<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Violence Online</title>
	<atom:link href="http://www.violence-online.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.violence-online.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 May 2012 11:00:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>INFIDEL &#8211; Eviscerate Yourself EP  (Old Temple)</title>
		<link>http://www.violence-online.pl/recenzje/infidel-eviscerate-yourself-ep-old-temple/</link>
		<comments>http://www.violence-online.pl/recenzje/infidel-eviscerate-yourself-ep-old-temple/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 10:51:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>areklerch</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.violence-online.pl/?p=5591</guid>
		<description><![CDATA[Infidel to jeden z tych zespołów w naszym rodzimym, black metalowym podziemiu, którym „kibicuję” od czasu, gdy po raz pierwszy usłyszałem ich muzykę. Zespół ten nie prezentuje niczego, co można by nazwać oryginalnym czy też nowatorskim. Ba, Infidel jest niczym innym jak inkarnacją old schoolowego black metalu.
 









Taką znaleźli dla siebie niszę i jeśli chodzi o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Infidel to jeden z tych zespołów w naszym rodzimym, black metalowym podziemiu, którym „kibicuję” od czasu, gdy po raz pierwszy usłyszałem ich muzykę. Zespół ten nie prezentuje niczego, co można by nazwać oryginalnym czy też nowatorskim. Ba, Infidel jest niczym innym jak inkarnacją old schoolowego black metalu.<span id="more-5591"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Taką znaleźli dla siebie niszę i jeśli chodzi o ten zespół, nie ma tu mowy o przypadku czy też działaniu pod wpływem jakiejś, ponoć panującej, koniunktury na old school. Wrocławianie z Infidel grają muzykę, jaka gnieździ się w ich czarnych, zepsutych do szpiku duszach i robią to bardzo dobrze. „Eviscerate Yourself” to jedynie pięć numerów (kiedy nowy LP?? ), atak raczej krótki, co nie znaczy, że jego siła rażenia jest mniejsza. Infidel uderza naprawdę mocno&#8230; to taki cios porównywalny do uderzenia łapy ubranej w pieszczochy z dwudziestopięciocentymetrowymi gwoździami, ten sam poziom subtelności&#8230; W porównaniu do poprzednich materiałów rzeczywiście jest nieco wolniej (o czym wspomina w reklamie wydawca…), ale różnica jest naprawdę nikła i tak naprawdę to, czy Infidel gra szybciej czy wolniej nie ma dla mnie znaczenia. Ważniejsze jest z jakim poziom agresji i obłąkania spotkamy się na tej płycie a jest on cholernie wysoki. Chamsko, bezpośrednio, brutalnie; tak właśnie rozprawi się z wami Infidel jeśli zdecydujecie się na kontakt z tym materiałem&#8230; Warto podkreślić całkiem niezłe brzmienie, które mimo kilogramów smolistego syfu oferuje słuchaczowi również konkretnie masakrujące gitary i całą gamę doskonałych wokali. Moim zdaniem wraz z „Eviscerate Yourself” Infidel wzbogacił swoją muzykę na tyle, że spokojnie można mówić o zauważalnym progresie. Sporo tu miażdżących zwolnień, pojawiają się solówki i całkiem pokombinowane, jak na taką formę muzyki, struktury utworów.</p>
<p style="text-align: justify;">Myślę, że Infidel nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i wraz z „Eviscerate Yourself” rozpoczął nowy etap w swojej historii. To zespół nadal mocno trzymający się niszy old schoolowej i black&#8217;owej rzeźni, lecz szukający w tej niszy własnego miejsca. Za to właśnie ich cenię: mimo tego iż grają muzykę, którą ciężko jest posądzić o oryginalność, nadają jej własny, autorski charakter.</p>
<p><strong>Wiesław Czajkowski</strong></p>
<p><a href="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/04/41.png" target="_blank"><img class="alignleft  wp-image-5345" title="4" src="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/04/41.png" alt="" width="146" height="25" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.violence-online.pl/recenzje/infidel-eviscerate-yourself-ep-old-temple/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>JUCIFER &#8211; ubić szczura kluczem do opon</title>
		<link>http://www.violence-online.pl/relacje/jucifer-ubic-szczura-kluczem-do-opon/</link>
		<comments>http://www.violence-online.pl/relacje/jucifer-ubic-szczura-kluczem-do-opon/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 22:07:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>areklerch</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.violence-online.pl/?p=5565</guid>
		<description><![CDATA[Czym różni się jeden koncert Jucifer od drugiego, i co ja właściwie napiszę, czego nie napisałem rok temu w relacji z ich występu w Gdańsku? Chyba nie będzie tak źle, chociaż występ w gdyńskiej „Desdemonie” co najmniej dorównał mocą tamtemu, o ile nie… Tak, było czego posłuchać, ale to akurat dość oczywiste. Grunt, że było [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Czym różni się jeden koncert Jucifer od drugiego, i co ja właściwie napiszę, czego nie napisałem rok temu w relacji z ich występu w Gdańsku? Chyba nie będzie tak źle, chociaż występ w gdyńskiej „Desdemonie” co najmniej dorównał mocą tamtemu, o ile nie… Tak, było czego posłuchać, ale to akurat dość oczywiste. Grunt, że było na co popatrzeć.<span id="more-5565"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>14.05.2012, Gdynia, klub „Desdemona”</strong></p>
