content top

SEDNO SPRAWY – Cały ten metal

SEDNO SPRAWY – Cały ten metal

W nowym sednie wsadzam kij w mrowisko, bo zdaję sobie sprawę, że ktoś kto śledzi Violence, może uznać moje muzyczne poszukiwania za nieco paranoiczne. Szalone skoki od jazzu po metal mogą wydawać się nieautentyczne, ale, cóż… taki już mam lot i tym razem prezentuję kilka nowych płyt z kręgu metalu, od traszu po ekstremę. Płyty, które mnie ostatnio zainteresowały i wywołały jakieś emocje. A że z tej działeczki ostatnio rzadko kto wywołuje u mnie jakieś odruchy emocjonalne, warto było przelać tych kilka myśli na papier. A raczej ekran komputera. Zapraszam na całkowicie subiektywną ocenę płyt Testament, Ulcerate, Oranssi Pazuzu i Vader.

Więcej

KING KRULE – Man Alive! (XL/Sonic)

KING KRULE – Man Alive! (XL/Sonic)

Zaprawdę powiadam, czasami dramatycznie być tzw. złotym dzieckiem. Bo jak wiadomo, nie wszystko złoto co się świeci a dodatkowo, każdy kruszec kiedyś zaczyna wietrzeć/śniedzieć i co tam jeszcze. Nie powiem, że ta przypadłość trapi nowe dzieło rudzielca o zmęczonym głosie, ale chyba coś zaczyna być na rzeczy. W każdym razie, nowy album zdradza takie właśnie bolączki, choć nie można mu odmówić swoiście rozumianej stylowości.

Więcej

ELEPHANT TREE – Habits (Holy Roar Records)

ELEPHANT TREE – Habits (Holy Roar Records)

Zazwyczaj stronię od takiej muzyki. Ok, parędziesiąt lat temu bombastyczny rock był w cenie, pamiętam jakie wrażenie zrobił na  mnie pierwszy kontakt z „Nevermind“ Nirvany, potem było jeszcze całe, neorockowe szaleństwo. Dzisiaj taka muzyka po prostu męczy i trudno znaleźć płyty, które mogą przekonać. Próbują tego dokonać londyńczycy (naturalizowani, ślady biegną w stronę Nowej Zelandii i Kanady) Elephant Tree i całkiem dobrze im idzie.

Więcej

PEARL JAM – Gigaton (Universal)

PEARL JAM – Gigaton (Universal)

To nie będzie długa recenzja, ale będzie, bo czego by nie mówić, chociażby za długowieczność zespół zasługuje na szacunek; nie narzekajcie – płaczemy, kiedy jakiś band szybko kończy żywot, więc po co kręcić nosem, kiedy w tym dziwnym biznesie udaje się komuś przetrwać dekady? A co do nowej płyty – kto lubił Pearl Jam, nadal zostanie przy swoich, hmmm, idolach, kto kpił, też niczego w swojej postawie nie zmieni.

Więcej

SEDNO SPRAWY – Cały ten jazz

SEDNO SPRAWY – Cały ten jazz

Po raz kolejny proponujemy kilka ciekawych płyt, tym razem wszystkie sygnowane przez krakowską stajnię Audio Cave, która niestrudzenie pokazuje światu jak znakomicie prezentuje się nasza jazzowa i okoliczna scena. Improwizacja, solowe popisy, trochę liryzmu. Celowo wybrałem płyty, które nie mają w sobie pierwiastka agresji, raczej skłaniają się ku spokojniejszym rejonom, jednak na pewno nie są nudne. Warto czasami zamknąć się w pokoju, odciąć od chociażby informacji o umierającym świecie i wsłuchać w takie a nie inne brzmienia. Przyjemnego odkrywania.

Więcej

WHALESONG – Zatracenie w muzyce

WHALESONG – Zatracenie w muzyce

Do rozmowy z Neithanem, szefem Whalesong, która miała miejsce pod koniec lutego, życie dopisało swoisty epilog, zmuszający min. do wycięcia wzmianek o koncercie, jaki zespół miał w kwietniu zagrać z Jarboe, na szczęcie muzyka pozostaje na swoim miejscu, a straceńczo – apokaliptycznym charakterem idealnie wpisuje się w aktualny stan rzeczy. „Radiance of a Thousand Suns”  możecie poczytać w dziale Album Tygodnia, zaś poniżej z głównym sprawcą i architektem płyty staramy się zgłębić mechanizmy tego świata, manipulacje i wszystko to, co wpłynęło na kształt i filozofię obecnego wcielenia Whalesong. 

