CRAFT/FUNERAL MIST/IMMORTAL/MARDUK – Black metal w letnim słońcu.

A lato było piękne tego roku. A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety. A black metalowcy nadal marzą o tym by zdobyć świat. Na początek małe ukierunkowanie: dziś w nadal upalny, powakacyjny dzień będziemy się nurzać w twórczości zespołów, które wywodzą się z podziemia. Jednocześnie są to też zespoły/projekty, które bez wątpienia nie obierają kursu na rewolucję i odpowiada im status dobrych rzemieślników czego najnowsze wydawnictwa są zdecydowanym potwierdzeniem. Sytuacja z Craft, Funeral Mist, Marduk i Immortal przypomina trochę zakupy w hipermarkecie, kiedy szukając wyszukanych produktów zaglądamy na dział „regionalny”. Niby mamy styczność z towarem na swój sposób wyjątkowym a jednak wyciągamy go z półek pełnych tandety, która sprawia, że zaciera się nawet najbardziej wyszukany smak.

Craft – White Noise and Black Metal (Season of Mist) Szwedzki Craft to jeden z praktycznie już klasycznych reprezentantów n-tej fali black metalu. Tak naprawdę nie ma to większego znaczenia czy był to pierwszy, czy piąty zryw umalowanych kredą i sadzą muzyków. Znaczenie ma fakt, że Craft nigdy nie splamił się materiałem marnej jakości. Nowa płyta szwedzkich prawdziwków to kolejny dowód dużej konsekwencji w podejściu do materii tworzenia,Craft ale też tego, że zespół zatrzymał się jakiś czas temu i niespecjalnie myśli o tym by spróbować czegoś nowego. Dobrze to czy źle, oceńcie sami. „White Noise and Black Metal” to przykład muzyki wypranej z emocji i zimnej. Pamiętacie finałową scenę z „Melancholii” von Triera? Te kilkadziesiąt sekund gdy świadome końca i bezcelowości swego działania bohaterki budują desperacki szałas z gałęzi i skupiając w sobie niewyobrażalny wprost smutek i rozpacz czekają na nieuniknione? O ile sam film nie należy do moich faworytów to wspomniana scena, mimo iż odrobinę kiczowata, budzi we mnie tak silne uczucie niepokoju i dyskomfortu, że wracam do niej dość często. Co von Trier ma wspólnego z black metalem w wydaniu Craft? Widzę to tak: ziema rozpadnie się za chwilę na kawałeczki, a my zamiast budować szałas wywlekamy przed dom wielkie głośniki i dajemy światu wyprany z emocji, zimny, kosmiczny, biały hałas ubrany w czerń. Niby nic odkrywczego, ale nowy materiał Craft potrafi zainteresować.  (4/6)White/Black

Funeral Mist – Hekatomb (Norma Evangelium Diaboli) Obłęd, to słowo najlepiej opisuje nowy krążek solowego projektu Ariocha, który szerzej znany jest z wokalowania w Marduk oraz zdecydowanie mniej szeroko z krótkiego epizodu w Triumphator. Fajnie, nie? Tyle, że szaleństwo, które gości na „Hekatomb” wydaje się być zaprogramowane i sztuczne. W pierwszej chwili dałem się nawet oszukać i pochłonąć pokręconej atmosferze płyty, ale po kilku numerach dociera do mnie smutny fakt, że Funetal Mist, owszem, jest black metalowy do bólu, ale też nie jest niczym więcej niż kolejnym projektem od początku do końca wymyślonym i starannie realizowanym przez twórcę. Nie ma tu już miejsca na szaleństwo. Nie ma miejsca na przekraczanie granic.  (3,5/6)FM

Immortal – Northern Chaos Gods (Nuclear Blast) Nowy krążek Immortal to płyta, której miało nie być, ale jak powszechnie wiadomo, ostatnimi laty do grania wracają wszyscy, którzy mogą wyciągnąć z tego parę euro. Immortal „ma papiery” na to by zarobić trochę pieniędzy na kilku festiwalach i ma jak się okazuje całkiem niezłą płytę, którą na te festiwale może ze sobą zabrać. „Northern Chaos Gods” to bardzo przyjemny i słuchalny materiał. Jakby nie brzmiało to kuriozalnie jest to black metal, który możecie nucić przy porannych tostach z dżemem malinowym. Black metal na miarę czasów. (3/6)Immortal

Marduk -Viktoria (Century Media) Na zakończenie krótkiego przeglądu dyskontowych kapel black metalowych, krótka sesja z zespołem, który w przeciwieństwie do Immortal nagrał płytę, której mogłoby nie być. Poważnie. „Victoria” nie wnosi nic do dyskografii zespołu i nawet na tle ostatnich produkcji grupy wypada blado i bez polotu. Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że jedną z niewielu zalet tej nijakiej płyty… jest okładka. Z takim coverem zespół nie powinien już mieć problemu z bookowaniem koncertów. Zawsze przecież można wcisnąć lokalnym notablom, że to reaktywacja Budki Suflera. (2/6)Viktoria

Zdeklarowani black metalowcy mają dziwne przeświadczenie, że ich muzyka, scena, to rzecz elitarna. Tyle, że czarny metal jest takim samym produktem rynku muzycznego jak niemiecki thrash i inne wesołe gatunki ostrego grania z tak zwanym pazurem. Na pocieszenie zostaje nam jedynie fakt, że w podziemiu nadal działa kilka zespołów, które emanują autentycznym mrokiem, a przynajmniej taką mam nadzieję.

Wiesław Czajkowski