HOLLYWOODFUN DOWNSTAIRS – Tetris (Antena Krzyku)

Jest w tej płycie coś co przyciąga mnie jak magnes. Od kilku dni nie mogę się wręcz od niej oderwać, mimo, że gatunkowo jest mi odległa, wręcz obca. Zabierając się za napisanie kilku słów o płycie „Tetris” nowozelandzkiej grupy Hollywoodfun Downstairs, miałem w głowie pustkę, która z każdym kolejnym przesłuchaniem wypełniała się kolorowymi klockami… A jak to w popularnej grze bywało, niecierpliwie czekałem na najdłuższy element całej układanki: prosty klocek, którym można w końcu „zbić” chaotyczną budowlę i otrzymać w zamian trochę wytchnienia na planszy.

Patrzycie zapewne na okładkę, czytacie mój krótki wstęp i myślicie sobie, że zwariowałem, żeby porównywać muzykę do starej (aczkolwiek kultowej) gry. Nic bardziej bardziej mylnego. Trio z Wellywood, założone w 2009 roku, na swoim drugim krążku buduje noise’owy monolit, niezwykle barwny, skrzący od gitarowego zgiełku, szybkich, synkopowanych rytmów i wrzeszczącego wokalu. Już od pierwszych sekund Grant Gall (bas), Kurt Williams (git. voc) oraz Joe Wright (perc.) zabierają słuchacza na bardzo intensywną przejażdżkę – „Your ~Mediums” bez wytchnienia prezentuje cały arsenał dźwięków, który będzie towarzyszył nam przez trochę ponad czterdzieści minut. Muzycy grają wręcz z matematyczną precyzją, zostawiając jednak sobie mnóstwo miejsca na przestrzeń i oddech. Doskonale słychać to utworze „Tides” z wręcz deftonsowatym riffem. Z resztą pan Williams momentami brzmi jak młody Chino Moreno. „Shocking By The Glove” brzmi z kolei jak pomieszanie zaangażowanego punk rocka z black metalem, choć te porównania są mocno na wyrost. Hollywoodfun Dowstairs proponują muzykę wymykającą się podziałom i szufladkom, po tę płytę śmiało może sięgnąć fan At The Drive-In, Deafheaven, polskich klasyków jak nieodżałowany Kobong, czy Moja Adrenalina przefarbowana później w Semantik Punk. Jeśli musiałbym wskazać jeden utwór, który ma zachęcić ludzi do słuchania tej płyty, bez dwóch zdań wskazałbym „Blackbirds”. To co dzieje się w okolicach drugiej minuty i piętnastej sekundy, postawiło mi włosy na rękach. Zwykle ciarki na ciele mam słuchając soulowych wokalistek, czy chórów gospel (serio), a tu taki cios! Szkoda tylko, że basowe przełamanie trwa tak krótko… Podobno wszystko co dobre szybko się kończy. I tak w zasadzie w mgnieniu oka mija ta płyta, czterdzieści minut czystego, hałaśliwego ciosu w ryj. Z tej potyczki wychodzimy jednak uśmiechnięci, zakrwawieni, ale zadowoleni.HFD

Pisałem o tym podłużnym klocku, za pomocą którego oczyszczamy sobie planszę do gry. Puśćcie sobie „Tetris” a oczyścicie sobie głowę. Antena Krzyku, która wydaje ten album na rynek polski i europejski, do swojego katalogu również dodaje ten najbardziej pożądany element popularnej układanki, dając tym samym świadectwo tego, że muzyka to najwspanialszy z możliwych wypełniaczy naszych głów pozytywną energią.

W grze Tetris używało się jedynie trzech strzałek, aby móc cieszyć się z potyczki. Hollywoodfun Downstairs to zaledwie trzech muzyków, których praca dosłownie was zmiecie. Znakomita płyta!

Tom Wolf

Pięć