DEVILPRIEST – Devil Inspiried Chants (Pagan)

Często uśmiecham się szeroko, kiedy przeglądam materiały prasowe płyt do zrecenzowania. Nie inaczej było tym razem. Naczelny wysłał paczkę, przeglądam fotki i główni bohaterowie zwyczajnie w świecie radują mnie swoim „złem”. Czarne płaszcze, noże, groźne miny, plugawe piwnice i podtatusiałe buzie. Odkąd pamiętam black/death metalowy teatrzyk wywoływał u mnie dobre samopoczucie. Włączając jednak muzykę śląskiego trio Devilpriest, mój uśmiech znikł, pojawił się za to opad szczeny.

Jeśli młode polskie kapele debiutują takim materiałem jak „Devil Inspiried Chants”, to jesteśmy światową czołówką w śmierć metalu – bez wątpliwości! W trochę ponad trzydziestupięciu minutach Devilpriest oddaje hołd klasycznemu black i death metalowi. Począwszy od wspomnianego już image’u, na rewelacyjnych kompozycjach kończąc, trio czerpie garściami z klasycznej szkoły, nadając jednak kawałkom swojego charakteru. Od pierwszych sekund otwierającej kompozycji „Withstand With Holy Ghost” fani gatunków będą zadowoleni – niełatwe riffy i pokomplikowane rytmiczne „wątki” mogą przypomnieć dokonania nieodżałowanego Chucka Shuldinera. Zresztą, gdzieś nad całością unosi się duch Death (inna sprawa, nad którą kapelą się nie unosi?).

Uwielbiam w takim graniu, mimo mocy i potężnego napierdalania, coś ulotnego, jakąś mgiełkę i lekkość – tak właśnie odbieram i odczuwam muzykę z „Devil Inspiried Chants”. I mimo, że jest to mgiełka niezwykle gęsta i mroczna, dźwięki zawarte na płycie rewelacyjnie ją rozcinają (znowu ten nóż), dając odbiorcy mnóstwo energii. Jakkolwiek głupio to brzmi w stosunku do stylu i muzyki oferowanej przez Devilpriest, inaczej nie potrafię opisać ile radości sprawia mi każde kolejne przesłuchanie tej płyty.Devilpriest02

Być może to zasługa produkcji i masteringu Nihila (material zarejestrowany w Czyściec Studio), być może faktycznie natchnienie od samego diabła. Jedno jest pewne – rośnie nam w Polsce kapela, która ma warunki by stać się kultową i to nie tylko na naszej ziemi. Pagan Records wydając ten krążek po raz kolejny potwierdziło, że ma „nosa”. Jestem przekonany, że „Devil Inspired Chants” w środowisku zbierze znakomite opinie, a zespół zyska grono fanów.

I tak sobie jeszcze myślę, że faktycznie, gdyby nie te groźne miny i image w „zło”, mogłoby braknąć tego co w muzyce najważniejsze – zaangażowania. Po muzyce, słychać, że panowie Tom Hermies (git,voc), Necro Docre (dr) i Durtal Tot (git, bas) podchodzą do sprawy bardzo poważnie. Nie biorą jeńców, walą prosto w mordę.  Hail Satan!

Tom Wolf

Cztery i pół