KRÓLESTWO – Ćwiczenia repetytywne (Music Is The Weapon)

Różne w dziejach świata były królestwa, ale takiego jeszcze nie. Wszystko tu jest inne. Abstrakcyjne. Od okładki, czyli kulturysty wykonującego pompki ze zmutowanym pasikonikiem na plecach, przez tytuły utworów, na przykład „Sny o potędze i grzaneczkach z torfem”, aż po muzykę. Unosi się nad tym wszystkim jakiś taki yassowy duch…

Królestwo ma z jazzem co nieco wspólnego – przede wszystkim fakt, że to również muzyka improwizowana. Generalnie jednak, w największym uproszczeniu, można by napisać, że to połączenie math i post rocka – mamy dysonanse, zmiany rytmów oraz dużo przestrzeni. I to właśnie głównie tą przestrzenią budowana jest atmosfera „Ćwiczeń repetetywnych”; przestrzenią i transem. Napięcie narasta powoli. W otwierającym utworze – przypomnę ten tytuł raz jeszcze, bo bardzo jest ładny – „Sny o potędze i grzaneczkach z torfem”, główną rolę gra początkowo sekcja rytmiczna, wokół której pojawiają się i znikają różnorakie gitarowe struktury – wpierw delikatne, przepuszczone przez efekt tremolo, później coraz bardziej chropowate, aż w końcu dochodzimy do momentu, w którym przyjemna, transowa jazda przeistacza się w nieomal kakofonię. Końcówka brzmi jak pieprzony Voivod! Za to środkowa część… trochę jak Lotto na sterydach. Zresztą, odniesień do zeszłorocznych polskich premier można by znaleźć więcej – ot, chociażby ARRM-owy fragment w „Sztafecie klas” (o perkusji na chwilę zapomnijmy).Królestwo

Poprzedni rok stał w polskiej muzyce pod znakiem transu. Całkiem możliwe, że podobnie będzie z 2017. Królestwo Ameryki nie odkrywa, raczej w fantastyczny sposób miesza ze sobą nieco oklepane już stylistyki tworząc z tego całkiem smaczną miksturę, polecaną szczególnie dla zakochanych w latach 90. Siłą tej płyty jest jednak to, że niekoniecznie trzeba wielbić tamtą dekadę, aby „Ćwiczenia repetytywne” mogły się spodobać. Jasne, Królestwo czerpie z niej garściami, ale sięga też po bardziej współczesne rzeczy sprawiając, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.

No, chyba że ktoś melodii szuka.

Paweł Drabarek

Cztery