JASKINIA HAŁASU – Wojciech Lis, Tomasz Godlewski (Kagra)

Kolejny raz nakładem poznańskiego wydawnictwa Kagra ukazała się niezwykle ważna książka. Po tłumaczeniach takich przełomowych, zachodnich opracowań jak „Wybierając Śmierć” Alberta Mudriana, „Władcy Chaosu” Michaela Moynihana i Didrika Soderlinda czy „Szwedzki Death Metal” Daniela Ekerotha, przyszedł wreszcie czas na poważną publikację dotyczącą polskiej ekstremy. Autorzy z powodzeniem podjęli wyzwanie spisania i uporządkowania początków sceny podziemnej w kraju. Książka dogłębnie opisuje genezę metalowego undergroundu nad Wisłą, wskazuje najbardziej znaczące zespoły, pierwsze wydawnictwa, a także prasę podziemną czy po prostu realia społeczno-polityczne, w jakich w Polsce rodziły się diabelskie dźwięki heavy, thrash, death, black metalu czy grindcore’a.


Godlewski i Lis starają się odtworzyć i przywołać atmosferę towarzyszącą raczkującej scenie, która jak gąbka chłonęła każde pojawiające się wydawnictwo. Kiedy każdy koncert był świętem, każda skopiowana kaseta czy audycja nagrana z radia była na wagę złota i cieszyła jak nigdy. Mimo przeciwności ekonomicznych, braku sprzętu i płyt, kwitła gniewna, podziemna twórczość, a entuzjazm zaangażowanych osób nigdy nie był większy. Część rozmówców mówi jednak wprost, że ostatnich lat Komuny nie należy idealizować, bo cenzura, osoby zarządzające ośrodkami kultury czy źle funkcjonująca poczta dawały się wyjątkowo ostro we znaki.

„Jaskinia Hałasu” ma formę krótkich, lapidarnych wypowiedzi dotyczących poszczególnych zagadnień, czytelnie poukładanych w rozdziały. Do odpowiedzi wywoływani są muzycy między innymi takich zespołów jak Armagedon, Exorcist (macierzysta kapela jednego z autorów książki), Imperator, Antigama, Merciless Death, Dead Infection, Vader, Trauma, Slashing Death, Mortuary czy Enormity. Opowiadają jak w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych zdobywali lub robili pierwsze instrumenty, czym się inspirowali, jak nagrywali debiutanckie demówki. Dzielą się wspomnieniami z dziewiczych koncertów, opisują reakcje na swoje występy i nagrania.

O pierwszych kontaktach ze sceną mówią twórcy pierwszych polskich zine’ów, później także również wydawcy i promotorzy. Między innymi Tomasz Krajewski (Holocaust zine, potem Pagan Records), Mariusz Kmiołek (Thrash’em All, potem Empire Recs i Massive Music) oraz Jarosław Szubrycht (Diabolic Noise zine, potem Thrash’em All, autor świetnej biografii Slayera, wydanej w 2006 roku) czy ludzie związani z innymi cenionymi zine’ami ‒ Dethroner, Beermacht Noise, Eternal Torment, Metal Attack, Siege of Power czy Metallian. Przy pomocy maszyn do pisania, nożyczek, kleju i bardzo trudno dostępnego ksero tworzyli pionierskie wydawnictwa, które budowały i napędzały scenę. Drogą pocztową przeprowadzali wywiady z polskimi zespołami, a także z tymi z najdalszych zakątków świata, niejednokrotnie czekając na odpowiedzi po kilka miesięcy. Zajmowali się tape tradingiem, który na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych był jedynym sposobem na dotarcie do muzyki ekstremalnej, która w obiegu oficjalnym jeszcze nie zaistniała.

Książka poświęca dużo miejsca najwcześniejszym inicjatywom koncertowym. Tym zupełnie amatorskim, jaki i bardziej zorganizowanym. Pojawiają się nazwy takich, cyklicznie odbywających się imprez jak ciechanowskie S’thrash’ydło czy Metalmania, gdzie pragnący hałasu fani mogli po raz pierwszy podziwiać także zespoły z zachodniej Europy. Jest mowa o oficjalnych audycjach radiowych Muzyka Młodych oraz Metalowe Tortury, których w swoim czasie słuchała cała Polska. To za ich sprawą wiele osób zaraziło się Slayerem, Judas Priest, Helloween, Hellhammer, Kreator czy Metalliką. Podobnie było z ogólnopolskim harcerskim magazynem „Na Przełaj”, który jako pierwszy publikował wzmianki i zdjęcia zespołów, co w znacznym stopniu przyczyniło się do popularyzacji metalu wśród młodych czytelników.

Autorzy „Jaskini Hałasu” do zadania podeszli bardzo rzetelnie. Zgromadzili ogromną ilość materiału i gruntownie go opracowali. Dotarli do szerokiego grona osób, którym zadali kluczowe i fundamentalne pytania. Nie każdy z rozmówców tak samo wspomina miniony okres, co uwydatnia różnorodność opinii i poglądów. Czytając tę książkę ma się poczucie, że wyczerpuje ona temat, nie zostawia niedopowiedzeń oraz ukazuje wiele punktów widzenia, co jest jej niepodważalnym walorem. Ponadto publikację uatrakcyjniają mnogie reprodukcje archiwalnych artykułów, zdjęć, flyerów, wkładek do demówek czy plakatów, co doskonale koresponduje z konwencją zine’ów, o których tak często można w niej przeczytać. Godlewski i Lis piszą fachowo i wiarygodnie, lecz z dużym poczuciem humoru, nie szczędząc tym samym wielu anegdot i zasłyszanych historii. Ich książkę czyta się z przyjemnością oraz pewną nostalgią, ale przede wszystkim poczuciem, że dorobek polskiego metalowego podziemia jest bogaty, warto go znać i do niego wracać.

„Jaskinia hałasu”, Wojciech Lis, Tomasz Godlewski, Wydawnictwo Kagra 2012, stron 248, oprawa miękka, 39 zł

 

Adam Drzewucki