content top

ULVER – Złoty środek

ULVER – Złoty środek

Jesteśmy raczej zgodni – Ulver zaprezentował we Wrocławiu naprawdę nieprzeciętne show. Jest ziarno prawdy w narzekaniach na przeładowanie tego koncertu efektami świetlnymi i na wokalne niedomaganie Garma, mimo wszystko jednak: Norwegowie nie zawiedli. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że w zestawieniu z bliskim ideału „The Assassination of Julius Caesar” zblednąć musi niemal wszystko. Perfekcji nie odnotowano, było natomiast bardzo, bardzo dobrze.

Więcej

ULVER – Nieczytelny dialekt

ULVER – Nieczytelny dialekt

Oglądając gdański koncert Ulver w zastanawiałem się czy tak przychylne przyjęcie „The Assassination of Julius Caesar” wynika z wartości samego materiału, czy może z faktu, że to pierwszy od dawna album Norwegów, który zapamiętają nie tylko garmowi ultrasi. Występ w B90 w jakimś stopniu dostarczył odpowiedzi, ale z zachwytu nie klęknąłem. Biodrem też nie zakręciłem, a co to za disco, do którego nie da się tańczyć? Ale fedorę uchylam i tak.

Więcej

LOTTO – Rytuał

LOTTO – Rytuał

Lotto, czyli dekonstruktorzy alternatywy, minimalistyczni szamani transu powrócili w tym roku z płytą „VV”, którą w szaleństwie uznaliśmy – podobnie jak „Elite Feline” – za Album Tygodnia i najprawdopodobniej objawienie roku. Być może mamy rację, może się mylimy, ale po czwartkowym koncercie jedno jest pewne – Lotto to zespół, który nikomu się nie kłania, na nic i z nikim się nie liczy, krocząc jedynie słuszną, obraną przez siebie drogą. I ta mordercza konsekwencja jest ich największym atutem. 

Więcej

WOLVES IN THE THRONE ROOM – Kadzidełka, lampeczki i przechadzki wśród dymu

WOLVES IN THE THRONE ROOM – Kadzidełka, lampeczki i przechadzki wśród dymu

Ponoć Wolves In The Throne Room zagrali na Offie bardzo dobrze, jednak nie oszukujmy się – większa część publiczności, która w sobotę stawiła się w Firleju, raczej nie jeździ co roku do Doliny Trzech Stawów. Jedyny koncert jesiennej trasy Wilków okazał się zatem świetną okazją, by skonfrontować opinie – nomen omen – niedzielnych (głównie) słuchaczy black metalu z rzeczywistością. Miała być zatem magia, rytuał, mistycyzm, nie przeczące się przy tym z pewną naiwnością i banałem. I tak właśnie było – dziwny, rytualny nastrój bił się o palmę pierwszeństwa z niemalże infantylną prezencją. I o ile początkowo moja reakcja była dość chłodna, tak teraz, po kilku dniach, tęsknię już za tym nieco jasełkowym teatrzykiem.

Więcej

CRIPPLED BLACK PHOENIX – Znowu mamy dobry humor

CRIPPLED BLACK PHOENIX – Znowu mamy dobry humor

Nie będę ściemniać, że „Bronze” to mój ulubiony, zeszłoroczny album. Prawdę mówiąc, to nawet nieszczególnie mi się spodobał. Nie zgrzeszę oryginalnością, ale jednak Crippled Black Phoenix cenię przede wszystkim za pierwotną, nieco nieokiełznaną „A Love of Shared Distasters” i dużo bardziej dopracowaną, ale równie ekspresyjną „I, Vigilante”. W związku z tym, nie wiązałem z tym występem większych nadziei, jednak wiedziony głównie sentymentem stwierdziłem, że skoro już i tak grają mi pod nosem, to niech będzie, a nuż zagrają coś starszego i może będzie fajnie. Choroba, dobrze, że poszedłem. Było fajnie.

Więcej

LONKER SEE – Psychodeliczny reczital

LONKER SEE – Psychodeliczny reczital

Trójmiasto w Warszawie, czyli o tym, jak w deszczowy, niedzielny wieczór dobrze się zabawić. Koncert Lonker See utwierdził mnie w przekonaniu, że jeśli gdzieś w krajowej muzyce dzieje się dobrze, to jest to alternatywne, improwizowane podziemie. Kto się zgadza?

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress