ODRAZA – Esperalem tkane (Arachnophobia)

O Odraza zrobiło się głośno zanim jeszcze szersze gremium miało możliwość zapoznania się z jakimkolwiek dźwiękiem tego projektu, zespołu, czy jak tam to zwał. Priest i Stawrogin to persony znane i jak do tej pory każdy muzyczny twór w jakim maczają palce zaliczyć można do przedsięwzięć artystycznie udanych. Czym w takim razie jest Odraza? Kolejnym zespołem, który postanowił ugrać swoje w cieniu Furia czy MasseMord… Nie sądzę. Odraza staje z boku, nie zwracając większej uwagi na kręgi w jakich spotykają się bardziej znane twory, raczy nas albumem, o którym powinno być głośno nie tylko w smutnym kraju nad Wisłą. „Esperalem tkane” to dzieło, które uwydatnia niebywałe wręcz pokłady brudu i agresji jakie nadal kryją się w black metalu. Dzieło, nad którym ciężko przejść do porządku dziennego…

Brudne miasto, brud ludzkiej egzystencji, brud upodlenia i black metal. Tak, Odraza stworzyła muzykę, która odziera czarną sztukę z wydumanych, filozoficzno-kosmicznych lotnych myśli i sprowadza ją do brutalnego parteru. Rynsztok.

Nie bój się kurwo Ta noc już się rodzi Nie bój się wódy Ta nigdy nie zwodzi…

Słuchając tego materiału wręcz boleśnie czuję wspomnienia najgorszych dni gdy człowiek błąka się bez celu zagubiony w odrażającym, betonowym gąszczu, dni, podczas których jedynym przyjacielem jest butelka, a chwilą modlitwy papieros. Zanim zacznę mówić o muzyce, dwa słowa o tekstach. „Esperalem tkane” to porażający zapis upadku i szarych dni współczesnego człowieka, który często jest cholernie zagubiony w naszym wspaniałym, idealnym świecie i jedyną drogę jaką może wybrać jest dająca złudzenia wódka…

Nie bój się kurwo Poranek się zbliża Wal wódę z każdym upadłym u krzyża Ścigaj się z nocą, z mrozem i nadzieją Rozmień na drobne tych, co we łzach sieją Ornamentami czystej monotonii Smaga cię nuda – ta, co równie czysta Wal z gwinta winy nie pomna na krzyże I krzycz z całych sił: ulica, ulica, ulica!Odraza

Muzyka jaką spreparował duet Odraza to black metal, lecz jeszcze niedawno dominujący w naszym kraju nurt purystów czarnej sztuki za określenie w ten sposób zawartości „Esperalem tkane” chciałby mnie pewnie powiesić na najbliższej suchej gałęzi. Dziś jesteśmy świadkami czasu gdy dzieją się prawdziwe zmiany, black metal znów – tak jak u zarania – staje czystą, artystyczną wolnością. Odraza łączy w sobie bardzo wiele wątków, jednak całość dźwiękowej prezentacji jest zatrważająco spójna. Ogarnia mnie pusty śmiech gdy widzę pojawiające się w sieci porównania do Morowe czy Deathspel Omega, nie tędy droga. Muzycznie projekt lokuje się bardzo blisko popieprzonej, francuskiej awangardy, która za nic mając konwenanse, w pełni korzysta z artystycznej wolności. Znajdziemy to poplątane partie bliskie chorym, jazzowym improwizacjom, pełne dołu i brudu sludge’owe chwile muzycznego upodlenia i naprawdę porażające brutalnością wybuchy agresji. A nade wszystko znajdziemy nieprzebrane pokłady black metalowej smoły opartej na bardzo dojrzałej grze instrumentów. Trzeba mieć bowiem odwagę by wraz z tworzoną muzyką zejść do rynsztoka, syf postawić nad wymuskane pyszną produkcją brzmienia i uderzyć brutalnie chorą czarną masą, która wgniata w fotel…

To tu! Grób, komora, a tam nikt. To on! Truchło, papieros i kawa, i ona… Odraza! Odraza przychodzi po więcej Odraza wciąż więcej wymaga!

„Esperalem tkane” to także materiał trudny i wymagający. Nie jest to płyta do słuchania przy zmywaniu naczyń, nie pozwala na chwilę wytchnienia, cały czas grając jeśli nie muzykę to żywe emocje, jeśli nie riffem to słowem, jeśli nie słowem to blastem. Tę płytę zrozumiesz wtedy gdy palący łyk wódki rozpali gardło i zdławi głos…

A więc wóda! Wóda! Wóda raz jeszcze! I skun… niech kruszą umysły!

Wiesław Czajkowski