JAN – RAPOWANIE – Nocna Zmjana

O młodych wilkach polskiej sceny rapowej napisano wiele, ale nie wystarczająco wiele, aby odpowiednio docenić najbardziej wartościowych graczy. Nie ukrywam, że krajowe podwórko przez jakiś czas zupełnie mnie nie interesowało, a przynajmniej do momentu konfrontacji z Guziorem, Kartky czy paroma innymi obecnie gorącymi nazwami. Na ile to dzieło przypadku, a na ile chęci odszukania treści kierowanych niemal bezpośrednio do przedstawicieli mojego pokolenia – nie wiem. Za to mam świadomość, iż wyżej wymienieni oraz bohater tej recenzji pojawili się we właściwym miejscu, we właściwym czasie i powinni zgarnąć całą, jak pokazuje OLiS, wciąż niewyczerpaną pulę. Splendor i pieniądze spływają same, a młodzież chętnie wyciąga pieniądze z portfeli. Oczywiście, głównie na melanże (popatrzcie co dzieje się na Wixapolach, imprezach Czeluści, czy koncertach ReTo, Żabsona, Szpaka), ale to dzięki wsparciu nie kogo innego jak słuchaczy, mamy okazję nie tylko obserwować szybko rozwijające się kariery, co przemiany interesujących młodych osobowości.

Pochodzący z Krakowa Janek został okrzyknięty jednym z najszczerszych, najbardziej naturalnych i utalentowanych mc młodego pokolenia. I ja się z tym zgadzam, ale nie byłby on – jak i debiutancki longplay – tak dobry, gdyby nie osoba producenta, który dostarczył zestaw uniwersalnych bitów, o które zabiegać powinni nie tylko bardziej doświadczeni koledzy, co kolejne zastępy młodych gniewnych (a piję tu głównie do poszczególnych chłopaków z Recidivist). Nocny równie dobrze czuje się na polu delikatnego trapowego EDM („Głos”, „Niech to usłyszą”), co pochodnych bass house, nie zapominając przy tym o odpowiedniej dawce zapętlonych melodii. I tu tkwi siła tego duetu, bowiem brzydki, zły i szczery Janek z łatwością dopasowuje się do kolejnych pulsujących bitów, zgrabnie lawirując pomiędzy agresywnymi wersami a młodzieńczym, introwertycznym storytellingiem („Stare Czasy”). Im jednak szybciej, bardziej tanecznie i klubowo, duet wychodzi przed szereg całej polskiej sceny, zamykając usta niedowiarkom, którzy „modnych produkcji” oczekują tylko od największych, z naciskiem na jednego stołecznego giganta, który od lat trzepie hajs na panujących wśród młodzieży trendach.

JanNiestety, krążek ma swoje wady. Drobne, ale przypisane wszystkim debiutantom. Otóż bolączką „Nocnej Zmjany” jest spójność materiału – całkowicie nieprzemyślana, bez konkretnej wizji, za to świetnie pokazująca mocno singlowy charakter tej płyty. Tych dziesięć piosenek, tak od siebie różnych, nie ma żadnej głębszej myśli przewodniej, dlatego ilość treści i skakanie po tematach z pewnością bardziej trafi do młodego odbiorcy, lubiącego mocny zastrzyk w postaci celnie ułożonych wersów w jednym, konkretnym numerze, niż do wyrobionego odbiorcy, oczekującego czegoś  więcej niż post-imprezowych przemyśleń. Przed Jankiem (Szpakiem, Szopeenem i wieloma innymi) maluje się naprawdę interesująca przyszłość. Oby sukces nie przyćmił pomysłu na siebie, a będzie dobrze.

Grzegorz Pindor

Zdjęcie: Konrad Caba

Cztery