<div id="attachment_5582" class="wp-caption aligncenter" style="width: 610px"><a title="Ubić szczura kluczem do opon" href="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/05/IMG_9106-copy4.jpg" target="_blank"><img class=" wp-image-5582" title="Ubić szczura kluczem do opon" src="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/05/IMG_9106-copy4.jpg" alt="Ubić szczura kluczem do opon" width="600" height="400" /></a><p class="wp-caption-text">Ubić szczura kluczem do opon</p></div>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/05/IMG_9220-copy.jpg" target="_blank"><img class="alignright  wp-image-5568" style="border-width: 1px; border-color: black; border-style: solid;" title="Jucifer rwie i szarpie" src="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/05/IMG_9220-copy-300x200.jpg" alt="" width="240" height="160" /></a>Pozwolę sobie na małą autoprzeklejkę – tak, Jucifer to wciąż jeden z najlepszych koncertowo i najbardziej masakrujących dźwiękiem zespołów z szeroko pojętego kartonu z napisem „sludge”. Na żywo nie ogrywają obecnych na płytach rockowych piosenek, skupiając się na gotowaniu monolitycznej ściany dronów i riffów na granicy bólu. Jestem i pozostanę totalnym fanem ich metody twórczej, która zakłada ekspresję podkręconą jak wzmacniacze Nigela Tufnela i obrócenie w zalety to, z czego inne kapele próbują się wyleczyć. Prawdziwym bohaterem koncertu był dla mnie Edgar Livengood i jego oszałamiająca technika gry na bębnach, przy której spąsowiałby Mike Portnoy. Wydawało się, że wiekowy i nieco podupadły zestaw perkusyjny (kocioł podtrzymywany pałką wetkniętą w obręcz centralki, yeah!) nie przeżyje tortur, które serwuje mu Edgar, dosłownie grzmocąc weń jakby chciał ubić szczura kluczem do opon. Pałki łamały się i fruwały dookoła, statyw od ride’a wymagał kilkakrotnego dokręcenia, piwo się lało (nie tylko doustnie, ale i na włosy, przez czapkę, bo tak najzdrowiej), a Edgar świecił mimiką, jakby zamiast krwi miał wasabi. Takie radosne detale nie muszą brzmieć interesująco, natomiast powinny oddać nastrój wesołych oparów absurdu panujący w desdemonowej piwnicy. Rzygać mi się chce od patrzenia na metalowych perkusistów obstawionych ścianą bębnów i grających ze szczękościskiem, byle się tylko nie pomylić – widok gościa, który sypie się na nielicznych przejściach, ale za to gra <a href="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/05/IMG_9098-copy.jpg" target="_blank"><img class="alignleft  wp-image-5570" style="border-width: 1px; border-color: black; border-style: solid;" title="Perkusja ledwo się trzyma" src="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/05/IMG_9098-copy-300x200.jpg" alt="" width="240" height="160" /></a>całym sobą był jak ożywczy sztach z kontenera na używaną odzież. Edgar może być cienkim pałkerem, ale oglądanie go i słuchanie tego chorego napieprzania to czysta rozkosz. Otwarcie razem Richardem Hoakiem szkoły gry na perkusji powinno być tylko kwestią czasu.</p>
<p style="text-align: justify;">Trudno powiedzieć, czy ten koncert był lepszy od ubiegłorocznego… Chyba tak, bo w uszach przez trzy dni nie dzwoniło, choć sufit i tak trząsł się <a href="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/05/IMG_9264-copy3.jpg" target="_blank"><img class="alignright  wp-image-5584" style="border-width: 1px; border-color: black; border-style: solid;" title="Edgar gra całym sobą" src="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/05/IMG_9264-copy3-150x150.jpg" alt="" width="105" height="105" /></a>srogo. Co do frekwencji, tym razem Jucifer przyciągnął jakieś trzy razy więcej ludzi niż w ubiegłym roku (gdy na sali bujało się około dwudziestu smutnych majówkowych niedobitków), co przy marnej promocji było wynikiem całkiem solidnym. Czy prawem serii odwiedzą Trójmiasto za rok, się zobaczy, ja bym się nie obraził. Mogę się nawet dorzucić do zakupu rękawiczek antypoślizgowych, bo następnym razem ktoś może dostać edgarową pałką w oko (no pun intended) i nieszczęście gotowe.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Tekst: Bartosz Cieślak</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong></strong><strong>Zdjęcia: Agnieszka Janczyk</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.violence-online.pl/relacje/jucifer-ubic-szczura-kluczem-do-opon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>EMPTY PLAYGROUND &#8211;  czas zasiać gnój ponownie!</title>
		<link>http://www.violence-online.pl/shark-atttack/empty-playground-czas-zasiac-gnoj-ponownie/</link>
		<comments>http://www.violence-online.pl/shark-atttack/empty-playground-czas-zasiac-gnoj-ponownie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 May 2012 22:49:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>areklerch</dc:creator>
				<category><![CDATA[Shark Atttack!]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.violence-online.pl/?p=5557</guid>
		<description><![CDATA[Empty Playground jest klinicznym przykładem tego, jak to czasami proza życia potrafi dezaktywować nawet najlepiej zapowiadający się zespół. Całkiem niedawno chłopaki ogłosili oficjalnie, że wracają do gry z pełną mocą a jako, że lubię ich muzykę, kilka krótkich strzałów wymieniłem z Thomem, bębniarzem grupy&#8230;
 
 








