GOLD – Why Aren’t You Laughing? (Ván Records)

GOLD traktowałem dotąd lekko pobłażliwie, jako przyzwoity zespół do wypełniania którejś z mniejszych sal Roadburn Festival, ewentualnie do grania na Castle Party koło 20:00. Ot, zespół idealny na swoje czasy, korzystający ze sprawdzonych wzorców i na tyle uniwersalny, aby podczepić się pod kod kulturowy każdego fana alternatywnych brzmień. Trzecią płytą GOLD pytają mnie czemu już się nie śmieję – ano dlatego, że poszczególne klocki powpadały wreszcie na swoje miejsce.

Formalnie niewiele się w GOLD zmieniło, jak grali piosenki wcześniej, tak grają je dziś. Publiczność gotycka z pewnością doceni ich darkrockowy sznyt, odnajdą się w nim również ci, dla których Chelsea Wolfe stała się zbyt teatralna i metalowa. Nowofalowość muzyki Holendrów wyhamowuje bezpiecznie przed granicą tendencyjnego retro – zamiast pastwić się nad zwłokami Iana Curtisa czerpie z wrażliwości Cranes i New Model Army. Te nieprzyzwoicie chwytliwe numery posiadają  jednak absolutnie zerowy potencjał radiowy. I tu pojawia się najistotniejszy aspekt decydujący o tym, że „Why Aren’t You Lauging” jest wreszcie tym, czym próbowały być „No Image” i „Optimist”. Wymiar emocjonalny tej płyty jest przytłaczający i nie ukrywam, że długo czułem się bezradny wobec opisania go w recenzji. Coś, co wcześniej było po prostu piosenką, staje się bezpośrednim komunikatem ciężkiej rozpaczy przetłumaczonym na gary i gitary. To jest bardzo prosta muzyka, strukturalnie i tekstowo nie ma tu waty, która byłaby buforem między emocjami artysty a potrzebami słuchacza. Dawno nie słyszałem czegoś tak efektownie kontrastującego słodki nośnik z bólem zawartym w komunikacie tekstowym. Wierzę w niego głęboko i choć ociera się o kicz i egzaltację, chodzę wokół niego na palcach.GOLD_scene02_landscape_credit_photography_by_Pim_Top

„Why Aren’t You Laughing?” to oczywiście album przyjemny i na poziomie „technicznym” łatwy w przyswajaniu – melodyjny, smutny rock z aksamitnym dreampopowym wokalem. W tej przewidywalności tkwi jego siła, nie sądzę bowiem, że ten sam przekaz osadzony w awangardowej, wymagającej muzyce miałby podobną siłę. GOLD jest bezwstydny jak rozpacz i płakanie w poduchę – spisane w zeszycie może śmieszyć albo rozczulać, osadzone w szczerej muzyce przenosi do historii.

Bartosz Cieślak

Sześć