Gruzja – I iść dalej (Godz ov War)

Balonik o nazwie „polski black metal” jest obecnie napompowany do granic wytrzymałości, a ego tak zwanej sceny urosło co najmniej do wielkości Jezusa świebodzińskiego. Niestety, sukces komercyjny, jaki stał się udziałem Behemotha, Mgły czy Batushki sprawił, że zainteresowanie, a co za tym idzie zapotrzebowanie na black metal z metką „made in Poland” jest dziś bardzo duże. Dlaczego niestety? Moim zdaniem, nasza rodzima scena czarnej sztuki wcale nie ma do zaoferowania tak dużo jakby się wydawało na pierwszy rzut ucha i w związku z tym życiodajne powietrze, którym napędzamy black metalowy hype w gruncie rzeczy wcale nie daje twórcom świeżości, a wręcz dusi.

Gruzja to przykład zespołu, który spóźnił się na swój bal. Tak czasami bywa, że po trwającej do późna imprezie budzimy się rano skacowani z biletem w kieszeni. Tyle, że ten zmięty bilet jest na pociąg, który odjechał dwie godziny temu, a póki co, czasu nie cofniemy, więc nawet jeśli dotrzemy na przyjęcie to przy jeszcze przed chwilą suto zastawionym stole zostanie już tylko resztka ciepłej wódki. To, co było do wypicia i zjedzenia wchłonęły już Morowe, Odraza, Furia, Non Opus Dei udanie łącząc okolice black metalu z językiem polskim i świeżością. Ostatki i ochłapy zgarnęły Biesy i Totenmesse, a dziś do tego pustego stołu zasiada spóźniona i wyrwana jakby z innej bajki Gruzja.

Jak zwykli mawiać przedstawiciele mainstreamowych mediów, „na portalu społecznościowym” toczył się przez chwilę zagorzały bój, którego celem miało być wyłonienie jedynej prawdziwej odpowiedzi na pytanie – czy Gruzja to black metal? Jednak skala tego zjawiska jest nieporównywalnie mniejsza jak zamęt i hałas, jaki wytworzył się po premierze debiutanckiego krążka Odrazy. Dziś kurz opada dość szybko, a słuchacze już mocno znudzeni nie zatrzymają się na twórczości Gruzji dłużej niż nakazują kanony facebookowych bojów. A szkoda.GRUZJA

„I iść dalej” to materiał ciekawy. To, że słuchacze są dziś znudzeni polskim black metalem, który w mniemaniu niektórych osób ma rewolucjonizować podejście do gatunku to jedno, ale drugie, o wiele ważniejsze to fakt, że Gruzja nawet, jeśli się do tego nie przyznaje, stworzyła interesujący materiał, który garściami czerpie z wyżej wspomnianych polskich ekip. Wyciąga z nich ciekawe elementy i przetrawia wydalając finalnie na świat produkt autorski. Gruzja gra black metal jednocześnie uciekając od tego gatunku dość daleko i z rozmiłowaniem plując na kanon. Takie podejście ma w sobie coś z nonszalancji, ale i odwagi, dlatego nawet, jeśli nie widzę dla tego zespołu miejsca na polskiej scenie to dziś z niemałą przyjemnością słucham płyty. „I iść dalej” to produkt grafomański i rozkosznie bezczelny. Black metal jest tu punktem wyjścia nie do rozważań, a do libacji, której efektem jest wulgarny kawałek zróżnicowanego metalu, którego korzenie mogą sięgać w równym stopniu ceny francuskiej, co norweskiej, ale jak jest naprawdę, tego nie wie nikt.

Gruzja to żadna rewolucja, nie jest to nawet mały przewrót. Zespół ten należy traktować po prostu, jako sypiący bluzgami suplement do sceny black metalowej. Ciekawy, ale na pewno nie oryginalny.

Wiesław Czajkowski

Cztery