Nagraliście debiutancki, mocny album. Płytę wydała solidna wytwórnia&#8230; wydawać by się mogło, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Empty Playground jest klinicznym przykładem tego, jak to czasami proza życia potrafi dezaktywować nawet najlepiej zapowiadający się zespół. Całkiem niedawno chłopaki ogłosili oficjalnie, że wracają do gry z pełną mocą a jako, że lubię ich muzykę, kilka krótkich strzałów wymieniłem z Thomem, bębniarzem grupy&#8230;<span id="more-5557"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Nagraliście debiutancki, mocny album. Płytę wydała solidna wytwórnia&#8230; wydawać by się mogło, że EP nabiera rozpędu i mocy, tymczasem zespół zniknął ze sceny&#8230; Co było powodem takiej sytuacji? Nie uważacie, że trochę szkoda potencjału, jaki miał „Under Dead Skin”?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Thom:</strong> Diabeł nie śpi, co najwyżej czeka. Mieliśmy dużą szansę i zżarła nas od środka tzw. proza życia. W momencie wydania albumu zaczęły się w kapeli rodzić dzieci, zawiązywać małżeństwa, do tego doszły rozjazdy z wokalistą, które doprowadziły do tego, że musieliśmy się z Maciejem pożegnać. W momencie, kiedy osiągnęliśmy to, o czym marzyliśmy od wczesnych lat licealnych, życie pokazało nam, że ma w dupie nasze plany. Dlatego czekamy na „moment”. Mamy już prawie gotowy materiał na nową płytę – na pewno na EP-kę. Szukamy czasu i wydawcy, żeby przywrócić słodki zapach rozkładu na polską scenę.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>„2012 &#8211; czas zasiać gnój ponownie” &#8211; zapytałem o powód zawieszania działalności tak więc analogicznie nie mogę pominąć pytania o to, co pchnęło Was by znowu chwycić za instrumenty?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nigdy ich nie puściliśmy (śmiech…). Po prostu dramatyczny brak czasu spowodował, że chwytaliśmy je bardzo rzadko, grając sporadycznie koncerty w rodzimym Poznaniu. Jeśli masz muzykę w sobie, to nie da się jej wygasić. Nie można odłożyć instrumentu. Znam hardrockerów, którzy odłożyli gitarę a znam bogatych prezesów, którzy w piwnicy trzymają perkusje, bo nie potrafią o nich zapomnieć. Ja nigdy nie puszczę gitary, zawsze będę wystukiwał double blasty jak siedzę i się nudzę. Wszyscy tak mamy. W tej chwili mamy gotowych 6-7 nowych kawałków, które powstały w 2011 roku i staramy się spiąć w sobie, żeby wyjść z łap codzienności.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Kiedy możemy spodziewać się nowego materiału z logo Empty Playground na okładce? Czy też może w tej chwili bardziej niż na nowym materiale skupiacie się na tym, by pokazać się na paru scenach w Polsce. Jeśli tak, to gdzie będzie można Was zobaczyć w najbliższym czasie?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/05/empty.jpg" target="_blank"><img class="alignright size-medium wp-image-5559" style="border-width: 1px; border-color: black; border-style: solid;" title="empty playground jeszcze w starej odsłonie" src="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/05/empty-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a>Koncertów nie planujemy, ale przyjmujemy zaproszenia – nie mamy obecnie czasu na organizację ani trasy ani nawet pojedynczych gigów. Materiał chcemy nagrać przez wakacje i wypuścić w okolicach września/października, wszystko zależy od czasu. Nie wiemy jeszcze czy będzie to EP-ka czy album, ani nawet kto go wyda, ale Ci, którzy są z nami od początku wiedzą, że potrafimy sami dobrze wydać materiał.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Inspirują Was horrory i pornografia (choć pewnie nie tylko)&#8230; gdybyście mieli stworzyć zespołowe Top 5 filmów grozy to jakie filmy znalazły by się w takim zestawieniu?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Uff, kiedyś było podobne pytanie o top czegoś tam i jak zaczęliśmy sobie wyrzucać swoje typy to można już później tylko browara na zgodę było wypić. Top 5 to bardzo wąski zakres, jest mnóstwo świetnych horrorów, które ciężko ze sobą zestawiać, bo niby jak na jednej liście zamieścić „Braindead” Petera Jacksona, gdzie zombie-jelita ścigają ofiary zwisając z żyrandola, z „Lśnieniem” Stanleya Kubricka, który nawet nie jest horrorem, ale zdecydowanie mocniej przeraża niż thriller? Ograniczając się do horrorów klasy B, czyli niszowe darcie flaków na nie za dużym budżecie, typowałbym :</p>
<p style="text-align: justify;">1)      Hellbound:Hellraiser II (1988)</p>
<p style="text-align: justify;">2)      Nightbreed (1990)</p>
<p style="text-align: justify;">3)      Halloween (1978)</p>
<p style="text-align: justify;">4)      A Nightmare on Elm Street (1984)</p>
<p style="text-align: justify;">5)      Braindead (1992)</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Rozmawiał Wiesław Czajkowski </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.violence-online.pl/shark-atttack/empty-playground-czas-zasiac-gnoj-ponownie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DIRA MORTIS &#8211; debiutancki album już wkrótce&#8230;</title>
		<link>http://www.violence-online.pl/newsy/dira-mortis-debiutancki-album-juz-wkrotce/</link>
		<comments>http://www.violence-online.pl/newsy/dira-mortis-debiutancki-album-juz-wkrotce/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 10:32:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>areklerch</dc:creator>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.violence-online.pl/?p=5550</guid>
		<description><![CDATA[Dira Mortis, odrodzona z popiołów gorlicko-sląsko-lubelska machina śmierci pod wodzą Leszka Makowieckiego przygotowuje swój premierowy atak!















