content top

PIOTR SCHMIDT QUARTET – Wyćwiczyć, zapomnieć i grać z serca…

PIOTR SCHMIDT QUARTET – Wyćwiczyć, zapomnieć i grać z serca…

Ludzie słuchający ambitniejszych rzeczy, czy ogólnie obcujący z wyższą sztuką, są bardziej kreatywni, inteligentni i zaradni życiowo. (Piotr Schmidt)

Znalezienie ulotnej, muzycznej równowagi jest marzeniem każdego muzyka, choć może to być także ślepy zaułek. I właśnie wyjście z tej strefy komfortu jest prawdziwym zwycięstwem, które stało się udziałem Piotra Schmidta, promującego właśnie płytę „Tribute to Tomasz Stańko”. Zwycięstwo jest podwójne – hipnotyzująca, dystyngowana i aksamitna mikstura klasycznego jazzu, wysmakowanych improwizacji i ulotnej melodyki, spotyka się bowiem z subtelnym ukłonem w stronę ostatniego etapu w karierze wielkiego trębacza. Schmidt nie ukrywa uwielbienia dla Tomasza Stańko, jednak muzyczna wypowiedź jest na tyle indywidualna, że staje bez problemu obok takich płyt jak „Soul of Things” czy „Suspended Night”. Zapraszamy na rozmowę z mistrzem trąbki, kompozytorem i akademickim wykładowcą – Piotrem Schmidtem. 

Więcej

NEON LIGHTS – Smutna piosenka z wesołą melodią

NEON LIGHTS – Smutna piosenka z wesołą melodią

Niby nic, a cieszy – tak pokrótce można podsumować najnowszy krążek pochodzącego z hiszpańskiej Murcii zespołu Neon Lights. Post-punk, gdzieniegdzie zimna fala, indie pop, „nuda, panie”, chciałoby się powiedzieć, bo przecież podobnych kapel jest od groma. „A Slice Of Life” to krążek oczywisty, ale czasem zamiast słuchania kolejnych „odkrywców, poszukiwaczy”, dobrze jest sięgnąć po coś bezczelnie relaksującego, co nas w żaden sposób nie zaskoczy. O nowym dziele hiszpańskiej grupy porozmawiałem krótko z basistą Danielem Nieto.

Więcej

KONTINUUM – Kawałki naszych serc

KONTINUUM – Kawałki naszych serc

Już pierwszymi swoimi nagraniami – „Earth Blood Magic” oraz „Kyrr” – Kontinuum pokazali się jako godni reprezentanci islandzkiej rockowej sceny. Mocno post-punkowym „No Need To Reason” trochę zrywają z łatką kolejnego, islandzkiego zespołu, odchodząc od tekstów w ojczystym języku oraz post-rockowej melancholii pierwszych płyt. To wciąż są oni, smutni i podniośli, ale dzisiaj wygrywają te emocje przy użyciu zupełnie innych narzędzi. Na moje pytania odpowiadał perkusista zespołu, Thorlakur Thor Gudmundsson.

Więcej

KEN MODE – Hałas w garażu

KEN MODE – Hałas w garażu

KEN mode na przestrzeni lat pozostawali jednym z najjaśniejszych punktów na firmamencie połamanego hardcore’a, a wskazówka odchylała się raz w stronę chaotyczną i noise’ową, raz w kierunku bardziej przystępnym, niemal rockowym. Kanadyjczycy nigdy nie byli jednak tak nieprzyjemni, jak na „Loved”. To jest ich opus magnum, poczynając od okładki, przez brudne, smoliste brzmienie kompozycji, na przepełnionych niechęcią i zrezygnowaniem wokalach kończąc. Zupełnie zrozumiałe, że o zespole jest głośniej, niż kiedykolwiek. Rozmawiałem z braćmi Jesse’m i Shane’m Matthewsonami.

Więcej

MENTOR – Młoda kochanka

MENTOR – Młoda kochanka

Swoją drugą płytą Mentor potwierdza sens istnienia na świecie i choć muzyki jako takiej do przodu nie popycha, dostarcza hałasu z adrenaliną, reanimując nieco zapomnianego death’n’rolla, ładując w niego dużo punka i lądując ze swoim groźnym wizerunkiem wprost na zasyfionej ulicy. Street metal? Być może coś w tym jest… W mentorski świat wprowadza nas groźny wokalista Wojciech Kałuża, który opowiada o bardzo różnych rzeczach. Po tej lekturze muzyka Mentora nigdy nie będzie już taka sama… 

Więcej

KETHA – Syzyfowe prace

KETHA – Syzyfowe prace

Gorzko – słodka historia pożegnania ze światem zespołu Ketha. Zespołu, którego perypetie śledziliśmy na naszych łamach i zawsze ciepło się wypowiadaliśmy. Bo też i muzyka tego projektu była nietuzinkowa, zespół zawsze szedł własną ścieżką i być może to właśnie był największy minus sytuacji – nigdzie nie pasował i odbijało się to na dezorientacji decydentów, kreujących kulturę klubową. Wulgaryzując – nikt nie wiedział, gdzie ich upychać i do kogo będą pasować. Bo do nikogo w zasadzie nie pasowali. I tak po latach historia dobiega końca, co ciekawe, finisz odbywa się w pięknym stylu bo „Magnaminus” to zdaniem niżej podpisanego absolutnie najlepsze dzieło zespołu. Zupełnie inne, oddalone od metalu, od łamańców, zanurzone w transie i melancholii. Nad trumną pochylamy się z Maćkiem, szefem, gitarzystą i wokalistą Ketha, który choć może i przegrał bitwę, wojnę chce toczyć dalej. 

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress