CENTURION – Serve No One (Wydawnictwo Muzyczne Psycho)

Ostatnimi czasy na stołecznej scenie death metalowej zapanowało jakieś niezdrowe poruszenie. „Serve no One” to już drugi album warszawskich death metalowców jaki trafił do mojego odtwarzacza w ciągu kilku ostatnich tygodni. Po całkiem smacznym kąsku jakim okazał się być „Homo Hereticus” Sphere ochoczo zabrałem się za konsumpcję krwistego dania jakie przygotował Centurion.

 

„Serve no One” to płyta z gatunku tych, które nie biorą jeńców. Od pierwszych taktów „Total Terror” Centurion rozpędza się niczym potępieńcza machina wojenna i bezlitośnie masakruje wszelkie oznaki życia napotkane na swojej drodze. Death metal w wydaniu warszawskiej ekipy doskonale pokazuje to, co w gatunku najlepsze. Mocne, selektywne brzmienie gitar jest niemal idealnie dopasowane do samych kompozycji. Zespół nie zmarnował czasu spędzonego w studio. Udało się uzyskać ciekawe, dynamiczne i naprawdę miażdżące brzmienie. Wiem, że nie stworzyli niczego oryginalnego, ale, cóż, uważam, że i tak warto docenić fakt, że nagrywając materiał oparty na klasyce gatunku przynajmniej spróbowali nadać mu własny sznyt. Gdy wymaga tego kompozycja, w muzyce pojawia się całkiem sporo przestrzeni (szczególnie przy niezłych, brutalnych solówkach) co naprawdę ciekawie urozmaica mocno zblastowany, duszny materiał. Największym w moim odczuciu atutem tej płyty jest jej zróżnicowanie. Niby „na pierwszy rzut ucha” dominuje ultra brutalna jazda, jednak jest to tylko pierwsze wrażenie nie oddające pełni smaku dania jakie przyrządził Centurion. Gdy wsłuchamy się w „Serve no One” trochę dokładniej zobaczymy, że muzyka ta ma do zaoferowania nie co więcej niż tradycyjny, szybki death. Wspomniałem już o niezłych solówkach i pojawiających się chwilami „przestrzeniach”, dodajmy do tego ciekawe zwolnienia oscylujące wokół miażdżących, niby marszowych temp i dwa rodzaje wokalu a nawet jeszcze przed usłyszeniem albumu możecie być pewni, że na tej płycie sporo się dzieje.

Centurion nagrał płytę, które mimo tego, że zamknięta w getcie klasycznego death metalu wypada naprawdę świeżo. Duża w tym zasługa brzmienia i przemyślanych, po prostu dobrych kompozycji.

Album to krótki, trwający jedynie niespełna 29 minut lecz przy tak intensywnej muzyce wydaje się, że jest to czas idealnie dobrany. Pół godziny wystarczy by spuścić solidny łomot… Powrót Centurion po niemal dekadzie jaka upłynęła od wydania debiutanckiego „Conquer and Rule” oceniam jako bardziej niż udany.

 

Wiesław Czajkowski 4,5