Na przełom czerwca i lipca zapowiada swój długo oczekiwany, debiutancki krążek &#8220;Euphoric Convulsions&#8221;. Materiał nagrany ponownie w składzie Leszek/Vaginathor/Wizun/Mscisław, a będący kontynuacją i konsekwentnym rozwinięciem stylu znanego już z poprzedniego MCD &#8220;The Cult Of The Dead&#8221; to pół godziny obrzydliwego, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://www.myspace.com/diramortis">Dira Mortis</a>, odrodzona z popiołów gorlicko-sląsko-lubelska machina śmierci pod wodzą Leszka Makowieckiego przygotowuje swój premierowy atak!<span id="more-5550"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Na przełom czerwca i lipca zapowiada swój długo oczekiwany, debiutancki krążek &#8220;Euphoric Convulsions&#8221;. Materiał nagrany ponownie w składzie Leszek/Vaginathor/Wizun/Mscisław, a będący kontynuacją i konsekwentnym rozwinięciem stylu znanego już z poprzedniego MCD &#8220;The Cult Of The Dead&#8221; to pół godziny obrzydliwego, chamskiego i walcowatego death metalu dla wielbicieli Autopsy, Incantation czy Cianide. Jak zapowiada zespół, nie obędzie się oczywiście bez makabrycznych niespodzianek za które odpowiedzialni są min. Zenial i Łukasz Jaszak. Wydawca materiału ujawni się niebawem, a tym czasem podajemy do publicznej wiadomości plan egzekucji:</p>
<p>1. Death Awaits&#8230;..</p>
<p>2. Exultation Full Of Sadism</p>
<p>3. Abyss Of The Damned</p>
<p>4. Ancient Death Glorification</p>
<p>5. Pulverized Remnants of Existence</p>
<p>6. Intoxicated Visions</p>
<p>7. Unmercifully Fulfilment&#8230;&#8230;&#8230;.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.violence-online.pl/newsy/dira-mortis-debiutancki-album-juz-wkrotce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SUMMER INFERNAL TOUR &#8211; Demonical w Polsce</title>
		<link>http://www.violence-online.pl/newsy/summer-infernal-tour-demonical-w-polsce/</link>
		<comments>http://www.violence-online.pl/newsy/summer-infernal-tour-demonical-w-polsce/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 10:13:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>areklerch</dc:creator>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.violence-online.pl/?p=5544</guid>
		<description><![CDATA[Czarne chmury spowiły niebo, zwiastując powrót sił ciemności na polską ziemię. Tę ziemię. Tym razem Diabeł nadejdzie z północy i nie omieszka zahaczyć o nasz kraj. 13 lipca w Poznaniu odbędzie się koncert w ramach letniej Summer Infernal Tour.










W lipcowy piątek trzynastego na deskach klubu U Bazyla zaprezentuje się DEMONICAL (Avesta &#8211; Sztokholm, Szwecja). Rok po wydaniu znakomitego albumu Death [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Czarne chmury spowiły niebo, zwiastując powrót sił ciemności na polską ziemię. Tę ziemię. Tym razem Diabeł nadejdzie z północy i nie omieszka zahaczyć o nasz kraj. 13 lipca w Poznaniu odbędzie się <a href="http://www.facebook.com/events/411811745497541">koncert</a> w ramach letniej Summer Infernal Tour.<span id="more-5544"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">W lipcowy piątek trzynastego na deskach klubu U Bazyla zaprezentuje się <strong>DEMONICAL</strong> (Avesta &#8211; Sztokholm, Szwecja). Rok po wydaniu znakomitego albumu <strong><em>Death Infernal</em></strong>, zespół byłych członków legendarnego Centinex nadciąga, aby pogruchotać niejeden kark swymi plugawymi szlagierami! Szwedzi dumnie kroczą ścieżką wytyczoną przez krew<a href="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/05/Summer_Infernal_Tour_Poznan.jpg" target="_blank"><img class="alignright size-medium wp-image-5546" style="border-width: 1px; border-color: black; border-style: solid;" title="Summer Infernal Tour" src="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/05/Summer_Infernal_Tour_Poznan-212x300.jpg" alt="" width="212" height="300" /></a>, ogień i śmierć &#8211; tą samą, którą od lat przemierzają Entombed, Unleashed czy Necrophobic. Death Metal Darkness!!!</p>
<p style="text-align: justify;">Grunt pod szwedzki pokaz siły przygotuje <strong>IN TWILIGHT&#8217;S EMBRACE</strong>, grający zaangażowany death metal z sensowną dawką melodii, utrzymany w duchu dokonań At the Gates, Dismember oraz Dissection. Po sukcesie ubiegłorocznej płyty <strong><em>Slaves to Martyrdom</em></strong>, poznaniacy przygotowują się do trzeciego, dużego natarcia. Ten koncert będzie jego przedsmakiem. Niebawem ogłoszone zostaną kolejne zespoły, które zagrają tego wieczoru&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Data: 13.07.2012 (piątek)</p>
<p style="text-align: justify;">Miejsce: Klub u Bazyla, ul. Św. Wojciech 28, Poznań</p>
<p style="text-align: justify;">Start: 19.30</p>
<p style="text-align: justify;">Bilety: 20/25 zł</p>
<p style="text-align: justify;">Dwa dni później, czyli 15.07.2012 (niedziela) <strong>DEMONICAL</strong> wystąpi w klubie Rude Boy w Bielsku &#8211; Białej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.violence-online.pl/newsy/summer-infernal-tour-demonical-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>HORSEBACK – Half Blood (Relapse)</title>
		<link>http://www.violence-online.pl/recenzje/horseback-half-blood-relapse/</link>
		<comments>http://www.violence-online.pl/recenzje/horseback-half-blood-relapse/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 01:29:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>areklerch</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.violence-online.pl/?p=5540</guid>
		<description><![CDATA[Horseback udało się wreszcie stworzyć podkład dźwiękowy do końca świata. O ile jednak taki soundtrack do „Drogi” skupia się na melancholijnym, łzawym pożegnaniu gasnącej ziemi, o tyle „Half Blood” to planeta waląca się wśród dymu, ognia i wrzasków demonów, uwalnianych z Hadesu. Bardzo sugestywny obrazek.  
 













Najnowsze dzieło Amerykanów to 43 – minutowa apokalipsa opisująca po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Horseback udało się wreszcie stworzyć podkład dźwiękowy do końca świata. O ile jednak taki soundtrack do „Drogi” skupia się na melancholijnym, łzawym pożegnaniu gasnącej ziemi, o tyle „Half Blood” to planeta waląca się wśród dymu, ognia i wrzasków demonów, uwalnianych z Hadesu. Bardzo sugestywny obrazek. <span id="more-5540"></span> </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Najnowsze dzieło Amerykanów to 43 – minutowa apokalipsa opisująca po kolei fazy katastrofy, niszczącej świat jaki znamy. Zgodnie z tą zasadą, na pierwszy ogień idą „Mithras” i „Ahriman”. Potężny hałas zwiastuje nadejście końca, zewsząd unoszą się dymy, groza przybiera na sile, to jednak dopiero początek kataklizmu, jego pierwsze symptomy. Tragedia rozpoczyna się wraz z „Inheritance (The Changeling)” (holenderski Gnaw Their Tongues jako żywo…). Teraz już nikt ni ma wątpliwości, że giniemy. Z każdej strony słychać krzyki ludzi, zgrzyty rozwalających się budynków, niedowierzanie przemienia się w przerażenie, strach w rozpacz. To prawdziwe zejście w otchłań…</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejne trzy fazy to próba ratowania tego, co jeszcze pozostało, szczypta nadziei &#8211;  transowy klimat i powrót w miarę normalnych struktur gitarowej zagłady jest tu dobrą ilustracją. Jednak już „Hallucigenia I” i „Hallucigenia II” pokazują świat dziczejący, w którym budzą się najgorsze instynkty. Zanika humanitaryzm, resztki ludzkości w szaleństwie walczą o to, co pozostało, choć i tak wiadomo, że świat przegrywa. Te dwa kawałki znowu swoją strukturą nawiązują do poszukiwań pana Moriesa, stroniąc raczej od prostych riffów, skupiając się na eksploatowaniu ambientowo – horrorowej przestrzeni, dźwiękowym odjeździe na miarę XXI wieku.</p>
<p style="text-align: justify;">Końcówka płyty to „Hallucigenia III”, z początkiem brzmiącym niczym strojenie się wielkiej, gitarowej orkiestry. Niepokój narasta i wreszcie z tego szumu wyłania się melancholijny obraz deszczowego końca świata, gdzie nikt nie ma już wątpliwości, że to dramatyczny finał.</p>
<p style="text-align: justify;">Muzyczne poplątanie, jakie serwuje Horseback szybko okazuje się być bardzo logicznie poukładanym fragmentem poszukiwań jądra dźwięku. Horseback, bazując na postmetalowych strukturach, wielbiąc majestatyczne, wolne tempa, spaja je całkiem udanie z poszukiwaniami post industrialistów, grzebiąc w mokrej ziemi drone z brzmieniami znanymi z „Filth” Łabędzi. Miesza wszystko, doprawiając iście nihilistycznym klimatem. Nie sądzę, by można było słuchać tej płyty jako pojedynczych utworów, bo wtedy cały klimat gdzieś się ulatnia. Dawkowanie nie ma sensu, tak samo jak oglądanie filmu w kilku podejściach. To trzeba przeżyć za jednym razem. Nie ośmielam się ocenić tej płyty, bo trudno wartościować tak subiektywne, indywidualnie odbierane dźwięki. Każdy sam musi dociec, czy ten halucynogenny substrat jest dla niego…</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Arek Lerch </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.violence-online.pl/recenzje/horseback-half-blood-relapse/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ALLEGAEON – Formshifter (Metal Blade)</title>
		<link>http://www.violence-online.pl/recenzje/allegaeon-formshifter-metal-blade/</link>
		<comments>http://www.violence-online.pl/recenzje/allegaeon-formshifter-metal-blade/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 01:26:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>areklerch</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.violence-online.pl/?p=5536</guid>
		<description><![CDATA[Progres w muzyce Allegaeon jest wprost proporcjonalny do ilości blastów w utworach. Nie jest to uszczypliwa uwaga, ale wydaje mi się, że im bardziej „tech” tym łatwiej  grać blasty „pod” riffy. Tego typu przykładów i dowodów na to twierdzenie jest całkiem pokaźna grupa, przeważnie z Kanady, ale Amerykanie z Allegaeon wcale nie odstają od Neuraxis, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Progres w muzyce Allegaeon jest wprost proporcjonalny do ilości blastów w utworach. Nie jest to uszczypliwa uwaga, ale wydaje mi się, że im bardziej „tech” tym łatwiej  grać blasty „pod” riffy. Tego typu przykładów i dowodów na to twierdzenie jest całkiem pokaźna grupa, przeważnie z Kanady, ale Amerykanie z Allegaeon wcale nie odstają od Neuraxis, The Plasmarifle czy moich ulubieńców – bo również stawiających na melodię – Archons.<span id="more-5536"></span> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Metal Blade rzadko kiedy daje szansę tego typu zespołom, i mimo, iż nadal jest to bardzo brutalny death metal, zatwardziali metalowcy mogą mieć problem z przyswojeniem wszystkich melodii, klawiszowych pasaży, które pojawiają się w tle, czy momentami chwytliwych harmonii. Jeśli jednak jest odwrotnie i ktoś lubi wszystkie te elementy, „Formshifter” jawi się w tym roku jako jedno z najlepszych wydawnictw w tym gatunku. W zasadzie, chyba najlepsze, bo konkurencja nie gra na tyle brutalnie ani technicznie (szkoda, że nie istnieje już Ignominious Incanceration, a Arsis szuka nowego pomysłu na siebie).</p>
<p style="text-align: justify;">Mnogość tematów, zmian tempa momentami wprowadza w amok, ale w tym szaleństwie jest dobra i sprawdzona już od kilku lat metoda. Nie bez powodu Allegaeon jest w szeregach wyżej wspomnianej już stajni i z dumą reprezentuje label w bojach poza Ameryką Północną. Jedynym mankamentem „Formshifter” jest niby robiące piorunujące wrażenie brzmienie, ale czy panowie tego chcą czy nie – jest to plastik. A szkoda, bo gdyby zmienić kompresję i zrezygnować z triggerów niejeden soundsystem mógłby mieć się na baczności.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Grzegorz „Chain” Pindor</strong></p>
<p><a href="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/04/3-51.png" target="_blank"><img class="alignleft  wp-image-5344" title="3,5" src="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/04/3-51.png" alt="" width="146" height="25" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.violence-online.pl/recenzje/allegaeon-formshifter-metal-blade/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PIGS – You Ruin Everything (Solar Flare Records)</title>
		<link>http://www.violence-online.pl/recenzje/pigs-you-ruin-everything-solar-flare-records/</link>
		<comments>http://www.violence-online.pl/recenzje/pigs-you-ruin-everything-solar-flare-records/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 May 2012 08:54:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>areklerch</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.violence-online.pl/?p=5529</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszam na kolejny odcinek opowieści o noise’owej ziemi niczyjej. Ziemi, która kiedyś była obiecana, zaś dzisiaj można na niej spotkać jedynie rozbitków minionej epoki i paru nienormalnych neofitów z lubością pławiących się w muzyce, która – wedle opinii niektórych „znawców”  &#8211;  wcale nią nie jest. Pigs ma duże szanse na zainteresowanie ze strony wyżej wymienionych, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Zapraszam na kolejny odcinek opowieści o noise’owej ziemi niczyjej. Ziemi, która kiedyś była obiecana, zaś dzisiaj można na niej spotkać jedynie rozbitków minionej epoki i paru nienormalnych neofitów z lubością pławiących się w muzyce, która – wedle opinii niektórych „znawców”  &#8211;  wcale nią nie jest. Pigs ma duże szanse na zainteresowanie ze strony wyżej wymienionych, bo na dzień dobry wykłada na stół kartę w postaci basisty kultowego tu i ówdzie, nowojorskiego guru betonowego noise – Unsane.<span id="more-5529"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Już od pierwszych dźwięków słychać, że muzyka Pigs jest zakorzeniona w latach 90 – tych. Sposób komponowania, prowadzenie instrumentów, specyficzny styl aranżowania, stawiający raczej na zapętlony trans niż współczesny eklektyzm i brzmienie rozkręconych gitar od razu informują nas, czego możemy się spodziewać. Nie jest to muzyka szczególnie trudna czy skomplikowana. Zespół skupia się raczej na pewnych aspektach brzmieniowych, świetnie układając linie basu i gitar tak, by wychodziło z nich najgorsze z możliwych, gruzowate brzmienie, które tak bardzo lubimy na starych płytach. Do tego dochodzi konkretna, bazująca na solidnym uderzeniu perkusja, którą mógłby równie dobrze obsługiwać Todd Trainer czy Mac McKelly. I wszystko jasne. Skrzeczące faktury instrumentów, niesamowity puls, zapętlone aranże, powtarzające hipnotyczne motywy i już udajemy się w maksymalnie sentymentalną podróż do przeszłości. Pozwólcie zatem, że nie będę się specjalnie krygował w przytaczaniu nazw, na dźwięk których nawet dzisiaj robi się gorąco. Niekoniecznie za sprawą ich wielkiej popularności…</p>
