KALOPSIA – Amongst the Ruins (GodEater)

Ten pochodzący z New Jersey zespół powstał ponad dziesięć lat temu, ale po nagraniu debiutu „Exquisite Beauty of the Defiled” dość długo trwał w zawieszeniu. Lider kapeli Matt Medeiros gra także na gitarze w Funebrarum, więc nie można powiedzieć, że był to czas zmarnowany. W 2011 Kalopsia zapowiadając drugi album opublikowała miażdżące demo „Death Starts the Horror”. Dwa z tych trzech numerów w nowych wersjach oraz sześć premierowych, znalazły się na „Amongst the Ruins”.

Kalopsia nie zrzuci z piedestału takich nazw jak Suffocation, Immolation czy Cannibal Corpse, ale jej twórczość można śmiało porównać z nagraniami Malevolent Creation czy Skinless. Mocną stroną albumu jest obecność Mike’a Hellera, znanego głównie z bębnienia w Malignancy, a od zeszłego roku także Fear Factory. Jego niezwykle równa i finezyjna gra dała fundament, na którym oparte są te brutalne i żywiołowe kompozycje.

Trzydzieści sześć minut hałasu zawarte na tym albumie, idealnie wpasowuje się w bogate dziedzictwo amerykańskiego death metalu. Wiadomo nie od wczoraj, że w tej dziedzinie ciężko wyczarować cokolwiek nowego. Jestem przekonany, że wraz z ukazaniem się „Amongst the Ruins” również tak się nie stało. Mimo to dla fanów gatunku Kalopsia może być ciekawym zespołem, ponieważ miesza elementy death metalowe z thrashowymi, a potrafi także zaskoczyć niebanalną solówką.

Dobrze czy źle, Kalopsia to zespół jakich wiele. Grają solidnie, mają nie byle jaki warsztat, w to co robią wkładają dużo serca. Tworzą w niszy i w tej niszy czują się bezpiecznie. Trudno wyobrazić sobie, żeby zrobili większą niż lokalną karierę, ponieważ takie są realia. Kto jednak sięgnie po ich nagrania, prawdopodobnie uzna, że są niczego sobie.

Adam Drzewucki 

Trzy i pół