Generalnie jest bardzo dobrze a pewien jestem, że w przyszłości będzie jeszcze lepiej, ciekawiej i mocniej.

Wiesław Czajkowski

Pięć