<p style="text-align: justify;">Trudno nie zauważyć bowiem podobieństwa medytacyjnego „Massive Operator Error” do  Jesusowego „Zachariah”, „Mashantucket” kojarzy się jako żywo z świetnym i nieodżałowanym Guzzard a w „Small c Celebrity” słychać i Don Caballero i Fugazi. Wszystko jednak zalane jest pancernym noise, potwornie przesterowanymi gitarami, które są umiejętnie prowadzone i świetnie osadzone na aranżacyjnym szkielecie, dzięki czemu zamiast jednostajnej ściany dźwięku mamy raczej do czynienia z całkiem zróżnicowaną muzyką. W pierwszej części płyty przeważają te mocniejsze kawałki (np. świetny, hardcore’owy noise „Contrition Dilemma”), w drugiej zespół zaczyna nieco eksperymentować, choć cały czas w ramach dość konkretnie określonego stylu. Grupa idealnie potrafi wykorzystać zalety gatunku i spoić je ze współczesnym, mocnym brzmieniem tworząc ciekawy miks, przerzucający – po raz kolejny – pomost między rokiem 2012 a 1994. Jeśli macie ochotę na taki hałaśliwy wehikuł czasu, poszukajcie Świń. Nie są wcale takie złe.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Arek Lerch </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/04/51.png" target="_blank"><img class="alignleft  wp-image-5347" title="5" src="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/04/51.png" alt="" width="146" height="25" /></a></p>
<p><strong> </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.violence-online.pl/recenzje/pigs-you-ruin-everything-solar-flare-records/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>HOLOCAUSTO CANIBAL &#8211; Gorefilia (Xtreem Music)</title>
		<link>http://www.violence-online.pl/recenzje/holocausto-canibal-gorefilia-xtreem-music/</link>
		<comments>http://www.violence-online.pl/recenzje/holocausto-canibal-gorefilia-xtreem-music/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 May 2012 08:48:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>areklerch</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.violence-online.pl/?p=5525</guid>
		<description><![CDATA[Wydawać by się mogło, że w obozie Holocausto Canibal wszystko po staremu. Płytę zdobią pięknie rozbebeszone zwłoki (tym razem ukazane w modnej ostatnimi czasy, komputerowej aranżacji) a sam zespół po raz kolejny uraczył nas porcją cholernie brutalnego łomotu. Niby wszystko łatwe było do przewidzenia a jednak, jak się okazuje, gdy poświęcimy płycie trochę czasu, nowe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Wydawać by się mogło, że w obozie Holocausto Canibal wszystko po staremu. Płytę zdobią pięknie rozbebeszone zwłoki (tym razem ukazane w modnej ostatnimi czasy, komputerowej aranżacji) a sam zespół po raz kolejny uraczył nas porcją cholernie brutalnego łomotu. Niby wszystko łatwe było do przewidzenia a jednak, jak się okazuje, gdy poświęcimy płycie trochę czasu, nowe dzieło portugalskich brutalizatorów może nas pozytywnie zaskoczyć. „Gorefilia” to przede wszystkim materiał bardzo świeży. Zaskakująco świeży&#8230;<span id="more-5525"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Kręgosłup, na którym wspiera się organizm zespołu stanowi oczywiście brutalny death/grind mocno zakorzeniony w klasyce gatunku. Jednak panowie muzykanci nie ograniczają się do nudnego odgrywania po raz kolejny kawałków skonstruowanych według schematu &#8211; trochę blastu, trochę grindu i będzie git, jak to najczęściej bywa w przypadku zespołów grających tego typu muzykę. Nowy atak Holocausto Canibal to płyta o co najmniej kilku niemiłosiernie zmasakrowanych twarzach. Album, na którym już od samego początku mocno zaakcentowane zostają elementy industrialne z pogranicza muzyki filmowej a dokładnie soundtracku klimatycznego filmu grozy. Nie chodzi mi bynajmniej o podniosłe, organowe zawodzenie z jakim możemy się spotkać w filmach o wampirach lecz o nieludzkie, zimne pogłosy atakujące widza w tle niszczących psychikę obrazów gore. Dzięki tej warstwie muzyka Holocausto Canibal nabiera więcej barw, staje się pełniejsza i ze zwykłego, brutalnego grania przeradza się w dźwięki, które choć straszą przed tym, co kryje się w ciemności to jednak nie pozwalają na nic innego jak jeszcze głębszą podróż w takie właśnie miejsce. Jeśli ktoś chciałby uparcie przypiąć nowemu dziełu Portugalczyków jakąś interesującą łatkę, powiedzieć można, że „Gorefilia” to nic innego jak mroczny death/grind. Jest to też album bardzo dobrze brzmiący. Gdyby nie dopracowane, mocne i zimne brzmienie gitar płyta nie miałaby takiej siły rażenia, bas nie byłby tak pięknie wyeksponowany i solówki nie atakowałby tak zjadliwie. Zespół solidnie przepracował czas w studio i płyta hula tak, że urywa głowę. Właściwie jedynym elementem, który specjalnie mnie nie przekonał są bębny, ale tym razem przymykam na to oko. Perkusja brzmi przyzwoicie i to wystarczy, by materiał jako całość po prostu niszczył. W każdym z utworów sporo się dzieje, co sprawia, że osiemnaście intensywnych i brutalnych kompozycji mija niczym mgnienie oka. Mamy tu całą gamę dość często zmieniających się temp, niezłe sola, bardzo udane i zróżnicowane linie wokalne. Słowem, wszystko, co powinien zawierać dobry, brutalny materiał by nie nudzić słuchacza.</p>
