content top

TRAUMA – Nie szukamy kozła ofiarnego

TRAUMA – Nie szukamy kozła ofiarnego

Jakiż byłby muzyczny krajobraz bez Traumy… Tak, wiem, może to śmieszne, bo po prawdzie dzisiaj, w tych super szybkich czasach, nikt nie płacze za kolejnymi zespołami, co zwijają swój kram. Ekipa Mistera nie zamierza jednak składać broni, ba, powraca po siedmiu (!!) latach z najlepszym od czasów „Imperfect Like A God” krążkiem, który, choć z założenia klasycznie death metalowy, zawiera całą masę dobrych rozwiązań, nadających muzyce z „Ominous Black” posępnego polotu. Resztę uwag możecie znaleźć w recenzji płyty, kontekst i inne zespołowe sprawy wyjaśni szef całego zamieszania – gitarzysta Jarosław „Mister” Misterkiewicz. Zapraszamy! 

Więcej

ŚLINA – Bez ograniczeń

ŚLINA – Bez ograniczeń

Ślina to działający od jakiegoś czasu, wrocławski skład, który muzycznie prezentuje modny obecnie na alternatywnej niwie miks improwizacji, jazzu i transu. Wyróżnia ich niewątpliwie chwytliwa nazwa, ale też i debiutancka płyta, składająca się z… jednej, 36-minutowej kompozycji. Trzeba  być odważnym, by taki koncept zaproponować, ale jednocześnie coś w tym jest, bo od razu zwraca uwagę łowców oryginalnych wydawnictw. Co do zawartości, odsyłam do recenzji a do zespołowej kuchni zaglądamy wraz z Matyldą (saksofon) i Filipem (gitara, elektronika) i malutkim udziałem Mikołaja (bas). 

Więcej

LONKER SEE – Radykalne piosenki

LONKER SEE – Radykalne piosenki

Cóż mogę o Lonkerach napisać… Poza tym, że niemal od początku im kibicowałem i jarałem się kolejnymi wydawnictwami. Z satysfakcją obserwowałem, jak rosną w siłę, grają coraz więcej długich tras, wychodzą poza Polskę. Znaczy – można, ale jest potrzebne żelazne zdrowie, wytrwałość i konsekwencja w działaniu. A także unikatowa umiejętność poświęcania rzeczy mniej ważnych dla tych najważniejszych. Historia Lonker See jest też takim samouczkiem dla młodzieży, co trzeba robić i ile poświęcić, żeby z tego niezalowego grania wycisnąć jakiś konkret. Na pewno nie jest to łatwa droga, ale warto próbować. A przede wszystkim – nie przestawać się zmieniać. Taką zmianę zaliczają właśnie nasi bohaterowie, którzy na nowej płycie „Hamza” wykonują zwrot i w jakimś sensie znowu uciekając niezalowemu peletonowi. Być może do nowego oblicza trzeba dojrzeć, przykręcenie improwizacji i bardziej przystępne brzmienie zaskakują, może słowo „piosenka” to przesada, ale coś w tym jest. Lonker See nie spoczywa na laurach, ciągle podwyższając poprzeczkę, idzie do przodu. O tej sytuacji rozmawiamy z wokalistką i basistką zespołu – Joanną Kucharską. 

Więcej

HAPPYSAD – Po prostu oddech…

HAPPYSAD – Po prostu oddech…

To już stary znajomy, który zadomowił się na naszym portalu, choć pewnie dla niektórych taki zespół u nas jest jak kość tkwiąca w gardle. Pojawia się zatem po raz kolejny z nową płytą, która troszeczkę odchodzi od mocnych eksperymentów „Jakby nie było jutra” a szczególnie „Ciała obcego”. Być może dzięki temu Happysad po raz kolejny lekko zmienia optykę i ułatwia zaprzyjaźnienie się ze swoją muzyką, która w ostatnich latach stała się jednak dość trudna, jak na mainstreamowe standardy. Jedno jest pewne, „Rekordowo letnie lato” to solidny materiał, który zasługuje na chwilę uwagi i jest niemal pewne, że kilka z tych piosenek na stałe zagości w koncertowym repertuarze grupy. Grupy, która jak zwykle ma coś ciekawego do powiedzenia, nie tylko na scenie, ale także w wywiadach, za co po raz kolejny odpowiada gitarzysta Łukasz Cegliński. Zapraszamy!

Więcej

SANITY CONTROL – Bez ciśnienia

SANITY CONTROL – Bez ciśnienia

Już od jakiegoś czasu obijają się po lokalnych scenach. Nie ma sensu szukać korzeni i zespołów, w których terminowali/terminują muzykanci; liczy się to co dzieje się teraz w Sanity Control. Marcin (gitara)/Rafał (głos)/Grzesiek (bas) i Arek (bębny) w swojej twórczości docierają do sedna… metalu. Wciągają archetypiczny, pamiętający bardzo wczesną Sepulturę thrash, obdzierają go z niepotrzebnych ozdobników, łączą z precyzją crossovera sprzed paru lat, a wszystko zanurzają w punkowej zwięzłości, dzięki czemu otrzymana hybryda brzmi jak jedna wielka oczywistość, łapie za gardło i zmusza do dobrej zabawy. Nawet jeśli słychać tu wpływy, to tajemnicą zespołu jest, w jaki sposób zmiksowali to we własny, łatwo rozpoznawalny styl. Na razie mają na koncie dwuutworowe demo, ale już czeka gotowa płyta, która za jakiś czas ujrzy światło dzienne. Jaka będzie? Zobaczymy. Na razie rozmawiamy z basistą Grześkiem i wokalistą Rafałem. 

Więcej

DRIP OF LIES – Życie w piekle samotności

DRIP OF LIES – Życie w piekle samotności

W przededniu koncertu premierowego płyty „Hell” spieszymy dostarczyć rozmowę z Drip of Lies, który na scenie hc/punk ma swoje wygodne miejsce. Wygodne, co nie znaczy, że jest to zespół leniwy, choć  faktycznie, nowa, wydana własnym sumptem, płyta ukazała się po siedmiu latach niebytu. Długi czas, ale jakość „Hell”, ciężar gatunkowy, wkurzenie i szczerość rekompensują ten czas. Rzecz jasna, mamy do czynienia z ciężkim hc/punkiem, napędzanym metalowym przybojem, a wszystko jedzie na d-beat’owych resorach. Można powiedzieć, że to muzyka konkretna; nie ma ani jednego niepotrzebnego dźwięku, wywalono z tych kompozycji wszystko co zbędne, co przeszkadza eksplozjom energii. Jednocześnie jest w tej muzyce – można powiedzieć młodzieżowej – coś szalenie dojrzałego, jakiś mrok, przeświadczenie o własnej słabości. Jest poczucie beznadziei, które każe krzyczeć, nawet jeśli nikt na to nie zwróci uwagi. Prawdziwie podziemna muzyka, która ma jednak szansę zostać z nami na dłużej, bo mimo ścisłej przynależności gatunkowej, ma w sobie jakąś bolesną chwytliwość. Coś co nie pozwala od niej się oderwać. Taki to mamy pretekst do rozmowy z gitarzystą i wokalistą Pawłem, z którym przelatujemy się wzdłuż współczesnej Polski, rozszyfrowujemy czym jest społeczne rozczarowanie i szukamy na nie remedium. Bez skutku, bo nadziei raczej nie ma. Pozostaje życie w piekle samotności… 

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress