FUTURE ISLANDS – The Far Field (4AD/Sonic)

Teraz pan ma relaks! Gdzieś obok red. Czajkowski próbuje ogłuszyć Was nowym Full of Hell, zatem – dla kontrastu – zadajemy dźwięki sadowiące się na przeciwległym, muzycznym biegunie. Jakoś tak się składa, że 2017 rok obrodził płytami zdecydowanie kojącymi nerwy, pozbawionymi agresji i działającymi niczym kodeina. Macie dość bieganiny, szarpania się na wszystkie strony? Zapodajcie sobie „The Far Field” Future Islands. Reklamacji nie będzie. Chyba, że lubicie wspomniany FoH.

Ma nosa 4AD do takich zespołów, to trzeba przyznać. Wprawdzie poprzedni krążek „Singles” przynosił podobny mariaż synthpopowych lat 80. z współczesnym brzmieniem, ale dopiero „The Far Field” staje się dla zespołu przełomem, płytą w zasadzie skończoną, dopracowaną i obdartą z niepotrzebnych błyskotek. Pozornie muzyka Future Islands wydaje się być prosta, jednowymiarowa, ale to złudzenie. W pierwszej kolejności zmysły przyjmują lepiącą się do ucha, oryginalną melodykę; począwszy od rewelacyjnego „Aladdin” czy „Time On Her Side” (murowane hity), przez kolejnych dziesięć kawałków doświadczamy emocjonalnej, rytmicznej jazdy przez plastikowe, syntezatorowe pola. Tajemnicą zespołu pozostaje, w jaki sposób te pozornie błahe piosenki natchnął czymś w rodzaju soulowej wrażliwości (ducha?). Zresztą, wokalna maestria Samuela Herringa ciągnie muzykę Future Islands na zupełnie inny poziom mentalny.FI

Zastanawiałem się, czy wyróżniać poszczególne piosenki, ale ich struktura i homogeniczność skłaniają mnie raczej w stronę ogólnego ujęcia muzyki zespołu. Wyobraźcie sobie klimat Talk Talk, miękkie partie klawiatur zderzone z motoryką Zombi. Dodajcie do tego eteryczność This Mortal Coil, ale bez przesady, bo muzyka ma twardo stać na ziemi. Pomyślcie o korzeniach synth popu, o starym Ultravox, ale w nowoczesnym, aksamitnym opracowaniu brzmieniowym. Do tego dochodzi bardzo plastyczna okładka, proste, choć zdecydowane rytmy i mamy jedną z najfajniejszych, tegorocznych płyt w katalogu 4AD. Rzecz jasna, nie jest to żadne objawienie czy przełom, bo o zwykłą zabawę tu chodzi. Jeśli jednak tak ma wyglądać i brzmieć muzyka rozrywkowa, to chcę tańczyć do późnej nocy. Aż się nie chce wierzyć, że zespół pochodzi z USA.

Arek Lerch

Pięć