content top

KILLING JOKE – Ceremonia

KILLING JOKE – Ceremonia

Killing Joke dołączył do całkiem pokaźnej grupy wykonawców, którzy zamiast śmierdzieć naftaliną, przeżywają drugą (albo i trzecią…) młodość, ściągając do sal koncertowych kolejne pokolenia. Fakt, że ekipa Colemana w zasadzie cały czas działa w tym biznesie nie jest tu jedyną przyczyną tego stanu rzeczy. Może chodzi o to, że dla wszelakiej alternatywy, w dodatku mocno rasowanej sentymentami do lat 80., nastał bardzo dobry czas? A może po prostu Killing Joke gra apokaliptyczną muzykę, pasującą do dzisiejszych, niespokojnych ruchów na świecie? Te wszystkie znaki zapytania rozwiał zapewne koncert w stołecznej Progresji. Jaz z kolegami rozdaje karty i ciągle w 100% angażują swoje niemłode ciała i umysły w sceniczny teatr.

Więcej

METALMANIA – Nie było źle

METALMANIA – Nie było źle

I stało się – Metalmania 2017 jest już historią. Nie było chyba tak źle, prawda? – pytam sam siebie. No nie było, nie było… Przed oczami stają mi dziecięce wizyty u dentysty, po których za cholerę nie wiadomo, czego się spodziewać. Może być koniec świata i borowanie, ale przy odrobinie szczęścia przegląd okaże się całkowicie bezbolesny, a pani dentystka ładnie się do mnie uśmiechnie i na pożegnanie poczęstuje cukierkiem. Nie było źle.

Więcej

DREAM THEATER – Książkowo zaplanowane zadanie

DREAM THEATER – Książkowo zaplanowane zadanie

Dream Theater już od lat postrzegane jest jako zespół, który bardziej niż muzyką, interesuje ilością zacietrzewionych anty-fanów. Niepoprawnych wielbicieli też. W efekcie daje to pole do wielu niezwykle zabawnych dyskusji na temat kapeli. Polecam – sam takowe prowadziłem. A dlaczego taki, z pozoru kompletnie nieistotny, aspekt przyćmiewa obecne muzyczne dokonania Teatru Snów? Być może dlatego, że nowojorczycy na etapie “Octavarium” przestali eksperymentować i gwałtownie się rozwijać. A poza tym; odmiana prog metalu, jaką oni sami spreparowali i którą z lubością uprawiają po dziś dzień, uległa pewnej dezaktualizacji. Nie żebym deprecjonował poziom ich starszych krążków, które cenię, ale nowoczesny metal z progresywnym pierwiastkiem zmierza w zupełnie inną stronę. Mimo to, na koncert Dream Theater jechałem rozochocony i przeświadczony o tym, że nie pożałuję mozolnej tułaczki przez całą Polskę.

Więcej

ORANSSI PAZUZU – Zwichnięty rytuał

ORANSSI PAZUZU – Zwichnięty rytuał

Kiedy parę miesięcy temu gruchnęła wieść o kwietniowych koncertach Oranssi Pazuzu, Cobalt i Entropii, z radości byłem gotów wykonać salto w tył, na co nie pozwala mi niestety tusza i wiek. Wreszcie coś się zmienia na rynku koncertowym, nie tylko ciągle odgrzewana padlina na przemian z „zagramy w całości płytę sprzed 20 lat, bo te nowe są do niczego”. Gusta gustami, ale Oranssi Pazuzu i Cobalt to jedne z najmocniejszych nazw, jakie potrząsnęły metalem w ostatnich latach, a Entropia depcze im po piętach rozkręcając potencjometr szaleństwa. Ekscytacja chyba uderzyła mi do głowy, bo po wejściu do klubu zapytałem organizatora całej trasy „ooo, a co ty tu robisz?!”. Aha, spoko…

Więcej

MGŁA – Świeża transfuzja

MGŁA – Świeża transfuzja

Czasem aż chce się założyć konto na tym popularnym amerykańskim portalu randkowym choćby po to, aby na bieżąco czytać gorzkie żale podstarzałych metalowców, którym źli ludzie kradną ich ukochaną muzykę. „Olaboga, Mgły słuchają hipsterzy, Euronymousie, ty nie widzisz i nie grzmisz”, niesie się szloch jak Neostrada długa i szeroka. Grunt, aby ponarzekać – a to nie ma koncertów, a jak są to ludzie na nie nie chodzą, a jak chodzą i buda pęka w szwach to też źle, bo przyszli nie ci co trzeba. Rozglądając się po publiczności wypełniającej gdyńskie „Ucho” można było dojść do wniosku, że popularność Mgły wśród tych, którzy w latach 90. nie czytali Thrash’Em All jest dostrzegalna, ale nie należy jej przeceniać. Na jakichś stu „normalsów” przypadło 500-600 kataniarzy, w dużej części z rocznika 80. i okolic. Sytuacja przypominała rokroczne gdańskie koncerty Behemoth – płacz o komercji i muzyce dla dzieci niesie się po sieci, a i tak wszyscy przychodzą. Przypadek?

Więcej

KING DUDE – Festiwal konfekcji

KING DUDE – Festiwal konfekcji

Podobno taki – przykładowy – zespół Autopsy jest lepszy od takiego – przykładowego – zespołu Behemoth, bo członkowie zespołu Autopsy strzelają sobie foty w takich tam, dżinsikach i koszulinkach, bez cekinów i farbek. Daj pan Bozia, żeby upodobania modowe twórców tak prosto przekładały się na jakość muzyki, łatwiej byłoby szukać tej dobrej. Konfekcja, stylizacja towarzyszą rock’n’rollowi do kiedy Elvis ukradł go Afroamerykanom. Komu to przeszkadza, ten niech przesiada się na disco polo, które niesie idealną synergię formy, przekazu i szeroko pojętego wizerunku. Koncert King Dude, Drab Majesty i Them Pulp Criminals był korowodem grajków-przebierańców, ale kto rozsądny miałby im to za złe?

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress