FROM ASHES RISE –  Rejoice the End/Rage of Sanity (Southern Lord)

Jeśli jesteś fanem szeroko pojętego hardcore’a, musisz sprawdzić płytę – tak recenzję wydanego w 2003 roku albumu “Nightmares” From Ashes Rise zakończył jeden z dziennikarzy jakiegoś amerykańskiego portalu. Teraz ja powtarzam za nim dokładnie to samo, słuchając wydanej właśnie „siódemki” – pierwszej, studyjnej rejestracji From Ashes Rise od czasów wspomnianej wyżej płyty. 

Amerykanie z FAR nie należą do zespołów tłukących jedną płytę za drugą. Po wydanej w 2003 roku „Nightmares”, zafundowali sobie przerwę  i powrócili do świata żywych dopiero w 2009, dokumentując to wydanym rok później koncertowym albumem „Live Hell”. O tym, że kręcą się wokół studia nagrań świadczy wydana właśnie przez Southern Lord płytka z dwoma nowymi kawałkami. Które, co trzeba podkreślić, niespecjalnie rzucają światło na to, co w przyszłości zamierza robić zespół.

Kawałek „Rejoice The End” to pięć minut miarowego, zagranego w średnim tempie walca, napędzanego morderczo ciosanymi riffami. Słychać tu i crustową zajadłość, ale i reminiscencje death’n’rolla. Ogólnie – w 2012 roku nic nowego, choć fajnie się tego słucha. Szczególnie, że zespół w ciekawy sposób przełamuje ów walec, gdzieś pod koniec drugiej minuty decydując się na rozbicie ściany dźwięku wyciszeniem, zmieniającym dość istotnie motorykę utworu. Z kolei drugi song „Rage of Sanity” to d – beat pełną gębą – przebojowy temat, solidny, punkowy ciąg na bramkę ze zdecydowanie mniejszą ilością metalowych naleciałości.

Trudno powiedzieć, jak rozwinie się koncepcja muzyczna From Ashes Rise na dużej płycie, dlatego na razie nie zamierzam oceniać nowej muzyki. Tym bardziej, że trudno stwierdzić, czy cała płyta będzie w stanie utrzymać napięcie. Wybitnym fanem FAR nie jestem, ale mały krok do przełamania lodów został wykonany. Czekam na więcej.

 

Arek Lerch