content top

CORROSION OF CONFORMITY – Granie z kolegami

CORROSION OF CONFORMITY – Granie z kolegami

Bodajże w 2012 r. widziałem Corrosion of Conformity w trzyosobowym składzie, i nie powiem, by był to obrazek smutny; raczej… inny, bo mniej południowy, bardziej skupiający się natomiast na hardcore/punkowych korzeniach grupy. Zarazem jednak niepełny, pozbawiony tego mięsa, którym grupa epatowała na „Deliverance”, „America’s Volume Dealer”, czy „In the Arms of God”, czyli krążkach, do których – nie oszukujmy się – wracamy najczęściej. I tamte sztuki, i dwie nagrane w trzyosobowym składzie płyty dawały radę jako rzeczy wyrwane z kontekstu, bo przecież oblicze CoC z lat osiemdziesiątych także uznawane jest za legendarne i bardzo w niektórych kręgach wpływowe. Rzecz w tym, że w zestawieniu z zespołem z Pepperem Keenanem to oblicze musi zblednąć – chyba tylko zatwardziali punkowcy mogliby powiedzieć, że wolą „Animosity”, niż „Wiseblood”.

Więcej

BARONESS – Gold & Grey (Abraxan Hymns)

BARONESS – Gold & Grey (Abraxan Hymns)

Jestem szalikowcem „Yellow & Green”. Zapewne w takiej postawie odosobnionym, bo przeważa raczej opinia, że to „Blue Record” było tym szczytowym momentem kariery Baroness; ewentualnie pierwszy, trochę jeszcze nieokrzesany, „Red Album”. Nagranie żółto-zielone postrzegane jest jako rzecz przegadana, rozwodniona, nawet zbyt komercyjna w porównaniu do wcześniejszych dokonań grupy. Najlepsze, czy nie najlepsze – wszyscy zgodzimy się z tym, że to było wydawnictwo wyjątkowe w kontekście całokształtu drogi twórczej Baroness. Czy podobną rzecz można powiedzieć o nowym – także dwuczęściowym – nagraniu zespołu?

Więcej

DIE PERSPEKTIVE – Nocne nagrania

DIE PERSPEKTIVE – Nocne nagrania

Idea one man project jest znana od początku świata i od zawsze budziła w pewnym sensie mieszane uczucia. Odskocznia od zespołowego grania, chęć indywidualnej wypowiedzi, próba sprawdzenia swoich możliwości, arogancja, poszukiwanie, ble, ble… W zasadzie powodów może być milion. Inaczej ma się sprawa z samotnymi songwriterami z akustyczną gitarą, inaczej z projektami, gdzie artysta wspiera się w studiu dodatkowymi muzykami. Najważniejsze jest to, że może – choć nie musi – wyjść z tego coś ciekawego. Tak jest w przypadku Die Perspektive, którego pomysłodawcą i motorem napędowym jest basista Piotr Komosiński. Postać wcale nie anonimowa, znana chociażby z Potty Umbrella, Hotelu Kosmos czy współpracy z zespołem Variete. Tym razem porzuca zespołowe granie, i z pomocą kilku przyjaciół udaje się w interesującą podróż po różnych zakamarkach muzycznych, jakie grają mu w głowie. Trzeba przyznać, że „All In Forms” to kawał znakomitej muzyki, przede wszystkim – nie płaskiej, ale bogato zaaranżowanej i penetrującej bardzo różne miejsca – od world music („Walk”), industrializmów („Wtlacz”) i ambientów („Nostalgie”) po trans (taki posmak ma w zasadzie cała płyta…) i jazz (świetny „Herbst” czy eksperymentalny „Night Walk pt. One” ze znakomitymi partiami kornetu Artura Mjewskiego). Wszystko pięknie wymieszano, idealnie zaaranżowano i choć muzyka nie była mozolnie ogrywana na próbach, nie ma tu wykonawczych zgrzytów. Nie sądzę, by płyta specjalnie namieszała w naszym światku, bo nie wykonano zbyt wielu promocyjnych ruchów, ale Piotr wierzy w ten materiał i ma się on doczekać w końcu scenicznej prezentacji, co może być ciekawym doświadczeniem. O kilka słów wyjaśnienia poprosiliśmy samego zainteresowanego.  

Więcej

UNDERTHESKIN – Tajemnica dodaje pikanterii

UNDERTHESKIN – Tajemnica dodaje pikanterii

Czy undertheskin to muzyka dobra na lato? Być może tak, bo przecież chłodzi nie gorzej niż zimne napoje z saturatora, daje cień lepszy niż kolorowe parasole i prowokuje by wejść do wilgotnej piwnicy. Choć nie jest to reguła, bo ubranych na czarno młodzieńców można zobaczyć i w pełnym świetle. Nie chcę być źle zrozumiany – nie ma w tym co piszę zbyt dużego sarkazmu, po prostu „Negative”, nowa płyta opisywanego tu zespołu takie impresje w mojej głowie wywołuje. A że została opracowana więcej niż dobrze, zachowuje odpowiedni klimat i przy tym jest momentami nieźle przebojowa, trzeba porozmawiać ze sprawcą tego zamieszania – Mariuszem Łuniewskim. 

Więcej

EABS – Slavic Spirits (Astigmatic Records)

EABS – Slavic Spirits (Astigmatic Records)

Eabeesy zgarnęli wszystko co tylko można za sprawą płyty „Repetitions”, rozbijając się w środowisku jazzowym niczym pijany kierowca Ferrari po ulicach Warszawy, potem zaczerpnęli oddechu, przy okazji nagrywając świetną koncertówkę (kiedy CD, ja się pytam?!) i wreszcie oddali w nasze ręce w pełni autorskie dzieło, które jeszcze przed premierą było nadmiernie obciążone presją i bagażem nie wiadomo jakich oczekiwań. Pewnie niejeden wykonawca w takiej sytuacji by pękł, na szczęście EABS dali radę, choć kierunek z jakiego atakują nie jest całkowicie oczywisty.

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress