HEIGHTS – Old Lies For Young Lives (Transcend Music)

Moje oczekiwania co do drugiego albumu brytyjskiego Heights okazały się być płonne. Zupełnie niepotrzebnie czekałem na równie mocny album co debiut, walący w pysk materiał, miażdżący ciężarem i własną wizją metalizowanego hc. Dość powiedzieć, że najpierw dzięki ep-ce, a potem dzięki debiutowi w barwach Mediaskare Records, szybko stali się jednym z ciekawszych zespołów na Wyspach, który miał/ma aspiracje do tego by stać się nie mniej wartościowym towarem eksportowym jak koledzy z While She Sleeps.

Niestety, rozczarowałem się. Zresztą, nie tylko ja, bo fani zespołu nadal nie potrafią przeżyć odejścia Thomasa Debaere, niezwykle charakterystycznego frontmana, który został ulubieńcem hardcore’owej publiczności, nie tyle za swój bardzo mocno zachrypnięty głos, ale przede wszystkim, za szczerość, doskonałą prezencję i dobre teksty. Jego miejsce (2 lata temu – sic!) zajął basista zespołu, który nieudolnie imituje głos Thoma. Nawet jestem w stanie to zrozumieć, bo inny typ „śpiewu” w tym zespole nie ma racji bytu, ale z drugiej strony, szkoda, że Monty nie próbuje wnieść czegoś od siebie. Właśnie dlatego, Heights na „Old Lies For Young Lives” brzmi odtwórczo, tak jakby nadal chcieli grać z Thomem. Co z tego, że chwilami zbaczają z hardcore’owo/metalowej drogi, łagodząc brzmienie, przez co kompozycje są bardziej „nośne”, jednak to nie jest to samo Heights. Co prawda, panowie nadal wiedzą jak dołożyć do pieca (vide „The Noble Lie”), ale nie ukrywam, że brakuje mi w tych utworach tego powiewu świeżości i wkurwienia, za które ten zespół pokochałem.

Prawdopodobnie z czasem zrewiduję swoją opinię i ten krążek zagości w moim odtwarzaczu na dłużej. Na chwilę obecną, kiedy zewsząd atakowany jestem heavy metalowymi albumami do recenzji lub z innej beczki, muzyką elektroniczną, hardcore proponowany przez Heights anno domini 2013 nie jest czymś, czym specjalnie mam zamiar się teraz przejmować. Także póki co, poważne rozczarowanie. W niedalekiej przyszłości album – kosa.

Grzegorz „Chain” Pindor

Dwa