EXORCIST ‒ Utterances of Going Forth by Day

Jest teoria, według której z muzyki metalowej w pewnym wieku się wyrasta. Zupełnie w nią nie wierzę i jestem skłonny dać sobie rękę uciąć, że Exorcist także nie dają wiary takim bajkom. Inaczej być nie może, bo jak wytłumaczyć fakt, że goście po czterdziestce, blisko trzydzieści lat po założeniu kapeli, która wydała w latach 1987-88 raptem dwie demówki, publikują w końcu debiutancki długograj? Stołeczny Exorcist zaczynał w połowie lat 80. wraz z Vader, Slashing Death, Imperator czy Merciless Death i należy do pierwszej fali polskiego metalu. Nagrany całkowicie na nowo dawny materiał, uzupełniony o premierowe kompozycje to zawartość „Utterances of Going Forth by Day”. Weterani wspierani przez wokalistę z młodszego pokolenia pokazują, że thrash metal nie umiera i wciąż ma sens.

Niegasnący, metalowy płomień z pewnością w sercu nosi perkusista grupy Tomek „Skeleton” Godlewski. Poza samym graniem w zespole jest także współautorem Jaskini hałasu, pionierskiego opracowania poświęconego polskiemu podziemiu, które Godlewski aktywnie tworzył u zarania metalowych dziejów. Prawdopodobnie na płycie Exorcist nie pojawiłyby się nigdy Tymek „Hellstorm” Jędrzejczyk (także Ragehammer czy Cremaster), gdyby nie to, że Jarek „Butcher” Woluszko, który zdzierał gardło na początku działalności kapeli, w 2005 roku zszedł na zawsze ze sceny. Stara gwardia w rozliczeniu z przeszłością, po transfuzji świeżej krwi, wychodzi pewnie obronną ręką. Tradycyjny thrash metal autorstwa Exorcist, nie pozbawiony melodii, a także pazura i zadziorności, brzmi klasycznie i wręcz archaicznie czy niedzisiejszo, ale jakość nagrania jest równa tym powstającym w najlepszych studiach. Nie po to jednak ukazała się ta płyta, aby konkurować z trendami panującymi w XXI wieku. Odświeżone numery z taśm demo Voices from the Graves (1987) oraz After the North Winds (1988) w nowych aranżacjach i zarejestrowane w cywilizowanych warunkach, brzmią rasowo i dosadnie.exorcist-band

Dla tych, którzy dorastali wraz z raczkującą polską sceną metalową, nowe wersje takich kawałków jak „Nuns’ Sabbath”, „Gates of Hell” czy „The Last Deacon” (pierwotnie publikowane jako „Sabat zakonnic”, „Siedem bram piekieł” oraz „Ostatni diakon”), będą nostalgicznym powrotem do przeszłości. Nowemu słuchaczowi zaś nadarza się okazja poznania hałaśliwych korzeni polskiego podziemia. Na szczęście „Utterances of Going Forth by Day” to nie tylko powtórka z rozrywki. Na płycie ukazały się także trzy zupełnie nowe numery. Pierwsze dwa, „1410 Prolog – Before the Storm” oraz „1410 Epilog – Two Naked Swords”, tworzą jedną całość i opowiadają historię, której tłumaczyć specjalnie nie wypada i nie trzeba. Album zamyka „Three Battalions”, podniosły, patetyczny, chciałoby się rzec epicki hymn, poświęcony pamięci Powstańców Warszawskich.

Biorąc pod uwagę jak długo zajęło Exorcist stworzenie całej płyty, ciężko uwierzyć w to, żeby kiedykolwiek ukazała się kolejna. Życie jednak lubi zaskakiwać i pewnie gdy w 1995 roku kapela zawieszała działalność, nikt nie spodziewał się, że dwie dekady później będzie się jeszcze o niej w ogóle pamiętać. A pamiętać wypada, nie tylko dlatego, że to kawał historii, ale dlatego, że „Utterances of Going Forth by Day” to najzwyczajniej w świecie materiał jedyny w swoim rodzaju.

Adam Drzewucki 

Pięć