<p style="text-align: justify;">Jestem zaskoczony poziomem nowego dzieła Holocausto Canibal. „Gorefilia” to żywy dowód na to, że w tak zdawałoby się skostniałym gatunku jakim jest brutalny death/grind można stworzyć coś świeżego i wartego uwagi&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wiesław Czajkowski</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/04/51.png" target="_blank"><img class="alignleft  wp-image-5347" title="5" src="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/04/51.png" alt="" width="146" height="25" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.violence-online.pl/recenzje/holocausto-canibal-gorefilia-xtreem-music/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>K. – There’s a Devil Waiting Outside Your Door (Ur Muzik)</title>
		<link>http://www.violence-online.pl/recenzje/k-theres-a-devil-waiting-outside-your-door-ur-muzik/</link>
		<comments>http://www.violence-online.pl/recenzje/k-theres-a-devil-waiting-outside-your-door-ur-muzik/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 May 2012 23:19:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>areklerch</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.violence-online.pl/?p=5521</guid>
		<description><![CDATA[O projekcie ukrywającym się pod wszystkomówiącym kryptonimem K. wiem tyle, co mi napisał Grzesiek z Ur Muzik, który słusznie zainwestował w wydanie tej płyty – że hord jednoosobowy, że z Polski i że to kawał dobrej muzyki jest. „There’s a Devil…” to rzeczywiście czarująca płyta, o ile oczywiście ktoś – jak niżej podpisany – rozmiłował [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>O projekcie ukrywającym się pod wszystkomówiącym kryptonimem K. wiem tyle, co mi napisał Grzesiek z Ur Muzik, który słusznie zainwestował w wydanie tej płyty – że hord jednoosobowy, że z Polski i że to kawał dobrej muzyki jest. „There’s a Devil…” to rzeczywiście czarująca płyta, o ile oczywiście ktoś – jak niżej podpisany – rozmiłował się w literacko/filmowym noir i jak ten sęp rzuca się na wszystko, co przepoczwarza ten klimat do postaci dźwięków.<span id="more-5521"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Pierwszym skojarzeniem, na jakie naprowadza tytułem płyty pan artysta jest oczywiście Nick Cave, ale niekoniecznie chodzi tu o mamrotanie mrocznych opowieści znad przesypującej się popielniczki w portowej spelunie. Popielniczka i lokal zostają, ale historia opowiada się dźwiękiem uderzając w ton, który przyjęło się nazywać darkjazzem. K. pieczołowicie lepi posępne saksofonowe nuty, nastrojowe szarpnięcia strun basu i nieśpieszny rytm, co wprost nawiązuje do quasijazzowej breji produkowanej przez Bohren Und Der Club of Gore, Kilimanjaro Darkjazz Ensemble czy Heroin And Your Veins, o czym zresztą krzyczą już materiały promocyjne. Moim skromnym zdaniem „There’s a Devil…” bliżej do pewnych rejonów muzyki filmowej, gdzie najbardziej oczywistym przykładem jest „Fire Walk With Me” Badalamentiego, a nieco mniej oczywistym – „Brick” Nathana Johnsona. Oczywiście wszystkie zawarte tu dźwięki generowane są z samplera, metodą twórczą zaczerpniętą ze starszych albumów Amona Tobina czy Skalpel, ale nie ma to jakiegoś szczególnego znaczenia dla odbioru całości. Produkcja K. nie brzmi chałupniczo, w masteringu udało się wyczyścić poszczególne instrumenty na tyle, by nie kłuły w uszy sztucznością i nie przeszkadzały w cieszeniu się specyficznym, zawiesistym nastrojem.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy w muzyce K. brakuje czegoś? Poza aspektami technicznymi, cieszyłaby mnie pewnie jakaś nuta swojskich klimatów, coś w rodzaju przetransponowania klimatu noir na grunt przaśnej, betonowej rzeczywistości Najjaśniejszej RP. Rozumiem, że Radom to nie Nowy Jork, a „Detektyw” nieco odstaje poziomem od powieści Raymonda Chandlera, ale zachłyśnięcie się nastrojem muzyki Komedy, teatrem sensacji „Kobra” czy nawet kinem w rodzaju „Ćmy” mogłoby otworzyć K. na całkiem ciekawe ogrody (tudzież zaułki i rynsztoki) wyobraźni. Niezależnie od moich, mniej lub bardziej sensownych, rozważań, „There’s a Devil…” znakomicie umila deszczowy wieczór w blokowisku, a świat od razu staje się ciekawszy. Papierosy znów nie szkodzą, a whisky pijemy jak sok marchwiowy. Dzielnicowy nosi prochowiec i ma twarz Roberta Mitchuma, listonosz Roman zawsze dzwoni dwa razy, pani kasjerka w Biedronce zmienia się w femme fatale z mroczną przeszłością, a pan Wiesiek spod piątki trzyma w tapczanie zwłoki Czarnej Dalii.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Bartosz Cieślak</strong></p>
<p><a href="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/04/4-51.png" target="_blank"><img class="alignleft  wp-image-5346" title="4,5" src="http://www.violence-online.pl/wp-content/uploads/2012/04/4-51.png" alt="" width="146" height="25" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.violence-online.pl/recenzje/k-theres-a-devil-waiting-outside-your-door-ur-muzik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

