content top

DREN – Ludzie tańczą do wszystkiego

DREN – Ludzie tańczą do wszystkiego

Witamy Dren z Trójmiasta. I od razu uwaga – nie, nie będzie jazzu, nie, nie będzie alternatywy, będzie za to… chór. Też nie. Wprawdzie w materiałach stoi, że fascynuje ich black metal i jazz właśnie, jako didżejski duet produkują ciężkie, rozjechane bity, świetne, elektroniczne, samplowane pasaże, wciągające w dość klaustrofobiczną przestrzeń. Debiutancki album „Time&Form” pokazuje, że w temacie muzyki klubowej/elektronicznej itp. cały czas mamy coś do powiedzenia i ta scena mimo zmieniających się trendów nadal żywo pulsuje. Na nasze pytania duet odpowiadał kolektywnie, wprowadzając nas w swój zwariowany świat. 

Więcej

YONAKA – Don’t Wait ‚Til Tomorrow (Atlantic Records)

YONAKA – Don’t Wait ‚Til Tomorrow (Atlantic Records)

To dziwne uczucie, pisać o Yonaka „debiutanci”. Kwartet z Brighton zdążył wydać parę singli, które narobiły zamieszania na scenie, zaliczyć kilka festiwalowych sezonów, i ugruntować swoją pozycję jako jednej z największych nadziei brytyjskiej alternatywy. Po dwóch dobrze przyjętych ep-kach przyszedł czas na pełen krążek, i ta premiera z jednej strony każe mi zachwycać się, jak klasowy to materiał, a z drugiej – już tak bardziej ogólnie – zastanawiać nad upadkiem instytucji płyty długogrającej jako takiej.

Więcej

ALAMEDA 5 – Eurodrome (Instant Classic)

ALAMEDA 5 – Eurodrome (Instant Classic)

Tak, wiem, obiecałem tuż po koncercie Alamedy w Pogłosie, że recenzja płyty pojawi się szybciutko. No i z szybciutko zrobiło się kilka miesięcy, które w zasadzie nie zmieniły mojego postrzegania tej płyty. Ok, być może zbliżająca się premiera Javvy tworzy nieco inny kontekst, bo w zasadzie potwierdza moje spostrzeżenia.

Więcej

JAD – Adam Małysz polskiego punk rocka

JAD – Adam Małysz polskiego punk rocka

Fascynujący jest fakt, że punk rock, lata świetlne po swoim narodzeniu, nadal zachowuje żywiołowość nastolatka i nadal infekuje kolejne umysły, zarówno słuchaczy jak i twórców. JAD, o którym na naszych łamach już ciepło pisaliśmy i rozmawialiśmy, wreszcie wydał debiutancki długograj „Strach”, potwierdzając tym samym swój wyjątkowy status w środowisku; wyjątkowy, bo jak mało której punkowej formacji (a mamy ich przecież sporo), udało się  trafić w kontrkulturowe gusta publiki. Dlaczego? Jak to się dzieje? Gdzie mają korzenie i czy udało się dotrzeć już do jądra tej muzyki – rozmawiamy z wokalistą Krzyśkiem „Paciorem”, gitarzystą Marcinem i perkusistą Radkiem.  

Więcej

DREN – Time&Form (Zoharum)

DREN – Time&Form (Zoharum)

Ale nuuuda… To już staje się autentycznie nużące, że jak coś z Trójmiasta, to wiadomo, że będzie dobre/bardzo dobre, niezależnie, czy mówimy o indie, impro czy elektronice. W tym przypadku mamy do czynienia z duetem tnącym komputerowymi nożyczkami elektroniczną materię na świeżo brzmiące, choć jakby znajome sample. Dren układa z nich nieliche pejzaże, które mogą stanowić fajne tło, ale także materię do wnikliwszego badania. Co kto lubi.

Więcej

FÖLLAKZOID – / (Sacred Bones Records)

FÖLLAKZOID – / (Sacred Bones Records)

Od lat poszukujemy muzyki idealnej. Esencji, jądra dźwięków, które uważamy za sedno sprawy. Sednem w przypadku pewnej grupy odbiorców i twórców jest trans. Idea sztuki repetytywnej ewoluowała, dając nam pod drodze kilka niezłych płyt, od Falarka po Lotto, że na krajowym podwórku się zatrzymam. To wszystko było jednak skażone w większym bądź mniejszym stopniu różnymi naddatkami. Do dzisiaj. Bo dzisiaj mamy „/” Föllakzoid.

Więcej

BLACK MIDI – Schlagenheim (Rough Trade/Sonic)

BLACK MIDI – Schlagenheim (Rough Trade/Sonic)

Żyjemy na kulturalnym śmietniku, który nas wciągnął, zainfekował i nawet jego zgniły odór już nie drażni. Wszystko już było, zatem wystarczy pogrzebać w śmieciach i na pewno wyciągniemy coś, co dłuższy czas nikogo nie interesowało. Wystarczy wyczyścić, nadać nową nazwę i zacząć wrzeszczeć, że oto mamy śmietnikowe odkrycie roku. Choć, w zasadzie – tygodnia, bo taki termin ważności mają nowinki kulturalne. Czy Black Midi przetrwa dłużej?

Więcej

HASE – Muzyka jest na pierwszym miejscu

HASE – Muzyka jest na pierwszym miejscu

O „Nagraniach transowych” pisałem w momencie premiery, że to prawdopodobnie top3 płyt z polskim rapem wydanych w roku 2018, i tamtą opinię podtrzymuję. Hase trochę poeksperymentował z produkcją, jednocześnie zachowując ten swój swoisty sznyt, łączący wkurwienie z inteligencją. To jego najdojrzalszy dotychczas projekt; pewnie zarazem najgłośniejszy, mimo że na prawdziwy przełom komercyjny przyjdzie jeszcze poczekać. Raper mówi o powstawaniu tego krążka, swojej relacji z KęKę oraz planach na przyszłość.

Więcej

MARTIM MONITZ – Co nie zostało zagrane…

MARTIM MONITZ – Co nie zostało zagrane…

Określenie „brzmi po polsku„, kiedyś nieco obraźliwe, dzisiaj nabiera nowego znaczenia. Bo kiedy powiem, że nowa płyta Martim Monitz jest esencjonalnie polska, zarówno w przekazywanych treściach jak i w brzmieniu czy klimacie muzyki, nie mam zamiaru chłopaków denerwować, ale raczej podkreślić, że mają swój własny styl i choć „Alba” ma silne (może nie tak jak na debiutanckiej płycie) koneksje z noise rockiem (czyli wynalazkiem zza wielkiej wody…), to znajdziemy tu dużo więcej wątków, które z rozmachem interpretują zimny, lokalny klimat lat 80. Niby trywialne, ale w wykonaniu Martim Monitz brzmi całkiem świeżo. Jest jednocześnie poniższa rozmowa próbą wyjaśnienia pewnych frustracji związanych – a jednak – z byciem tu i teraz. Czy ma to wszystko sens próbują dociec Piotr, Marcin i czasami Klaudiusz. 

Więcej

MARTIM MONITZ – Alba (Extinction Records)

MARTIM MONITZ – Alba (Extinction Records)

Z niejakim zainteresowaniem przyglądam się ostatnio burzy wokół tekstu pana Szałaska na temat polskiego niezalu. Pojawiło się tam kilka śmiałych i bolesnych tez, parę innych, też ciekawych ujawniła polemika, choć więcej było w niej wrzasków i jęków. Co z tego wynika? W zasadzie nic, bo dyskutanci sobie a zespoły sobie, nawet jeśli część z nich faktycznie gra dla lajków na fejsie. Swoją drogą, okazuje się, że główna siła niezalu tkwi w tym, że nie reaguje na to co dzieje się wokół, bo gdyby było inaczej, połowa zespołów popełniłaby samobójstwo i np. nigdy nie posłuchalibyśmy nowej płyty Martim Monitz.

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress