JACHNA/ZIOŁEK/BUHL – Animated Music (Pawlacz Perski)

No i wszystko jasne – te nazwiska są w dużej mierze wystarczającymi wizytówkami, całkiem wyraźnie wyjaśniającymi z czym będziemy mieli do czynienia.  Czyli eksperymenty, improwizacje i szukanie nowych dróg rozwoju. Idea trio w tym przypadku sprawdza się idealnie, i choć płyta jest takim malutkim kamyczkiem, wydanym w dodatku jedynie w wersji kasetowej, warto pogrzebać w Internecie by zapoznać się z tym materiałem. Przed Państwem „Animated Music”

Kilka faktów – materiał został nagrany dość dawno, bo w 2016 roku w Studiu Mózg, czyli wszystko zostaje w Bydgoszczy, mateczniku naszych muzykantów. W dodatku, jak głosi info, inspiracją były ścieżki dźwiękowe do animowanych filmów z lat 60. i 70., często tworzone przez jazzmanów, mocno awangardowe i eksperymentujące z elektroniką. Faktycznie, kiedyś nie zwracałem na to uwagi, a dzisiaj dostrzegam kunszt tych soudtracków. Dostrzegło ten fakt także opisywane tu trio i stworzyło wciągający miks, przypominający faktycznie muzykę filmową, nawiązującą do przeszłości, ale jednocześnie całkiem aktualną. Jasne, i format (tylko kaseta) i brak jakichkolwiek zapowiedzi powodują, że odbiera się muzykę zespołu jako niezobowiązujący flirt, nagranie do szuflady i dla kilku szaleńców. A szkoda, bo poziom muzyków gwarantuje całkiem konkretne doznania.KASETA

Na płycie dominuje jakieś zawieszenie, dźwięk tworzy się gdzieś w przestrzeni, wibruje i w gruncie rzeczy uspokaja. Nawet w „Yoruba”, opartym na porywającym, nieco latynoskim groove chodzi bardziej o relaks niż podrygi. W większości przypadków mamy zderzenie akustycznych, oszczędnych bębnów i trąbki Jachny (trąbka w pewnym sensie spaja te kompozycje…) z elektroniką. Czasami frywolną, ocierającą się o world music („The Boy and the World”), to znowu przesuwającą się w stronę mrocznego drone’a („Thieves and the Policeman”). Jest oczywiście sporo awangardy („In Jungle” może kojarzyć się trochę z poszukiwaniami Ensemble Tuning Gorzyckiego czy „Electronic Rain”, bardzo filmowy z niepokojącymi, elektronicznymi, dźwiękowymi atomami), jest trans („Spirituals”), elektroakustyka podbita lekko house’owym drivem („War”), a wszystko w oparach improwizacji, szukania dźwiękowego porozumienia. W gruncie rzeczy, mimo, że to taka dość przypadkowa kolaboracja, płyta składa się z kilku doskonałych numerów, które mają dużo do zaoferowania. Myślę, że ten materiał przypadłby do gustu Tomaszowi Stańko. Przesada? No to posłuchajcie „Freelectronic” i „Fish Face”…

Arek Lerch 

Cztery