content top

MUZZ – Muzz (Matador/Sonic)

MUZZ – Muzz (Matador/Sonic)

Patrząc wstecz, myślę, że punktem wyjścia dla mnie są medytacje na temat zdrowia psychicznego oraz poszukiwanie szczęścia i sposobu, w jaki umysł może na nas grać – mówi o swoim nowym projekcie twarz Muzz, czyli znany z Interpol Paul Banks. Jeśli ktoś ma obawy, że taki fundament zwiastuje jakąś bardzo zakręconą, introwertyczną muzykę, może spać spokojnie. „Muzz” to aksamitna rozrywka, którą Banks zaskakuje, podobnie jak w innym swoim projekcie – Banks&Steelz.

Więcej

BADYLE – Święto Dziękczynienia (Plexus of Infinity)

BADYLE – Święto Dziękczynienia (Plexus of Infinity)

Coś ostatnio mało piszę o indie rockowych mamajach, zatem trzeba ten fakt zmienić – jest już Dressed As Humans, a teraz znalazłem gdzieś za rogiem zespół Badyle. Nazwa pretensjonalna jak cholera, odechciewa się słuchać, bo człowiek ma wrażenie, że to jakaś poezja śpiewana z domu kultury, za przeproszeniem. Z tu proszę, rasowa płyta z tzw. „tekstem”, i ciekawym przelotem od folku po miejskie indie.

Więcej

DRESSED AS HUMANS – Same Blood

DRESSED AS HUMANS – Same Blood

Dawno nie było nic na temat indie rockowych bzdurek, prawda? Prawda to, zatem obok śląskich Badyli, parę słów na temat warszawskiego kwartetu Dressed As Humans, który całkiem niedawno, w kwietniu pochwalił się swoją debiutancką płytą. Skoro wokół Terrific Sunday jest dość cicho (a szkoda, bo „Młodość” to zdecydowanie lepszy niż debiut album…) a twory takie jak Felix The Baker zupełnie zeszły ze sceny, jest miejsce na „Same Blood”, choć trzeba przyznać, że premierę wybrali sobie cokolwiek kontrowersyjną, oczywiście, nie z własnej winy…

Więcej

SEDNO SPRAWY – Wycinek metalu (ups, czarnego…)

SEDNO SPRAWY – Wycinek metalu (ups, czarnego…)

Wracamy z kolejną porcją przemyśleń na temat hałasu. Tym razem, odwrotnie niż ostatnio, główną siłą są polskie załogi. Krajowa ekstrema zawsze stała na wysokim poziomie, ale zerwać z łańcucha potrafią się nieliczni, co pokazują nowe krążki Odrazy i Kłów; na okrasę dodamy jeszcze debiut YFEL 1710 oraz ziejący trupem, death metalowy Eternal Rot. Te bandy bandy dają ciekawy obraz tego, czym stał się na przestrzeni ostatniej dekady tzw. polski metal. W zasadzie, powinienem napisać – black metal, bo to główny składnik dzisiejszego dania. Zatem, pozostańmy przy określeniu metal ekstremalny, żeby ktoś nie posądził mnie o rasizm (to odnośnie wspomnianej „czerni”).

Więcej

SEDNO SPRAWY – Groch z kapustą

SEDNO SPRAWY – Groch z kapustą

…czyli mały śmietnik na koniec miesiąca. Tym razem nie będzie tematycznie, ale chaotycznie, do różnych szufladek zajrzymy, węsząc, co tam się dzieje, kto chce zostać Bogiem, a kto wciąż czai się za rogiem. Dla każdego coś miłego, od elektroniki, przez hałasy, impro po czad. Celowo używam słowa, którego nie znoszę, bo „czad” znaczy nic, ale paradoksalnie pasuje i do plastiku jak i huty. Żelaza, nie plastiku.

Więcej

BEEHOOVER – Low Preformer

BEEHOOVER – Low Preformer

Nie ma Sabot, jest Beehoover, taki mam manifest na dzień dzisiejszy, choć oczywiście porównywanie niemieckiego duetu do stacjonujących w czeskim Taborze Amerykanów (nie wiem czy nadal tak jest…) to teoria nieco na wyrost, bo Ingmar i Claus nie bawią się w jazzcore’owe łamańce, idąc bardziej w stronę, powiedzmy „Mama” NMN. Choć to też  do końca trafny trop. Od najlepszej w karierze płyty „The Devil and his Footmen” płynęło już, bagatela, ponad siedem lat, zatem, sprawdzamy aktualną kondycję Niemców.

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress