INFESTUS – E x | I s t (Debemur Morti)

Trzeci krążek niemieckiego Infestus to zarazem pierwsza płyta skomponowana i nagrana wyłącznie przez Andrasa. W dupie mam powody, dla których rozstał się on z resztą składu, ale sam fakt tego, że ‘E x | I s t’ to tak naprawdę od początku do końca dzieło jednego człowieka zasiał we mnie ziarno niepokoju. Niesłusznie…

Już samo intro (‘Akoasma’) udanie sygnalizuje w jaki sposób Andras będzie budował kompozycje i miażdżył uszy niedowiarków ciężarem i klimatem. ‘E x | I s t’ atakuje bowiem niespotykaną w black metalu synergią minimalistycznych riffów, rozpędzonych gitar, klimatycznych melodii i akustycznych brzmień. To przede wszystkim płyta niesłychanie gitarowa, pełna smaczków, hipnotycznych riffów (‘Torn Observer’), akustycznych pasaży pachnących ‘Orchid’ i ‘Morningrise’ (‘Darkness Blazing in the Flame of Fire’), rozłożonych na norweską modłę akordów (‘Der Blick hinaus’), a także przewijających się przez każdy numer świetnych melodii i solówek. Dzieje się tu niesamowicie dużo, a echa twórczości Darkthrone i Opeth są jedynie blaknącymi reminiscencjami, składającymi się na spójny obraz muzyki Infestus. Bo na ‘E x | I s t’ jest naprawdę wszystko to, co do tej pory najlepszego zdarzyło się gatunkowi – od mariażu z death i thrash metalem, poprzez norweską nawałnicę, aż po bardziej stonowane i melancholijne oblicze czarciej muzyki. A to wszystko w kompozycjach, z których zaledwie dwie nie sięgają minimum 8 minut! Oj, dzieje się.

Rozkładanie ‘E x | I s t’ na czynniki pierwsze sprawiło mi kupę frajdy. Zadanie nie było proste, ale Infestus wychodzi ze starcia ze mną z tarczą, zawieszając bardzo wysoko poprzeczkę dla innych jednoosobowych projektów. Myślę, że to płyta dla tych, którzy ponad wściekły napierdol cenią w black metalu mocne gitarowe kompozycje, w których pierwiastek szaleństwa nie przeszkadza klimatowi i technicznym zawiłością. Świetna płyta!

Dooban 5