DUSZĘ WYPUŚCIŁ/LICHO – Jak naprawić duszę ludzkości (Devoted Art Propaganda)

W ramach znęcania się nad czytelnikiem postanowiłem napisać kilka słów w temacie wydawnictwa, które mimo iż ujrzało mroki podziemia całkiem niedawno to od jakiegoś czasu jest już wyprzedane i niedostępne. Pyszne kasetowe wydanie tegoż materiału rozeszło się bowiem jak świeże bułeczki i możecie jedynie liczyć na to, że ktoś, kiedyś postanowi ten split wznowić. Wredny jestem? No cóż, korzystając z nielicznych przywilejów jakie nam marnym pismakom przysługują, dotarłem do tego materiału i oto dzielę się z wami moją opinią na temat tej doskonałej porcji undergroundowej awangardy…

W twórczości Duszę Wypuścił zatraciłem się już na ep-ce „Przekrólewszczenie” i właściwie wtapiając się w dźwięki ze splitu z Licho poczułem się jak w domu. Tak, materiał ten to ta sama, cholernie lotna, klimatyczna i pokręcona mieszanka dźwięków, w których black metal brata się z minimalistyczno-turpistycznym rockiem, ambient kroczy śmiało u boku dziwacznej elektroniki a całość podparta jest niesamowitym głosem tajemniczej wokalistki, która przenosi te dźwięki w inny wymiar. Obcuję z „Jak naprawić duszę ludzkości” dopiero od kilku dni, ale już nie mogę opędzić się od hipnotycznie doskonałych „A co jeśli nigdy nie nadejdzie czas?” oraz „14f13”. Numery te niszczą psychikę prostotą i bijącym z dźwięków transem, który spowija słuchacza niczym lepka, zimna mgła… Mocna rzecz. Jak się okazuje, split z Licho jest właściwie kamieniem nagrobnym Duszę Wypuścił, który to projekt odchodzi w niebyt by zrobić miejsce innym tworom rodem z sennych wizji. Muzycznie cztery kompozycje jakie uwarzyło Duszę Wypuścił to nic nowego, ale poziom nasycenia minimalistycznej formy atmosferą pełną dziwadeł i mroku jest tu co najmniej niesamowity. Podziemie to wolność a twory takie jak Duszę Wypuścił są właśnie uosobieniem undergroundowej wolności i awangardy.Duszę

Drugą część splitu objęło w posiadanie Licho i jako, że jest to mój pierwszy kontakt z muzyką tego cuda, zupełnie i absolutnie nie wiedziałem, czego mam się spodziewać. Tym bardziej, że część opanowana przez Duszę Wypuścił wybiła mnie z rytmu i wprawiła w osobliwy i trudny do zdefiniowania nastrój. Licho gra muzykę nieco prostszą od tej z pierwszej części wydawnictwa; fundamentem jest tu organiczne brzmienie gitary oraz wokal, którym operuje odpowiedzialny za Licho Szturpak. Proste, pulsujące czarno metalowym tembrem granie może się podobać i rzeczywiście po prostu mi się spodobało. Licho to coś w rodzaju prostej, black metalowej podróży przez ciemność i trans okraszonej oryginalną liryką. Bardzo to esencjonalne i bardzo nawiązujące do ery gdy black metal dopiero nabierał kształtu, do czasu gdy w muzyce liczył się feeling a nie tylko techniczna masturbacja jaką w dzisiejszych czasach uprawiają nawet black metalowcy. Licho gra prosto, transowo i cholernie korzennie. Trochę stoi to w opozycji do modnych ostatnimi czasy pysznych produkcji, ale w prostocie tkwi wielka siła jak mawiają mądrzy ludzie. Black metal w wydaniu Licho to dźwięki od których trudno się uwolnić…

Chciałbym powiedzieć, że polecam wam ten materiał, ale, moi drodzy, uczynić tego nie mogę gdyż jako się rzekło, split ten od jakiegoś czasu opatrzony jest metką Sold Out.

Wiesław Czajkowski

Pięć i pół