AMBERIAN DAWN – Innuendo (Napalm Records)

Zamiast cieszyć się z tego, że lubiani przeze mnie Finowie z symfoniczno-metalowego Amberian Dawn uwinęli się z nową płytą w 16 miesięcy od wydania w 2014 roku świetnego „Magic Forest”, mogę tylko po polsku ponarzekać i dla rekompensaty krzywd pobawić się w analogię do „Load” i „Reload” pewnego zespołu. Po przeładowaniu naboje niby te same, ale jakby bardziej ślepe.

Powyższe porównanie to nie tylko zabieg upiększający tą średnio urodziwą recenzję, ale oddający istotę „Innuendo” (Freddie – koń by się uśmiał). Niełatwo oprzeć się wrażeniu, że zamieszczone na niej pieśni zostały nagrane przy okazji sesji poprzedniej płyty i jako mniej przebojowe, umieszczone w poczekalni. Fińska odpowiedź na szwedzką Abbę wciąż przyjemnie razi pretensjonalnością, ale co najgorsze – nie idzie za tym porywająca piosenka, lecz zbiór składnych elementów muzycznych dobrze osadzonych w gatunku. Nie mogę doszukać się tutaj takich hitów jak „Cherish My Memory” czy „Warning”. Gdzieś czmychnęła aura dziecięcej tajemnicy i ten rodzaj naiwnego optymizmu ubrany w wykonawczą brawurę, które na ową przebojowość się składały. Słyszymy zespół jakby nieco bardziej dojrzały, a tak naprawdę dysponujący słabszymi numerami (patrz kazus „Reload”). Powinienem oddać, że promujące album „The Court Of Mirror Hall” i podzielony rytmicznie na dwie części refren w „Fame & Gloria” nawiązują poziomem i klimatem do najlepszych chwil „Magic Forest”, natomiast pozostała część materiału została przez zespół i wokalistkę Capri zwyczajnie przebiegnięta. W biegu zgubiono zapamiętywalne melodie wokalne, a zostawiono nas z czymś tylko dobrze poukładanym. Więcej tu popisów klawiszowych masterminda zespołu – Tuomasa Seppälä oraz power metalowych galopad z czasów ex-wokalistki Heidi Parviainen, co poczytuję jako ukłon w stronę starszych fanów Amberian Dawn. Jest też próba straszenia nas dźwiękami mroczniejszymi („Chamber Of Dreadful Dreams”), ale czy ktoś jeszcze boi się Celine Dion?AD band

Trudno mieć pretensje do zespołu, że dostajemy odgrzewany „Magic Forest”, gdy od jego premiery minął dopiero rok. Zespół nie zdążył się zmienić, a czas właściwie upłynąć. Należy zadać w tym miejscu pytanie: czy ktoś o tą płytę się upominał? Twórczy imperatyw lidera Amberian Dawn? Uważam, że to „czas na dobrą zmianę”. Na rozliczenie osób odpowiedzialnych za ten stan rzeczy i ewentualne decyzje personalne.

Kuba Kolan

Trzy i pół