Więcej

KRÓLESTWO – Szukanie nowego klucza

KRÓLESTWO – Szukanie nowego klucza

Impro w czasach apokalipsy, czyli Królestwo na kwarantannie. Kiedy ostatnio rozmawiałem z zespołem, chwalili się „Ćwiczeniami repetytywnymi”, dzisiaj wraz z  „Antracytem” (warto wspomnieć jeszcze o eksperymentalnym „Słuchowisku”) są w nieco innym miejscu i nie mam tylko na myśli siedzenia w domu. Nowy materiał, choć nadal jest w nim cała masa improwizacji, zdecydowanie bardziej niż w stronę jazzu, spogląda w mroczniejsze rejony, jeszcze bardziej stawia na trans, ale mierzy się też z krótszymi, bardziej hałaśliwymi formami. Czy to profilaktyczne otwieranie dodatkowych furtek i szukanie wyjścia ze ślepego zaułka? Absolutnie nie, co udowadniają wariacje na temat utworu tytułowego, ale tu odsyłam do recenzji. Jeśli chcecie poznać punkt widzenia samego zespołu na zmiany – w świecie i w swojej muzyce – zapraszam do poniższego wywiadu. W dyskusji udział wzięli gitarzysta, który nie chce już grać na gitarze, czyli Max Białystok (M), oraz basista Sebastian Goertz, szerzej znany jako Stefan (S). Może coś się wyjaśni, bo sztuka lubi kwitnąć w ciężkich czasach…

Więcej

WAILIN STORMS – Rattle (Antena Krzyku)

WAILIN STORMS – Rattle (Antena Krzyku)

Wieczne narzekania, że muzyka alternatywna, gitarowa itp. nie ma już niczego nowego do zaoferowania, mają swoje uzasadnienie, szczególnie w kontekście takich zespołów, jak Wailin Storms. To gdzieś na przecięciu lat 80. i 90. kryje się cała masa miodziastych dźwięków, które Amerykanie postanowili przekazać potomności. Jeśli szukacie czegoś co wyprzedzi czas, może zerknijcie na Behold… The Arctopus, ale jeśli alternatywny hałas sprzed paru dekad plus nieco błotnistego, bluesowego mułu brzmi nęcąco, czytajcie dalej.

Więcej

SYNCHROTRONY – Zaklinanie węży

SYNCHROTRONY – Zaklinanie węży

O debiutanckiej płycie Synchrotronów piszę w dobrym tonie gdzieś obok, zatem nie ma sensu po raz kolejny wyjaśniać o co chodzi i czego dotyczy sytuacja. Dość, że mamy na świecie kolejny, doskonały zespół, grający jazz i okolice. A że muzykanci są nietuzinkowi, parają się swoją robotą nie od dziś i wiedzą, na czym ma to polegać, to i dźwięki są przednie. Jeśli ktoś chce się jednak dowiedzieć, po co komu kolejny zespół, co to jest ten akcelerator, co tam w transie słychać i dlaczego nie warto walić w ch… z artystami, może zagłębić się w poniższą rozmowę, w której udział wziął kolektywnie cały zespół. Zapraszam. 

Więcej

BŁOTO – Erozje (Astigmatic Records)

BŁOTO – Erozje (Astigmatic Records)

W jakimś sensie było to oczywiste, że tak doładowany skład, jakim jest EABS, musi wydać na świat jakąś mutację, że muzykanci nie wytrzymają. No i jest Błoto – nazwa idealna, bo o ile EABS chodzi po zamglonych łąkach i szuka duchów, to nowy zespół na „Erozjach” ryje w glebie i szuka fizyczności. Tego wulgarnego, prostego, ale i sugestywnego poczucia spełnienia. Czy to nadal jazz? A czy Urbanator to Jazz? Czy  hip – hop jest jazzem? Takie pytanie stawiam sobie podczas lektury tej świetnej płyty.

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress