KYLESA – Exhausting Fire (Season of Mist)

O tak,  Kylesa brnie dalej w przestrzeń plugawego szlamu, jest sludge’owo, niemal wzorcowo, a to najważniejsze. Już poprzednia płytka dała do zrozumienia, że warto wracać do korzeni, korzystać z historii, by kreować zupełnie nowe wariacje. Tak jest i dziś; Kylesa wie, jakie środki wybrać, by słuchało się tej muzyki z otwartymi uszami.

Ale jest też dużo świeżości – taki „Crusher” to za równo nowe i stare oblicze muzycznych upodobań grupy; jest pierdolnięcie, ale znajdzie się też miejsce na relaksacyjny haust powietrza. Co do powrotów do przeszłości, Kylesa wie, że także o tą niedaleką przeszłość chodzi. Dlatego melodie stają się tutaj kluczowe, jak zwykle w sposób przebojowy napierają na słuchacza. Łatwo to wszystko wchodzi, bez stresów, choć ciągle pazur wbija nam się stopniowo z każdą minutą albumu. To bardzo kolorowy materiał, ciężko znaleźć jednolitą barwę, bo albo dostajemy porządną, hardcore’ową fangę jak w przypadku „Inward Debate”, albo skonfrontowani zostajemy z lekkim obłokiem w postaci „Moving Day”. Jest czysto, a za chwilę robi się syf („Blood Moon”), a co najważniejsze, oba te stany pasują do siebie idealnie. W każdym razie jest w czym wybierać, jest o co się oprzeć bo pełno tutaj stabilności. Tak, choć różnorodność bierze górę, czuje się spójność tej muzyki. Wydaje mi się, że idealnie pasuje to do tego zespołu, prostego w swym przekazie, ale dobitnie szczerego w tej prostocie. Na dodatek ekipie z Savannah ubyło członka a mimo tego wszystko gra i huczy po staremu. I wybaczyć można brak rewolucji muzycznej, bo nie o zaskakiwanie chodzi, a o robienie tego, co się najbardziej lubi. A że Kylesa znalazła swoje bagienko rozkoszy to może świadczyć jedynie o ogromnej równowadze emocjonalnej – to niezwykle trudne w dzisiejszych czasach.Kylesa Band

Jak to zwykle bywa z muzyką Kylesa, przyjemność ze słuchania jest wyśmienita, bo to przyjemność nie wymagająca wysiłku. Po ciężkim dniu warto włączyć sobie Kylesę, a zwłaszcza „Exhausting Fire”, pożywka dla zmysłów gwarantowana.

Adam Piętak

Cztery